Mimo, że prof. Jan Grabowski i prof. Barbara Engelking nie potrafili w swojej książce potwierdzić winy Edwarda Malinowskiego sąd uznał, że nie muszą przepraszać jego krewnej.
Engelking i Grabowski pracując na zlecenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów prowadzili badania opatrzone nazwą „Strategie przetrwania Żydów podczas okupacji w Generalnym Gubernatorstwie, 1942-1945. Studium wybranych powiatów”. Ich efektem była wydana w 2018 r. książka „Dalej jest noc” w której autorzy postawili tezę o masowym udziale Polaków w zagładzie i grabieży Żydów w latach drugiej wojny światowej.
W treści książki znalazł się opis postaci Edwarda Malinowskiego, w czasie wojny wójta wsi Malinowo. W książce napisano, iż Malinowski „ograbił” Żydówkę Esterą Drogicką, której pomógł on uzyskać stanowisko pomocy domowej w niemieckim gospodarstwie w Prusach Wschodnich. Opisując historię Drogickiej Engelking i Grabowski napisali – „Zdawała sobie sprawę, że jest on [Malinowski] współwinny śmierci kilkudziesięciu Żydów, którzy ukrywali się w lesie i zostali wydani Niemcom, mimo to na jego procesie po wojnie złożyła fałszywe zeznania w jego obronie.”
Bratanica Malinowskiego podkreślając, że jej krewny nie ograbił Drogickiej, ani nie wydawał Żydów Niemcom złożyła przeciw autorom książki pozew uznając, że jej stryj został pomówiony. W lutym bieżącego roku Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał rację Leszczyńskiej i zobowiązał Engelking oraz Grabowskiego do przeproszenia Leszczyńskiej za informacje podane w ich książce, a także o ich sprostowanie, bez uiszczania odszkodowania. Autorzy złożyli jednak odwołanie.
W poniedziałek Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że Engelking i Grabowski nie muszą przepraszać. Prezes wspierającej powódkę Reduty Dobrego Imienia Maciej Świrski już zapowiedział złożenie kasacji, przytoczył portal dorzeczy.pl. Portal Onet zacytował uzasadnienie sędzi Joanny Wiśniewskiej-Sadomskiej – “zdaniem sądu apelacyjnego, weryfikowanie i podważanie oceny pozwanej, do czego w istocie zmierza w tej sprawie strona powodowa, stanowi niedopuszczalną ingerencję w wolność badań naukowych i swobodę wypowiedzi”.
Książka Engelking i Grabowskiego była wcześniej ostro krytykowana przez Instytut Pamięci Narodowej. Piotr Gontarczyk z IPN powiedział piszącemu o sprawie portalowi Onet, że jej „Autorzy wielokrotnie dopuścili się absolutnie niedopuszczalnych metod, polegających na wycinaniu fragmentów tekstów, zmieniania poszczególnych wyrazów i treści zdań na przeciwne”. Z kolei proces autorów książki wzbudził protesty amerykańskich historyków oraz pracowników Polskiego Akademii Nauk, a także Instytutu Yad Vashem i Towarzystwa Przyjaźni Polska-Izrael, Muzeum Historii Żydów Polskich Polin. Według tych środowisk proces to zamach na swobodę działań naukowych.
dorzeczy.pl/kresy.pl






























