Amerykańskie bombowce B-2 zmierzają na Guam, wzbudzając spekulacje o możliwym zaangażowaniu USA w konflikt izraelsko-irański.
Stany Zjednoczone skierowały bombowce B-2 na wyspę Guam na Pacyfiku – poinformowało w sobotę dwóch amerykańskich urzędników agencję Reuters. Decyzja ta zapadła w czasie, gdy prezydent Donald Trump rozważa ewentualny udział USA w izraelskich atakach na Iran. Nie jest jasne, czy relokacja bombowców ma bezpośredni związek z napięciami na Bliskim Wschodzie.
Według ogólnodostępnych danych, bombowce B-2 typu stealth, zdolne do przenoszenia bomb burzących zdolnych niszczyć podziemne obiekty, takie jak irański obiekt nuklearny w Fordo, są obecnie w drodze na Guam. Informację o przemieszczeniu potwierdziło dwóch anonimowych przedstawicieli władz USA. Nie ujawniono, ile maszyn skierowano na wyspę ani czy planowany jest ich dalszy ruch.
Media, w tym izraelskie, zwracają uwagę, iż bombowiec B-2 może przenosić bombę GBU-57 Massive Ordnance Penetrator o wadze 30 tys. funtów, przeznaczoną do niszczenia celów znajdujących się głęboko pod ziemią. Eksperci wskazują, że taki ładunek mógłby zostać użyty do ataku na irański program nuklearny, w tym zakład Fordo, położony około 30 km na północ od miasta Kom, w masywie górskim.
Pentagon nie odniósł się dotąd do próśb mediów o komentarz.
Według izraelskiego serwisu „Haaretz”, z bazy Whiteman w hrabstwie Johnson (Missouri) wystartowały od dwóch do czterech bombowców B-2 oraz sześć samolotów tankujących, kierując się w stronę bazy marynarki wojennej na Guam. Maszyny mogą potencjalnie kontynuować lot na Diego Garcia , czyli wyspę w archipelagu Czagos. Znajduje się tam wspólna baza USA i Wielkiej Brytanii. Położona jest około 3,5 tys. km od Iranu.
Według „The Times”, atak z Diego Garcia wymagałby zgody Wielkiej Brytanii, ponieważ wyspa znajduje się pod jej jurysdykcją. Takiej zgody nie potrzeba w przypadku startu z Guam, oddalonego o 12,8 tys. km od Fordo.
„Wall Street Journal” podał, że Pentagon rzeczywiście kieruje bombowce B-2 na Pacyfik, lecz nie wydano rozkazu ich użycia.
Reuters podał również, że ambasador USA w Izraelu Mike Huckabee ogłosił w sobotę: „Departament Stanu rozpoczął loty z pomocą z Izraela w związku z jego konfliktem z Iranem”. Zachęcił obywateli USA i rezydentów do rejestracji na stronie internetowej departamentu.
Prezydent Donald Trump rozważa udział USA w konflikcie Izraela z Iranem, ale decyzję ma podjąć w ciągu dwóch tygodni. Tak wynika z komunikatu Białego Domu, który niedawno cytowaliśmy.
Czytaj także: W Iranie zginęło blisko 430 osób, a 3,5 tys. zostało rannych w wyniku działań Izraela
Czytaj: Irańskie rakiety spadły na Tel Awiw [+VIDEO]
Jak pisaliśmy, w sobotę izraelskie wojsko przeprowadziło atak na irański ośrodek badań nuklearnych w Isfahanie, w wyniku którego zginęło trzech wysokich rangą dowódców. Lokalne władze poinformowały, że nie doszło do wycieku promieniowania. Wcześniej izraelskie siły zbrojne zaatakowały instalacje atomowe Chondab oraz Natanz.
Minister obrony Izraela poinformował, że podczas izraelskiej operacji zginął Saeed Izadi, dowódca Korpusu Palestyńskiego w irańskich Siłach Quds, który prowadził operacje wojskowe i wywiadowcze poza granicami Iranu. Izadi miał być odpowiedzialny za wsparcie i uzbrajanie Hamasu w kontekście ataku na Izrael 7 października 2023 r.
Izraelski premier nie wykluczył wzięcia na cel samego najwyższego przywódcy Iranu, Sajjida Alego Chamenejego. Izraelski minister obrony otwarcie zadeklarował, że celem jest zmiana władz i systemu politycznego Iranu.
W wyniku eskalacji konfliktu pojawiły się również obawy związane z bezpieczeństwem irańskich instalacji nuklearnych. Podczas nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ, szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Rafael Grossi ostrzegł przed atakami na obiekty jądrowe, wskazując, że ewentualne uderzenie w elektrownię w Buszehr mogłoby spowodować „bardzo wysokie uwolnienie radioaktywności do środowiska”. Grossi podkreślił, że obiekty tego typu nie powinny być celem działań wojskowych.
Po przeprowadzonych atakach Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej poinformowała, że doszło do uszkodzenia „kluczowych budynków” w jednym z obiektów, w tym jednostki destylacyjnej. Reaktory nie były w tym czasie aktywne i nie zawierały materiałów jądrowych, więc – jak przekazał organ nadzorczy – uszkodzenia nie stwarzały ryzyka skażenia środowiska.
W kontekście irańskiego programu nuklearnego, Iran deklaruje, że jego działalność ma charakter wyłącznie pokojowy. Jednocześnie od wycofania się Stanów Zjednoczonych z porozumienia nuklearnego w 2018 r. kraj ten podniósł poziom wzbogacania uranu do 60 proc., ograniczając dostęp inspektorów ONZ do swoich instalacji. Obecnie Iran pozostaje jedynym państwem nieposiadającym broni jądrowej, które wzbogaca uran do tego poziomu. Izrael uznaje ten stan rzeczy za zagrożenie dla systemu kontroli broni jądrowej, jednak oficjalnie nie odnosi się do własnych możliwości w tym zakresie.
Szereg państw arabskich i Turcja wezwało do natychmiastowego przerwania eskalacji zbrojnej i podjęcia negocjacji. Następca saudyjskiego tronu Muhammad ibn Salman potępił atak Izraela na Iran twierdząc, że ten drugi cieszy się poparciem całego świata islamskiego. Chińska Republika Ludowa także poparła wspólne stanowisko państw arabskich i Turcji, i zaapelowała o przerwanie wojny izraelsko-irańskiej.
Tymczasem grupa G7 wyraziła się o działaniach zbrojnych Izraela aprobatywnie, uznając, że realizuje prawo do obrony. W oświadczeniu wydanym przez USA, Francję, Niemcy, Wielką Brytanię, Włochy, Japonię i Kanadę nazwano Iran „głównym źródłem regionalnej niestabilności i terroru”.
Reuters / timesofisrael.com / PAP / Kresy.pl
































