“Lubuska Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) zatrzymała w okolicach Gubinka 10,5 tony odpadów tekstylnych – kołder i poduszek wypełnionych pierzem” – poinformowała służba we wtorek. Transport odpadów jechał z Niemiec do Polski.
W komunikacie podkreślono, że dokumenty transportu wskazywały, że nie jest wymagane specjalne zezwolenie. “Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Zielonej Górze (WIOŚ) stwierdził, że przewożony ładunek odpadów wymaga stosownego zezwolenia wydanego przez Głównego Inspektora Ochrony Środowiska w Warszawie (GIOŚ)” – pisze KAS.
Transport odpadów jechał z Niemiec do Polski do firmy w Wielkopolsce. Pojazd nie posiadał prawidłowego oznakowania. Brakowało tablicy, która oznacza, że pojazd służy do transgranicznego transportu odpadów. Z dokumentów wynikało, że kierowca przewozi zwykłe odpady.
Zdaniem WIOŚ przewożony ładunek to mieszanina 2 rodzajów odpadów (odpadowej tkanki zwierzęcej i tekstyliów), zaś ich przywóz do Polski wymaga stosownego zezwolenia wydanego przez GIOŚ.
Ładunek został zatrzymany i zabezpieczony do dalszego postępowania administracyjnego. Osobom zaangażowanym w nielegalny handel odpadami grożą kary pieniężne – min. 10 tys. zł, zwrot odpadów za granicę, lub ich utylizacja w Polsce na własny koszt.
W połowie lutego bieżącego roku dolnośląska Krajowa Administracja Skarbowa zatrzymała 2 nielegalne transporty odpadów z Niemiec do Polski – 24 ton złomu i 16 ton używanej odzieży. Odbiorcy również nie dysponowali wymaganym zezwoleniem na przetwarzanie odpadów, ich odzysk lub utylizację.
Zobacz także: Kara nawet 25 lat więzienia za „zbrodnię środowiskową”
Zobacz także: NIK o kontroli odpadów wwożonych z Ukrainy: „nieskuteczna i nieszczelna”
Przypomnijmy, że także w październiku i listopadzie ubiegłego roku, KAS zatrzymywała nielegalne transporty odpadów z Niemiec, Francji i Austrii.
gov.pl / Kresy.pl






























