Rząd Litwy oczekuje, aby polski żołnierz krwią bronił państwa litewskiego, a jednocześnie z pogardą podchodzi do mniejszości polskiej na Litwie – podkreśla poseł Konfederacji, Andrzej Zapałowski, alarmując ws. nowego litewskiego projekt ustawy o mniejszościach narodowych.

Podczas swojego wystąpienia w Sejmie poseł Konfederacji, prof. Andrzej Zapałowski przypomniał, że w kwietniu br. minęło 30 lat od podpisania polsko-litewskiego traktatu o stosunkach dobrosąsiedzkich. Zaznaczył, że „w zakresie praw mniejszości polskiej na Litwie” przez ten czas państwo polskie nie wyegzekwowało większości zapisów tego dokumentu.

„Problem polega na tym, że w tej chwili do parlamentu Litwy wpłynął nowy projekt ustawy o mniejszościach narodowych. I jak poinformowali mnie polscy posłowie do parlamentu litewskiego, ponownie nie ma tam zapisów dotyczących nazwisk, dwujęzyczności miejscowości, standardów szkolnictwa dla mniejszości” – poinformował poseł.

„ To jest absolutny skandal, że chcemy mieć jak najlepsze stosunki z Litwą, realizujemy wszelkie zapisy, a rząd Litwy tego nie realizuje! To pokazuje słabość tak naprawdę państwa polskiego!” – podkreślił.

„Tymczasem rząd Litwy oczekuje, aby polski żołnierz krwią bronił państwa litewskiego, a jednocześnie z pogardą podchodzi do mniejszości polskiej na Litwie” – zaznaczył.

Przeczytaj: “Ramię w ramię”. Duda mówi o gotowości do obrony “nie tylko terytorium Polski, ale także Litwy”

Zapałowski przypomniał też o niedawnej wizycie Marszałka Sejmu Szymona Hołowni w Republice Litewskiej, a także wizytach innych polityków, w tym np. Marszałka Senatu. „Pytanie – co żeście zrobili, aby w tej nowej ustawie znalazły się odpowiednie zapisy” – zapytał polityk.

Zobacz także: Poseł Zapałowski o Litwie: Czy mamy bronić państwa, które prześladuje Polaków? [VIDEO]

Jak pisaliśmy, w czerwcu br. litewski Sejm poparł projekt ustawy o mniejszościach narodowych, która nie rozwiązuje problemów Polaków z Litwy i jest przez nich krytykowany. Projekt ustawy złożony przez minister sprawiedliwości, etniczną Polkę Ewelinę Dobrowolską z frakcji liberałów, został zatwierdzony i wróci pod obrady podczas sesji jesiennej. Za jego przyjęciem głosowało 59 posłów, 6 było przeciw, a 22 wstrzymało się od głosu. Przeciw głosowali m.in. posłowie AWPL-ZChR. Alternatywny projekt złożony został przez Ritę Tamašunienė, posłankę reprezentującą Akcję Wyborczą Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin. Poparło go 20 posłów, przeciw było 27, a 52 wstrzymało się od głosu. Posłowie nie zgodzili się na poprawienie dokumentu i został on odrzucony. Przewidywał zakaz asymilacji mniejszości narodowej wbrew jej woli.

Według danych Ministerstwa Oświaty, Nauki i Sportu Litwy w roku szkolnym 2023-2024 do 40 szkół z polskim językiem nauczania na Litwie uczęszcza 9 387 uczniów. 3 416 uczniów uczy się w siedmiu mieszanych szkołach polsko-rosyjskich, natomiast 392 uczniów uczy się w jedynej białoruskiej szkole ogólnokształcącej na Litwie, działającej w Wilnie. Uwarunkowania te odzwierciedlają realia etno-kulturowe, w których 6,5 proc. mieszkańców Litwy stanowią Polacy, 5 proc. Rosjanie, a 1 proc. Białorusini. Dlatego na ziemiach współczesnej Litwy zawsze uczono w różnych językach. Tak było także za Związku Radzieckiego, po którym niepodległa Litwy odziedziczyła system szkół z różnymi językami nauczania.

Przez 34 lata niepodległej Litwy w jej elicie politycznej nigdy nie brakowało głosów proponujących likwidację edukacyjnej wielojęzyczności, a rozumienie integracji mniejszości narodowych jako jej asymilacji do lat przebija z różnych postulatów polityków rządzących Litwą – szczególnie Związku Ojczyzny-Litewskich Chrześcijańskich Demokratów (TS-LKD). Ostrza tej polityki jak się okazuje nie stępili obecnie koalicjanci tej partii – Ruch Liberałów (LRLS) i przedstawiająca się jako jeszcze bardziej liberalna Partia Wolności (LP). Przed tegorocznymi wyborami parlamentarnymi jesteśmy świadkami kolejnego wzmożenia “integracyjnego” litewskich polityków. Minister edukacji, nauki i sportu Gintautas Jakštas zaproponował  zamiany w systemie edukacji na Litwie. Jego głównym postulatem jest stopniowe rozszerzanie liczby lekcji języka litewskiego, ale też rozszerzanie używania go do nauczania kolejnych przedmiotów. Ponieważ liczba godzin tygodniowo jest stała, zwiększenie liczby lekcji języka litewskiego mogłoby się odbyć kosztem lekcji język ojczystego mniejszości.

W rządzie Ingridy Šimonytė przebąkuje o takich krokach mimo tego, że na Litwę przybyła po 2020 r. najpierw fala Białorusinów, a po rosyjskiej inwazji z 2022 r. także Ukraińców. Osoby narodowości innej niż litewska stanowią już ponad jedną trzecią mieszkańców Wilna. Dla dzieci uchodźców szkoły ze słowiańskimi językami nauczania w naturalny sposób są lepszym sposobem na naukę czegokolwiek, niż kompletnie im nieznany i kompletnie odmienny język bałtyjski. Przekonał się o tym dwa lata temu w polskojęzycznej Szkole im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach nasz redakcyjny kolega, Karol Kaźmierczak. Już kilka tygodni po wybuchu masowej wojny spotkał tam uczennice świeżo przybyłe z Ukrainy.

Swoje kroki, wpisujące się w linię rządu, podejmuje i wileński magistrat. Odpowiedzialny za oświatę wicemer  Arūnas Šileris wysyła listy do szkół mniejszościowych oraz odwiedza je, próbując zmusić do otworzenie klas z litewskim językiem nauczania. Oficjalnie rzecz jasna mówi, że nie zmusza, tylko proponuje. Dość usilnie dodajmy.

Kresy.pl

Tagi: , , ,
forma płatności