Komisja Europejska potrąciła z funduszy należnych Polsce trzecią i czwartą część kar naliczanych za „brak pełnego dostosowania” się do orzeczenia TSUE w sprawie Izby Dyscyplinarnej – podał we wtorek portal RMF, powołując się na rzecznika KE. Chodzi o kwotę 63 mln euro. Oznacza to, że od 3 listopada, gdy Komisja zaczęła naliczać kary Polska straciła już 174 mln euro.

Dziennikarka RMF FM przekazała we wtorek, że Bruksela zdecydowała o potrąceniu Polsce trzeciej i czwartej części kar 25 lipca br. Potrącono kary za okres od 22 lutego do 23 marca (30 mln euro) i od 24 marca do 25 kwietnia (33 mln euro). Chodzi o karę 1 mln euro dziennie za niewykonanie przez Polskę orzeczenia TSUE z lipca 2021 roku ws. zawieszenia funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

10 PLN    (0.04%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

KE wysyłała wcześniej Polsce wezwania do zapłaty. Komisarz ds. wymiaru sprawiedliwości Didier Reynders wysłał kilka dni wcześniej list do polskich władz. Stwierdził w nim, że chociaż osiągnięto postęp w niektórych konkretnych kwestiach, to jednak Polska nadal „nie w pełni zastosowała się do orzeczenia TSUE z 14 lipca”.

KE oczekuje nie tylko likwidacji Izby Dyscyplinarnej, lecz także zawieszenia skutków orzeczeń Izby Dyscyplinarnej w sprawach o uchylenie immunitetu sędziowskiego.

Komisja Europejska po raz pierwszy pomniejszyła Polsce środki na początku kwietnia o 69 mln euro. Następnie, w maju potraciła Polsce 42 mln euro.

Do tej pory KE potrąciła łącznie już 279 mln euro, czyli ponad 1 mld 300 mln złotych.

KE nie tylko potrąca pieniądze z przewidzianych wcześniej funduszy. Polska nie otrzymała też dotąd żadnych pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy; środki były blokowane przez KE pod różnymi pretekstami związanymi z „praworządnością”.

Nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym autorstwa prezydenta została uchwalona przez Sejm pod koniec maja br. miała być wypełnieniem żądań Komisji Europejskiej. Kilka dni później KE przestała blokować polski Krajowy Plan Odbudowy, ale zagroziła dalszą blokadą wypłat środków finansowych, jeśli PiS nie dokończy wycofywania się ze zmian w sądownictwie. Warunki, od których uzależniono wypłatę środków, nazwano „kamieniami milowymi”. Wkrótce okazało się, że „kamieni milowych” jest ponad 100 i dotyczą one nie tylko sądownictwa. W ich ramach rząd RP zobowiązał się do wprowadzenia m.in. nowych podatków dla nabywców i posiadaczy samochodów z silnikami spalinowymi, opłat za nowe autostrady i drogi ekspresowe czy podniesienia efektywnego wieku emerytalnego.

Na początku lipca br. wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta wyraził wątpliwość, czy Polska kiedykolwiek otrzyma pieniądze z KPO.

Zobacz także: Kaczyński o relacjach z KE: „Ustępstwa nic nie dały, choć poszliśmy daleko”

rmf24.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz