Zigmas Vaišvila, wicepremier pierwszego rządu RL i były szef Departamentu Bezpieczeństwa Państwa powiedział, że członkowie specjalnej komisji badającej archiwa KGB, w tym jedyny Polak, wynosili akta bez kontroli. Z dokumentów wynika, że chodzi o Czesława Okińczyca.
W czerwcu tego roku, jak informowaliśmy, Sejm Republiki Litewskiej przyjął w pierwszym czytani projekt ustawy o tzw. powszechnej lustracji, zgłoszony przez posła AWPL-ZChR Zbigniewa Jedzińskiego. Jego zdaniem, od tamtego czasu wyszło na jaw wiele nowych i ważnych faktów, dotyczących kwestii współpracy różnych osób z KGB. Z tego względu, dwa tygodnie temu zarejestrował w Sejmie projekt nowelizacji ustaw o wyborach sejmowych, prezydenckich, do Parlamentu Europejskiego (PE) i samorządowych. Zgodnie z poprawkami, kandydaci w wyborach, którzy świadomie współpracowali z zagranicznymi służbami specjalnymi nie na polecenie kraju swego pochodzenia, byliby zobowiązani podać ten fakt do publicznej wiadomości.
W środę Jedziński wraz z Zigmasem Vaišvila, sygnatariuszem Aktu przywrócenia państwa litewskiego i wicepremierem pierwszego rządu RL oraz byłym szefem litewskich służb Departamentu Bezpieczeństwa Państwa (DBN), wystąpili na konferencji prasowej. Podkreślali na niej konieczność odtajnienia archiwów KGB. Poseł AWPL-ZChR uważa, że jest to ważne z wielu powodów. Przede wszystkim, nie będzie już rzucania na polityków czy działaczy społecznych podejrzeń w sprawie ich możliwej współpracy z tajnymi służbami byłego ZSRR, gdyż cała informacja w tej kwestii będzie jawna. Nie tak, jak obecnie, gdy jest niemożliwa do zweryfikowania.
Ponadto, złożone poprawki mają na celu przeciwdziałanie ewentualnemu szantażowi wobec osób, które w przeszłości współpracowały z tajnymi służbami, a obecnie zajmują wysokie stanowiska państwowe. Jedziński powołał się na wypowiedź szefa Departamentu Bezpieczeństwa Państwa (DBP) Dariusa Janiškisa, który potwierdził, że takie przypadki, dotyczące szantażu, są mu znane. Podkreślał też moralny aspekt tej sprawy:
– Oni [obywatele – red.] nie mogą zrozumieć, dlaczego my tak besztamy partię komunistyczną, byłych komunistów, a o tych, którzy dokonywali ludobójstwa, prześladowania, zesłania, mamy milczeć.
Podczas konferencji Jedziński odniósł się też do argumentów przeciwników projektu i powszechnej lustracji. Jak twierdzą, wśród litewskich polityków nie mogą być byli współpracownicy KGB, gdyż kandydując do Sejmu czy innych struktur państwowych, musieliby o tym poinformować. Jedziński zwrócił się do Głównej Komisji Wyborczej z zapytaniem, czy w kwestii współpracy z KGB byli sprawdzani kandydaci w wyborach sejmowych w 2016 roku. Okazało się, że „żadnego sprawdzania nie było”, a do tzw. komisji lustracyjnej nie zwracała się żadna instytucja w sprawie sprawdzenia kandydatów w wyborach prezydenckich, parlamentarnych czy samorządowych pod kątem ich dawnej współpracy z sowieckimi służbami. Zdaniem Jedzińskiego, to oznacza, że wśród posłów mogą być osoby, które zataiły bądź nie wskazały w ankiecie swojej współpracy ze służbami byłego ZSRR.
– Nasuwa się wniosek, że politycy, którzy nie przyznali się do współpracy, mogą być szantażowani przez tych, którzy mają dostęp do tajnej informacji – uważa poseł AWPL-ZChR. – Dzisiaj nie mam żadnych wątpliwości co do odtajniania informacji. Należałoby odtajnić [je] teraz, jak najszybciej.
Zdaniem Jedzińskiego, przykładem może być Łotwa. Tamtejszy parlament tydzień temu przyjął uchwałę o upublicznieniu do 31 maja 2019 roku wszystkich tajnych informacji o byłych kagiebistach.
Zigmas Vaišvila zwrócił uwagę na to, że tuż po rozpatrywaniu w czerwcu tego roku w parlamenie projektu o powszechnej lustracji, DBN wydało komunikat twierdząc, że „po opublikowaniu nazwisk osób tajnie współpracujących ze służbami specjalnymi byłego ZSRR, Rosja może się o tym dowiedzieć i szantażować tajnych współpracowników, którzy nie przyznali się do współpracy”.
– Jako były szef DBN nie spodziewałem się tak nieprofesjonalnego twierdzenia, które wprowadza społeczeństwo w błąd – powiedział Vaišvila. – Wydając takie oświadczeniem DBN potwierdza, że Rosja wie o wszystkich ludziach służb specjalnych byłego ZSRR. Rosja o tym wie, tylko mieszkańcy Litwy nie wiedzą.
Vaišvila podkreślił, że z tego powodu popiera projekt ustawy o tzw. powszechnej lustracji i uważa, że „jeśli Sejm chce zrobić porządek na Litwie, to powinien podążać w tym kierunku”. Jedziński zwrócił z kolei uwagę na to, że wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. M.in., czemu nigdy nie sprawdzano kandydatów w wyborach, czy współpracowali ze służbami specjalnymi byłego ZSRR.
Dziennikarze zapytali Vaišvilę o to, czy wiadomo, kto wyniósł lub ukrył oryginalne dokumenty KGB z nazwiskami współpracowników. Sygnatariusz odpowiedział, że w 1991 roku kierował komisją, zajmująca się przejęciem i inwentaryzacją dokumentów oddziału KGB na Litwie. Podczas jego dwutygodniowej nieobecności, ochraniająca gmach KGB w Wilnie jednostka ARAS została bez jego wiadomości zamieniona na jednostkę „Geležinis vilkas” z Poniewieża. Wówczas, jak twierdzi, „wiele dokumentów zostało wywiezionych w nieznanym kierunku”.
– Mogę powiedzieć, że było wiele nieporozumień nie tylko jeśli chodzi o wywożenie, ale też w sprawie Komisji Najwyższej Rady, kierowanej przez śp. Balysa Gajauskasa. Jej członkowie też wynosili dokumenty i ja sam, gdy byłem powiadamiany, zabierałem je z ochroną od członków komisji – mówił Vaišvila. Dodał, że dokumenty zabierał od członków komisji zarówno narodowości polskiej, jak i litewskiej narodowości. Zapytany, o konkretne nazwiska powiedział: „Wydaje mi się, że w komisji śp. Balysa Gajauskasa był chyba jeden członek polskiej narodowości. Trzeba zajrzeć do listy”.
Z dokumentów archiwalnych litewskiego sejmu wynika, że jedynym Polakiem w Komisji Rady Najwyższej ds. badań działalności KGB na Litwie był Czesław Okińczyc, właściciel Radia Znad Wilii.
Portal L24.lt zaznacza, że słowa Vaišvily potwierdzają wcześniejsze doniesienia o tym, że Okińczyc za czasów Landsbergisa, na początku lat 90. XX wieku, działał jako „likwidator” KGB na Litwie. Wówczas „mógł „buszować” w teczkach bezpieki do woli, miał okazję poznać nazwiska kagiebistów i ich tajnych współpracowników”. Niewykluczone, że miał także dostęp do materiałów na swój temat, jeśli takie były. Nazwisko Okińczyca, hojnie finansowanego przez władze III RP honorowego ambasador państwa litewskiego, właściciela polskojęzycznego Radia Znad Wilii oraz zwolennika ugodowej postawy wileńskich Polaków względem państwa litewskiego figuruje na tzw. liście Tomkusa, zawierającej m.in. nazwiska byłych współpracowników KGB. Działalność obecnego właściciela Radia Znad Wilii jest porównywana do działań tzw. komisji Adama Michnika, która przez kilka tygodni badała akta SB, po czym ogłoszono, że nie może być mowy o żadnej lustracji.
Przeczytaj: Litwa: Okińczyc współpracował z KGB? Jedziński (AWPL): to bardzo prawdopodobne
Czytaj również: Okińczyc nieudolnie próbował oczyścić się z podejrzeń o współpracę z KGB
Jak wcześniej informowaliśmy, AWPL-ZChR dąży do ujawnienia nazwisk tajnych współpracowników służb specjalnych byłego ZSRR. W czerwcu, w pierwszym czytaniu projekt ustawy w tej sprawie został przyjęty. Za kontynuowaniem prac nad nowym prawem lustracyjnym opowiedziało się 55 deputowanych, 34 było przeciw, a 9 wstrzymało się od głosu. Poza przedstawicielami AWPL-ZChR projekt poparli także parlamentarzyści rządzącego Związku Chłopów i Zielonych, jego koalicjanta Litewskiej Socjaldemokratycznej Partii Pracy oraz partii Porządek i Sprawiedliwość. Przeciw wystąpili litewscy konserwatyści ze Związku Ojczyzny – Litewskich Chrześcijańskich Demokratów oraz posłowie Związku Liberałów Republiki Litewskiej.
Projekt ustawy lustracyjnej autorstwa AWPL-ZChR zakłada ujawnienie wszystkich dawnych tajnych współpracowników komunistycznego KGB. W tej chwili na Litwie obowiązuje prawo zgodnie z którym utajnione pozostają nazwiska tych, którzy przyznali się do współpracy z KGB przed specjalną komisją. Najpierw, w 1990 wkrótce po ogłoszeniu niepodległej Litwy jej elity zadecydowały o utajnieniu nazwisk tych osób na 15 lat, zaś w 2015 roku litewski parlament zadecydował o przedłużeniu okresu utajnienia o kolejne 75 lat. Dotyczy to 1589 współpracowników którzy przyznali się do kooperacji z radziecką służbą. Ujawniane są natomiast nazwiska tych osób, które nie przyznały się do współpracy z KGB. Polska partia na Litwie od wielu lat domaga się przeprowadzenia pełnej lustracji.
Czesław Okińczyc jest znanym w Wilnie właścicielem radia „Znad Wilii”, doradcą rządów litewskich ds. mniejszości narodowych. Nosi tytuł Nadzwyczajnego i Pełnomocnego Ambasadora Republiki Litewskiej nadany mu przez prezydenta Adamkusa. W środowisku wileńskich Polaków reprezentuje wąską, ale wpływową grupę liberałów – zwolenników asymilacji. Przeciwstawia się polityce organizacji takich jak Związek Polaków na Litwie, Macierz Szkolna, Forum Rodziców Szkół Polskich, czy Akcja Wyborcza Polaków na Litwie.
Okińczyc dorobił się majątku, między innymi będąc żelaznym pośrednikiem dla inwestorów z Polski. Zainwestował je w polskojęzyczne pismo „Znad Wilii” a potem Radio znad Wilii i portal zw.lt. Radio i portal pozostają zawzięcie krytyczne wobec Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Jej działacze w czołowej publicystycznej audycji Radia znad Wilii „Salonie Politycznym” są „grillowani” znacznie gorliwiej niż politycy litewscy.
l24.lt / awpl.lt / Kresy.pl
































