Sąd apelacyjny we Francji uznał francuską polityk Marine Le Pen za winną sprzeniewierzenia środków publicznych. Zredukował jednak wyrok za tak rozpoznane przestępstwo.
Sąd apelacyjny skazał Le Pen na trzy lata pozbawianie wolności. Z tego dwa lata zawiesił, a jeden rok Le Pen ma przebywać w areszcie domowym ze specjalną bransoletą lokalizacyjną na nodze. Sąd nałożył na nią również karę 45 miesięcy zakazu ubiegania się o urzędy z wyboru, zawieszoną jednak w wymiarze 30 miesięcy. Le Pan ma również zapłacić 100 tys. euro grzywny, jak zrelacjonował „Le Monde”.
Dodatkowo sąd nałożył karę pieniężna na partią jaką założyła, i której przewodziła Le Pen – Zjednoczenie Narodowe. Ma ono zapłacić 2 miliony euro.
Oznacza to redukcję wyroku. Sąd pierwszej instancji orzekł dwa lata pozbawienia wolności, w tym dwa w zawieszeniu i dwa w areszcie domowym i aż pięcioletni okres pozbawienia prawa do startowania w wyborach politycznych. Redukcja tego ostatniego zakazu daje założycielce teoretyczną możliwość wystartowania w przyszłorocznych wyborach na prezydenta Francji, bowiem zaliczono jej do wykonania tej części kary okres jaki minął od wyroku sądu pierwszej instancji, jaki zapadł w marcu 2025 roku.
Otwartym pytaniem pozostaje jednak, jak zauważa „Le Monde”, czy Le Pen nadal zdecyduje się kandydować na prezydenta, odbywając karę więzienia z elektroniczną bransoletką. Przed decyzją sądu Le Pen oświadczyła, że nie będzie kandydować w takich okolicznościach.
Le Pen została uznana za winną defraudacji środków finansowych Parlamentu Europejskiego wraz z kilkoma innymi politykami RN. Sąd uznał, że deputowani Zjednoczenia Narodowego zatrudniali 12 asystentów, których opłacali z europejskich środków. Współpracownicy nie pracowali jednak w Strasburgu czy Brukseli, lecz wykonywali prace na rzecz partii w innych miejscach.
Le Pen argumentowała, że w działalności politycznej asystentów nie sposób ściśle oddzielić działalności partyjnej, od działalności członka Parlamentu Europejskiego.
lemonde.fr/kresy.pl































