Marcin Przydacz z Kancelarii Prezydenta poinformował po rozmowie z sekretarzem stanu USA Marco Rubiem, że Waszyngton popiera zmianę formuły obecności amerykańskich wojsk w Polsce z rotacyjnej na stałą. Prezydencki minister zaznaczył jednak, że nie musi to oznaczać przywrócenia wstrzymanej rotacji brygady pancernej liczącej 4 tys. żołnierzy.
W środę w Waszyngtonie minister w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz spotkał się z sekretarzem stanu USA Marco Rubiem, po czym poinformował o amerykańskim poparciu dla stałej obecności wojsk USA w Polsce.
Bardzo dobre spotkanie w Białym Domu – West Wing z @SecRubio
Omówiliśmy sprawy bezpieczeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem polsko-amerykańskiej współpracy militarnej, a także sytuacji bezpieczeństwa w Europie w kontekście agresywnej polityki rosyjskiej. Dyskusja dotyczyła… pic.twitter.com/wujWMHrwEP
— Marcin Przydacz (@marcin_przydacz) July 1, 2026
Spotkanie dotyczyło obecności amerykańskich wojsk w Polsce, relacji polsko-amerykańskich oraz sytuacji bezpieczeństwa w Europie Środkowej, na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie.
Zielone światło z Białego Domu
Przydacz przekazał, że Rubio zadeklarował poparcie dla zmiany charakteru obecności amerykańskich sił zbrojnych w Polsce z rotacyjnej na stałą. Prezydencki minister wskazał, że ostateczna formuła zależy od szerszej strategii przygotowywanej obecnie przez Pentagon.
Według Przydacza stanowisko USA wynika z kilku czynników. Wskazał na strategię amerykańskiej obecności w Europie oraz dobre relacje polsko-amerykańskie, oparte w dużej mierze na osobistych relacjach prezydentów Karola Nawrockiego i Donalda Trumpa.
Rubio miał podkreślić, że Polska jest „modelowym sojusznikiem”, który przeznacza odpowiednią część PKB na zbrojenia i inwestuje w sprzęt oraz technologie obronne.
Nowa formuła obecności wojskowej
Przydacz zaznaczył, że sekretarz stanu USA podtrzymał deklarację Trumpa o wysłaniu do Polski dodatkowych 5 tys. żołnierzy. Jednocześnie zasugerował, że wstrzymana w maju rotacja brygady pancernej liczącej 4 tys. żołnierzy nie musi zostać przywrócona w dotychczasowym kształcie.
Czytaj też: Republikanie grożą blokadą funduszy dla Pentagonu. Chcą przywrócenia brygady pancernej do Polski
„Tutaj została podtrzymana ta deklaracja o kwestii dodatkowych 5000. Natomiast wcale nie oznacza to, że ta wstrzymana brygada czterech tysięcy żołnierz, która nie rotowała, że ona przypłynie do Polski” — powiedział Przydacz. „Należy już raczej inaczej traktować tę obecność amerykańską jako całościowo nowy koncept obecności amerykańskiej” — dodał.
Minister ocenił, że kluczowa jest nie tylko liczba żołnierzy, lecz także zdolności wojskowe. Podkreślił znaczenie przejścia z obecności rotacyjnej do stałej jako sygnału zarówno wobec wschodu, jak i zachodu.
Przydacz wezwał rząd do działań, które przełożą deklaracje polityczne na konkretne decyzje wypracowane w Waszyngtonie i Warszawie. W czwartek w Pentagonie szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki ma spotkać się z podsekretarzem obrony USA do spraw politycznych Elbridge’em Colbym, który odpowiada za opracowanie nowej formuły amerykańskiej obecności wojskowej w Europie.
Konsolidacja polskiego stanowiska
W środę prezydent Karol Nawrocki rozmawiał także z wicepremierem i ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Według Przydacza celem rozmowy była konsolidacja polskiego stanowiska przed zbliżającym się szczytem NATO.
Prezydencki minister odniósł się również do zapowiedzianego przez sekretarza obrony USA Pete’a Hegsetha kilkumiesięcznego przeglądu amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Ocenił, że pełny kształt nowej formuły obecności może być znany dopiero jesienią. Wskazał, że obecnie najważniejsze jest dopilnowanie, aby decyzja polityczna z Białego Domu została właściwie wdrożona.
Przed spotkaniem Rubia z Przydaczem szef ambasady RP w USA Bogdan Klich przekazał doradcy sekretarza stanu USA dokumenty Ministerstwa Obrony Narodowej dotyczące planów stałego przyjęcia w Polsce amerykańskiego kontyngentu.
Rozmowy o bezpieczeństwie i G20
Rozmowa Przydacza z Rubiem objęła także szersze kwestie bezpieczeństwa. Omówiono Rosję, sytuację na Ukrainie, Europę Środkową oraz Bliski Wschód. Osobnym tematem była sytuacja w Wenezueli i na Kubie, a także możliwa rola Polski wobec zmieniającej się sytuacji wewnętrznej w Wenezueli.
Przydacz podkreślał, że Polska jest modelowym przykładem transformacji z systemu komunistycznego. W Waszyngtonie wziął też udział w spotkaniu przedstawicieli delegacji państw uczestniczących w tegorocznym szczycie G20.
Minister przekazał, że Warszawa została zaproszona na tegoroczny szczyt ze względu na amerykańską prezydencję w G20. Dodał, że utrzymanie tej pozycji w kolejnych latach nie jest oczywiste i zaapelował do polskiej dyplomacji o przekonywanie sojuszników oraz partnerów do stałej obecności Polski w tym formacie.
Pytany o możliwość udziału Władimira Putina w szczycie, Przydacz odparł, że nie ma takich informacji. Dodał, że przyjazd rosyjskiego przywódcy byłby problemem dla prezydenta Nawrockiego.
Kresy.pl/prezydent.pl/Interia





























