Zdaniem niezależnych ekspertów, Abchazja i Osetia Południowa będą musiały poczekać na uznanie ich niepodległości przez Białoruś. Mimo nacisków Rosji, białoruskie władze nie podejmą decyzji w krótkim czasie.
Kilka dni temu prezydent Aleksander Łukaszenka spotkał się w Soczi z samozwańczym prezydentem Abchazji, Siergiejem Bagapszem. Łukaszenka deklarował wsparcie dla zbuntowanej republiki i liczył na współpracę. Bagapsz zapewniał, że kupi od Białorusi traktory i autobusy.
Większość komentatorów uznała, że to zapowiedź uznania przez Białoruś niepodległości Abchazji i Osetii Południowej. Tymczasem oficjalne białoruskie media poinformowały, że komisje parlamentarne w Mińsku jeszcze nie zajęły się sprawą. Może to oznaczać, że białoruski parlament nie podejmie uchwały podczas wiosennej sesji, rozpoczynającej się 2 kwietnia. W mediach pojawiła się również informacja , że kierownictwo Związku Białorusi i Rosji zaprzecza, jakoby otrzymało od zbuntowanych republik prośbę o przyłączenie ich do ZBiRu. Do tej pory jedynie Rosja i Nikaragua uznały niepodległość Abchazji i Osetii Południowej.
IAR/mb




























