Grodzieńscy Polacy chcą uczyć się języka polskiego

Działacze nieuznawanego przez władze Związku Polaków na Białorusi zainicjowali akcję informacyjną, która wzywa do wnioskowania do dyrekcji szkół o nauczanie języka polskiego. Władze lokalne Grodna próbują blokować taką możliwość.

Sytuacja naszych rodaków na Białorusi pod względem oświatowym jest niezwykle trudna. Na Białorusi, gdzie według oficjalnego spisu ludności żyje 295 tys. Polaków, funkcjonują tylko dwie szkoły z polskim językiem nauczania – w Grodnie i w Wołkowysku – powstałe jeszcze w latach 90 XX wieku. W tej ostatniej według jednego z jej byłych nauczycieli, już wprowadzono język rosyjski do nauczania niektórych przedmiotów. Łukaszenkowskie władze zablokowały stworzenie kolejnej tego typu szkoły – w Nowogródku jeszcze na przełomie wieków. Dla porównania 200 tys. Polaków na Litwie ma do dyspozycji 71 szkół a 45 tysięcy Polaków na Łotwie cztery szkoły.

Od 20 lat konsekwentnie likwidowane jest także nauczanie w języku polskim w ramach odrębnych klas w szkołach publicznych. Jeszcze w latach 90 była to dość popularna forma nauki w obwodzie grodzieńskim. Dziś w pełni polskojęzyczne klasy funkcjonują prawdopodobnie już tylko w jednej ze szkół publicznych Brześcia. Gdzie indziej polski bywa nauczany jako przedmiot, a najczęściej jako „fakultatyw” czyli w ramach zajęć pozalekcyjnych. Nawet i to zresztą przeszkadza urzędnikom. W zeszłym roku jedno z kuratoriów rejonowych w Grodnie wywierało naciski na dyrektorów szkół w celu likwidacji i takiej formy nauczania języka polskiego, co zresztą wywołało interwencję Konsula Generalnego RP w tym mieście. Wszystko to w warunkach szturmu chętnych na szkoły społeczne prowadzone przez ZPB czy Macierz Szkolną, a nawet podmioty czysto komercyjne, które dostrzegły w nauczaniu języka polskiego dobrą okazję do zarobku.

Portal Związku Polaków na Białorusi zwraca uwagę lokalne władze zlikwidowały naczucznie języka polskiego w przedszkolu nr 83 w Grodnie, a także „sztucznie ograniczają nabór uczniów do pierwszych klas Szkoły Polskiej w Grodnie”. „Wiąże się to z tym, że rodzice musieli przez całą noc czekać na rozpoczęcie przyjmowania podań do pierwszej klasy w Polskiej Szkole, ale wielu z nich odmówiono przyjęcia podań, gdyż liczba miejsc w szkole dla pierwszoklasistów okazała się ograniczona. Nie jest to zła wola administracji szkoły. Na zakładanie większej liczby pierwszych klas, niż dwie, w Szkole Polskiej nie pozwala grodzieńskie kuratorium oświat” – portal cytuje działacza ZPB Andrzeja Poczobuta. W związku z taką postawą władz lokalnych Grodna, gdzie mieszka aż 64,5 tysiący Polaków (25% mieszkańców miasta), działacze postanowili zwrócić się do białoruskiego ministra oświaty w specjalnym liście domagając się „wykonywania norm białoruskiej Konstytucji oraz zobowiązań międzynarodowych Republiki Białoruś w zakresie zagwarantowania przedstawicielom polskiej mniejszości narodowej pobierania nauki w języku ojczystym”.

Działacze ZPB chcą zebrać pod listem otwartym do ministra jak największą liczbę podpisów. Będą je zbierać równocześni z kolportażem ulotek i materiałów informacyjnych w ramach akcji „Uczmy się polskiego!”. Uświadamiają one polskim mieszkańcom Grodna, że mają prawo, zgodnie z normami prawa białoruskiego, domagać się nauczania języka polskiego w państwowych szkołach i pouczają jak mogą wyegzekwować to prawo.

znadniemna.pl/kresy.pl

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. kp
    kp :

    Jak widać propaganda, carska, sowiecka i współczesna wypaczyła doszczętnie myślenie spadkobierców obywateli I Rzeczpospolitej. Walczą z językiem polskim – językiem państwowym państwa, które współtworzyli (Białoruś to dawna Litwa). Natomiast szczycą się i używają języka rosyjskiego, jak swojego, choć Rosja ich podpiła i tłamsiła od dobrych 300 lat. Życzę powodzenia Polakom na Białorusi. Trzymam kciuki.