Proces komandorów. Obrońców Wybrzeża skazano na podstawie fałszywych oskarżeń

21 lipca 1952 roku Najwyższy Sąd Wojskowy ogłosił wyrok w tzw. procesie komandorów.

Siedmiu wysokich oficerów Marynarki Wojennej, w większości przedwojennych żołnierzy i obrońców polskiego Wybrzeża z 1939 roku, zostało fałszywie oskarżonych o szpiegostwo, dywersję oraz przygotowywanie obalenia władz komunistycznych.

Pięciu oskarżonych skazano na karę śmierci, a dwóch na dożywotnie więzienie. Ostatecznie wykonano trzy wyroki śmierci. Proces był jednym z najgłośniejszych przykładów stalinowskiego terroru wymierzonego w przedwojenną kadrę Wojska Polskiego.

Oficerowie niepasujący do nowej armii

Na ławie oskarżonych zasiedli: komandor Stanisław Mieszkowski, komandor porucznik Zbigniew Przybyszewski, komandor porucznik Robert Kasperski, komandor podporucznik Wacław Krzywiec, komandor Marian Wojcieszek, komandor Jerzy Staniewicz oraz komandor porucznik Kazimierz Kraszewski.

Oficerowie służyli w polskiej Marynarce Wojennej jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. We wrześniu 1939 roku walczyli w obronie Wybrzeża, a po kapitulacji trafili do niemieckiej niewoli. Większość przebywała w oflagu II C Woldenberg. Po wojnie wrócili do kraju i włączyli się w odbudowę polskiej floty wojennej, obejmując odpowiedzialne stanowiska w jej dowództwie oraz w Sztabie Generalnym.

Ich doświadczenie było początkowo potrzebne komunistycznym władzom. Jednocześnie oficerowie wychowani i wykształceni w II Rzeczypospolitej budzili nieufność aparatu podporządkowanego ZSRR. W okresie stalinizmu rozpoczęto systematyczne usuwanie z armii ludzi uznawanych za politycznie niepewnych i zastępowanie ich kadrami całkowicie zależnymi od nowego ustroju.

Wymyślona organizacja „Alarm”

Aresztowania rozpoczęły się we wrześniu 1950 roku i trwały do końca 1951 roku. Śledztwo prowadził Główny Zarząd Informacji Wojska Polskiego, pełniący funkcję wojskowej policji politycznej. Oficerów oskarżono o utworzenie w dowództwie Marynarki Wojennej konspiracyjnej organizacji o kryptonimie „Alarm”.

Według spreparowanej przez śledczych wersji komandorzy mieli prowadzić działalność szpiegowską i dywersyjną, przygotowywać zniszczenie okrętów oraz portów, a w razie wojny pomóc państwom zachodnim w obaleniu władz komunistycznych. W rzeczywistości organizacja taka nie istniała, a oskarżenie zostało zbudowane na zeznaniach wymuszonych podczas brutalnych przesłuchań.

Proces komandorów był jednym z tzw. procesów odpryskowych związanych ze sprawą generała Stanisława Tatara oraz pułkowników Mariana Utnika i Stanisława Nowickiego. Komunistyczny aparat bezpieczeństwa przedstawiał kolejne grupy oficerów jako członków rozbudowanego spisku w wojsku, aby uzasadnić czystki obejmujące wszystkie rodzaje sił zbrojnych.

Zeznania wymuszone torturami

Aresztowanych poddawano torturom fizycznym i psychicznym. Stosowano wielogodzinne przesłuchania, pozbawianie snu, głodzenie oraz zmuszanie do pozostawania przez wiele godzin w jednej pozycji. Przesłuchania prowadzili zmieniający się śledczy, dzięki czemu więzień nie miał możliwości odpoczynku.

Komandor Marian Wojcieszek wspominał później, że sypiał po kilkanaście minut na dobę, cierpiał na opuchliznę i halucynacje, a jego organizm przestawał normalnie funkcjonować. Komandor Wacław Krzywiec przyznał, że doprowadzony do skrajnego wyczerpania zeznawał przeciwko sobie i innym „kłamstwa” oraz „bzdury” podpowiadane przez prowadzących śledztwo.

Gdy więźniowie odzyskiwali siły i odwoływali wymuszone zeznania, tortury rozpoczynano ponownie. Podczas procesu wszyscy oskarżeni oświadczyli, że wcześniejsze przyznanie się do winy zostało na nich wymuszone. Nie miało to jednak wpływu na przygotowany wcześniej wyrok.

Pięć wyroków śmierci

Rozprawa odbywała się w Warszawie od 15 do 19 lipca 1952 roku. Postępowanie prowadzono w tajemnicy przed społeczeństwem. Dwa dni później Najwyższy Sąd Wojskowy ogłosił wyrok.

Na karę śmierci skazano Stanisława Mieszkowskiego, Zbigniewa Przybyszewskiego, Roberta Kasperskiego, Mariana Wojcieszka i Jerzego Staniewicza. Wacław Krzywiec i Kazimierz Kraszewski otrzymali kary dożywotniego więzienia.

Bolesław Bierut zamienił wyroki śmierci Kasperskiego i Wojcieszka na dożywotnie więzienie. Nie skorzystał z prawa łaski wobec pozostałych trzech oficerów. Jerzy Staniewicz został rozstrzelany 12 grudnia 1952 roku w więzieniu przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie. Stanisława Mieszkowskiego i Zbigniewa Przybyszewskiego zamordowano w tym samym miejscu 16 grudnia. Egzekucje wykonywano strzałem w tył głowy.

Rodzinom nie wydano ciał ani nie ujawniono miejsca ich pogrzebania. Zwłoki komandorów potajemnie zakopano na tzw. Łączce na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.

Uniewinnieni po śmierci

Po politycznej odwilży Najwyższy Sąd Wojskowy 24 kwietnia 1956 roku uchylił wyrok wydany w procesie komandorów. Dwa dni później postępowanie umorzono z powodu całkowitego braku dowodów winy. Dla trzech zamordowanych oficerów rehabilitacja przyszła jednak zbyt późno.

Szczątki Stanisława Mieszkowskiego, Zbigniewa Przybyszewskiego i Jerzego Staniewicza zostały odnalezione przez zespół Instytutu Pamięci Narodowej na powązkowskiej Łączce i zidentyfikowane w latach 2014–2016. Dnia 16 grudnia 2017 roku, dokładnie 65 lat po egzekucji Mieszkowskiego i Przybyszewskiego, trzej komandorzy zostali pochowani z honorami państwowymi na Cmentarzu Marynarki Wojennej w Gdyni-Oksywiu.

Proces komandorów nie był pomyłką sądową. Stanowił zaplanowaną zbrodnię komunistycznego państwa, której celem było złamanie przedwojennej kadry oficerskiej i podporządkowanie polskiej armii władzom narzuconym przez ZSRR.

Czytaj też:

Tak skazali Kazimierza Pużaka. Proces PPS-WRN – uderzenie w niepodległościowy nurt socjalizmu

Proces IV Zarządu WiN. Ostatni akt walki z niepodległościowym podziemiem był wyjątkowo okrutny

Kresy.pl / IPN / Dzieje

Tagi: , , , , ,
forma płatności