Wykorzystywanie jako przykrywki do swojej haniebnej postawy wizyty prezydenta na Ukrainie, skoro on sam wcześniej mówił o konieczności zrewidowania kursy względem Ukrainy, jest po prostu perfidne – mówi Kresom.pl Paweł Kukiz.
Jak informowaliśmy wcześniej, poselski projekt ustawy posłów Kukiz’15 ws. penalizacji banderyzmu w Polsce został zdjęty z porządku obrad Sejmu. W ubiegłym tygodniu informowaliśmy, że po roku w „sejmowej zamrażarce”, ustawa miała trafić pod obrady. Jednak dziś rano posłowie Kukiz’15 poinformowali, że punkt ten został usunięty z porządku obrad 51 posiedzenia Sejmu, praktycznie w ostatnim momencie. Posłowie zostali o tym poinformowani na godzinę przed rozpoczęciem obrad.
– Dla mnie to jest rzecz perfidna – mówi Kresom.pl Paweł Kukiz. – Nie dość, że obecne władze od 2 lat prowadzą bardzo złą politykę względem Ukrainy, to względem polityki historycznej – fatalną, wręcz tragiczną. Ta polityka historyczna wręcz zachęca do propagowania tego banderyzmu.
Kukiz powiedział, że dla niego kwestia penalizacji banderyzmu ma szerszy wymiar:
– Tu nie chodzi tylko i wyłącznie o symboliczne pokazanie prawdy historycznej czy o jakiś rewanżyzm itd. Ale też o to, że mamy prawie 2 mln Ukraińców w Polsce, którzy migrują i też wracają do siebie. Na Ukrainie ta propaganda przyjęła taki nachalny wymiar, że wiele osób jej ulega. Dużo młodych ludzi nie ma tam pojęcia o historii, a propaganda im mówi rzeczy zupełnie odwrotne, niż było w rzeczywistości.
Przeczytaj: Rzymkowski w Sejmie: czekam, kiedy warta honorowa SS Galizien będzie widać polskiego prezydenta [+VIDEO]
– Uważam, że ci migrujący posiadając wiedzę o tym, że w Polsce banderyzm został spenalizowany, że te czerwono-czarne flagi są zabronione itd., to zaczęli by się zastanawiać dlaczego. A potem z tą wiedzą wracaliby do siebie na Ukrainę i przy rozmowach mówiliby: „a w Polsce tego nie wolno robić, tam się za to idzie do więzienia”. Tamci pytaliby dlaczego, i tak by to do nich trafiało – mówi Paweł Kukiz. Zaznacza, że w takim przypadku penalizacja banderyzmu pełniłaby też pewną rolę edukacyjną, „dając odpór propagandzie ukraińskiej na jej terytorium”:
– Paradoksalnie, wprowadzenie penalizacji banderyzmu na terenie Polski jest pierwszym krokiem do przynajmniej częściowego odejścia od takie stopnia epatowania kultem Bandery na Ukrainie, jak ma to miejsce obecnie. Jestem o tym przekonany. I stąd mam tu potężną pretensję do PiS.
Polityk podkreślił, że jego zdaniem wczorajsze działania PiS i zablokowanie ustawy o penalizacji banderyzmu były „perfidne” – w tym również nieoficjalne sugestie, że był to gest w stronę prezydenta Andrzeja Dudy.
– Już pomijam słuszność jednej czy drugiej strony w kwestii konfliktu dotyczącego reformy sądownictwa itp., ale wykorzystywać jako przykrywkę do swojej haniebnej postawy wizytę prezydenta na Ukrainie, skoro on sam wcześniej bardzo radykalnie mówił o polityce historycznej i konieczności zrewidowania kursy względem Ukrainy w tej kwestii, to jest po prostu perfidny czyn.
Jak donoszą media, zdjęcie z porządku dziennego obrad Sejmu ustawy to gest przed wizytą prezydenta na Ukrainie. Portal wpolityce.pl twierdzi, że przy tak napiętych stosunkach pomiędzy Polską i Ukrainą prezydent uznał, że przegłosowanie ustawy penalizującej banderyzm może doprowadzić do zablokowania wizyty lub uczynienia jej bezsensowną. Informator, na którego powołuje się portal twierdzi, że zdjęcie ustawy jest gestem PiS wobec Andrzeja Dudy.
Według naszych informacji, podczas prezydium Sejmu była ze strony PiS mowa o tym, że z powodu wizyty prezydenta na Ukrainie kwestia penalizacji banderyzmu musi zostać usunięta, żeby nie eskalować napięcia.
– Mówiąc zupełnie kolokwialnie, PiS mówi: „mamy tutaj problem, ale jakby co, to zwalimy to na prezydenta i tyle”. Przy okazji go „topiąc”, w jakiś sposób obniżając zaufanie do niego – powiedział Kukiz.
Polityk odnosząc się do możliwości, że PiS wróci do tematu ustawy po powrocie Dudy z Ukrainy powiedział, że czeka na konkrety:
– Ja czekam na czyny i fakty, a nie na jakieś gdybanie, że coś się może zdarzy, albo i nie. Tak jak z tą rekonstrukcją rządu: miało się coś zmienić, a w sumie nie bardzo się zmienia. Miał być też w tamtym roku audyt w spółkach skarbu państwa, do listopada ub. roku. Już mamy listopad tego roku i nic! Miała być też reforma sposobu zarządzania armią, do końca 2016 roku – też tego nie ma. To mają być fakty, a nie jakieś gdybanie i „polityka deklaratywna”. Po co to jest?
Czytaj także: Rzymkowski dla Kresów.pl: PiS w kwestii relacji polsko-ukraińskich to patrioci bezobjawowi
Kresy.pl































