Ambasador Polski w Moskwie został wezwany do rosyjskiego MSZ – oświadczył w środę minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau. Szef MSZ mówił o relacjach z Rosją po incydencie z udziałem rosyjskiego ambasadora, który miał miejsce w poniedziałek w Warszawie.

W kwestii naszych relacji z Federacją Rosyjską, wiemy, że ambasador Polski w Moskwie został wezwany do rosyjskiego MSZ i nie będę uprzedzał tutaj faktów. W stosunkach międzynarodowych zawsze obowiązuje zasada wzajemności – powiedział Zbigniew Rau, cytowany przez PAP. Szef resortu dyplomacji wypowiadał się w czasie konferencji prasowej zorganizowanej podczas odbywającej się w Łodzi 33. sesji Konferencji Regionalnej FAO 2022 dla Europy i Azji Środkowej.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

2804.49 PLN    (12.74%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Podkreślił, że strona polska usiłowała „przekonać stronę rosyjską do bezzasadności manifestacji, którą ambasada chciała zorganizować” w Warszawie 9 maja. „Takie stanowisko też powtórzyliśmy w korespondencji z władzami Warszawy w obawie możliwości incydentu, który w naturalny sposób był konsekwencją wrażliwości społecznej zarówno Polaków, jaki i uchodźców z Ukrainy” – powiedział.

Dodał, że „w reakcji na zbrodnie wojenne Federacji Rosyjskiej na Ukrainie” polskie władze ostrzegały „przed możliwością zaistnienia takich incydentów”.

„To jednak, co się stało, w żaden sposób nie zmienia naszego stanowiska, zgodnie z którym przedstawicielom dyplomacji obcego państwa należy się ochrona” – powiedział Rau. „Niezależnie jak bardzo odczuwamy potrzebę niezgadzania się z polityką rządu, który dyplomata reprezentuje” – dodał.

Zobacz także: Poseł Braun nazwał atak na rosyjskiego ambasadora „barbarzyństwem”

Jak podawaliśmy, w poniedziałek podczas próby złożenia kwiatów na cmentarzu żołnierzy sowieckich w Warszawie ambasador Siergiej Andriejew i inni rosyjscy dyplomaci zostali otoczeni przez ukraińskich aktywistów i oblani cieczą przypominającą krew. Do złożenia wieńca nie doszło – po pojawieniu się policji Andriejew wycofał się do samochodu.

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostro zaprotestowało przeciwko incydentowi i uniemożliwieniu Andriejewowi złożenia wieńca jeszcze w poniedziałek. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w lakonicznym komunikacie wyraziło ubolewanie w związku z „incydentem”, do którego doszło na cmentarzu. Wyrażono opinię, że nie powinien on mieć miejsca. „Dyplomaci cieszą się szczególną ochroną, bez względu na politykę, którą prowadzą ich rządy”.

Tymczasem komentujący sprawę na Twitterze szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusz Kamiński napisał: „Zgromadzenie przeciwników rosyjskiej agresji na Ukrainę, gdzie każdego dnia dochodzi do zbrodni ludobójstwa było legalne. Emocje ukraińskich kobiet, biorących udział w manifestacji, których mężowie dzielnie walczą w obronie ojczyzny są zrozumiałe”.

We wtorek oblanie czerwoną cieczą ambasadora Rosji w Polsce Siergieja Andriejewa przez Ukraińców skomentował premier Mateusz Morawiecki. Przekazał, że MSZ przesłało ambasadorowi notę, „aby nie uczestniczył w upamiętnianiu 9 maja w taki sposób, jak to zamierzał zrobić, ze względu na prowokacyjny charakter takiego działania”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Ukraińska aktywistka liberalna Iryna Zemlana przyznała na Facebooku, że ataku na Andriejewa dokonali związani z nią aktywiści. Nazwisko Iryny Zemlanej pojawiało się ostatnio przy okazji doniesień o blokadach polsko-białoruskich przejść granicznych. Były one blokowane przez aktywistów, głównie ukraińskich, domagających się zaprzestania handlu w Białorusią i Rosją.

pap / wnp.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz