Europejski komisarz do spraw rolnictwa Janusz Wojciechowski chce rewizji zasad wolnego handlu z Ukrainą.

Stanowisko Wojciechowskiego, wywodzącego się z Prawa i Sprawiedliwości, opisał w środę portal Politico. Polski członek Komisji Europejskiej miał przedstawić takie stanowisko polskim senatorom. Wojciechowski poruszył kwestię ponieważ obecne porozumienie UE o wolnym handlu z Ukrainą wygasa latem. Jednak w Komisji padają głosy, by automatycznie przedłużyć jego obowiązywanie do końca 2024 r.

„Polityka wobec niektórych produktów [spożywczych] musi podlegać rewizji” – powiedział Wojciechowski występując wirtualnie przed senatorami debatującymi o wspólnej polityce rolnej Unii Europejskiej.

„Znam obawy rolników i widzę problem” – powiedział Wojciechowski odpowiadając na pytanie o to, czy Komisja zajmie się kwestią importu produktów rolno-spożywczych z Ukrainy, które zamiast być eksportowane na rynki światowe, do państw globalnego Południa, są sprzedawane na rynku Polski.

„Pomoc Ukrainie jest naszym strategicznym priorytetem i nie podlega dyskusji. Jest to kwestia bezpieczeństwa, ale w przypadku niektórych produktów ta polityka będzie musiała zostać zmieniona. Import niektórych produktów rolnych rzeczywiście wzrósł kilkukrotnie po otwarciu handlu z Ukrainą. Przypływa po prostu zbyt wiele towarów” – Politico przytoczyło słowa Wojciechowskiego.

 

Wojciechowski wśród produktów rolnych z Ukrainy zalewających polski rynek wymienił kukurydzę, rzepak i mięso drobiowe. Jak ocenił, właśnie te towary „przybywają w nadmiernych ilościach”. Dodał, że Rumunia i Bułgaria również odnotowały „problematyczny” wzrost importu oleju słonecznikowego z Ukrainy.

Raport Komisji Europejskiej na temat ukraińskich produktów objętych umową o wolnym handlu wykazał, że UE odnotowała „znaczący wzrost import drobiu, jaj, mleka w proszku, masła, cukrów, skrobi, otrębów i niektórych zbóż”. Władza wykonawcza UE musi jednak jeszcze zająć stanowisko w sprawie podjęcia jakichkolwiek działań w celu rozwiązania problemu tego zwiększonego importu.

Wojciechowski powiedział, że decyzja o tym, czy wprowadzić cła na produkty spożywcze „będzie zależeć od wielu komisarzy… ale moim zdaniem jest problem. Tam, gdzie ten [ukraiński] eksport wyraźnie wzrósł, będę opowiadał się za wprowadzeniem ograniczeń importowych”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl
 

Rolnictwo odgrywa istotną rolę w gospodarce Ukrainy, odpowiadając za około jedną piątą PKB kraju i 40 proc. jej eksportu. Bruksela niedawno ogłosiła inwestycję o wartości 1 miliarda euro, aby wzmocnić lądowe szlaki transportowe UE, przez które Ukraina była w stanie wyeksportować około 17 milionów ton żywności od początku rosyjskiej inwazji, kiedy to Rosjanie zablokowali Morze Czarne.

Dopiero w lipcu Rosja zawarła z ONZ i Turcją umowę umożliwiającą kontrolowany eksport ukraińskiego zboża przez ten akwen.

Szerokie otwarcie wspólnego rynku UE, w tym Polski, na produkty z Ukrainy nastąpiło jeszcze na mocy umowy stowarzyszeniowej, jaka połączyła Kijów ze wspólnotą. Regulacje umowy zostały poparta na forum unijnym przez reprezentantów Prawa i Sprawiedliwości. Przy czym media wielokrotnie informowały o omijaniu zasad bezcłowych kontyngentów przez ukraińskich producentów.

Przeczytaj: Ukraina zalewa rynek tanim mięsem drobiowym, obchodząc unijne przepisy

Czytaj także: Polscy hodowcy drobiu: Ukraina wyrasta nam na poważnego konkurenta

politico.eu/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz