Estońscy strażnicy graniczni sfotografowali rosyjski gazowiec LNG „Marszałek Wasilewski”, należący do Gazpromu, z ciężkimi karabinami maszynowymi na pokładzie. Według mediów to pierwszy publicznie udokumentowany przypadek uzbrojenia rosyjskiego cywilnego tankowca w regionie Morza Bałtyckiego.

Estońscy strażnicy graniczni wykonali w maju zdjęcia rosyjskiego gazowca LNG „Marszałek Wasilewski”, na którego pokładzie miały znajdować się ciężkie karabiny maszynowe. Jednostka należy do Gazpromu i obsługuje trasę między rosyjskim portem Bolszoj Bor nad Zatoką Fińską a obwodem królewieckim. W poniedziałek zdjęcia obiegły sieć.

Fotografie zostały wykonane z estońskiego samolotu obserwacyjnego. Jak podały media uczestniczące w międzynarodowym śledztwie, na obu stronach mostka statku widać stanowiska strzeleckie osłonięte workami z piaskiem. Za nimi miały znajdować się karabiny maszynowe Kord kalibru 12,7 mm, produkcji rosyjskiej.

Według Follow the Money i OCCRP jest to pierwszy publicznie znany dowód na wykorzystanie takiego uzbrojenia na rosyjskim cywilnym tankowcu w regionie Morza Bałtyckiego. Jednostka miała płynąć w pobliżu wybrzeży państw NATO. OCCRP podało, że w maju gazowiec znajdował się w odległości około 13 mil morskich od estońskiego wybrzeża.

„Marszałek Wasilewski” nie jest typowym tankowcem należącym do tzw. floty cieni. Nie przewozi rosyjskiej ropy do odbiorców zagranicznych, lecz dostarcza skroplony gaz ziemny do obwodu królewieckiego. Statek ma szczególne znaczenie, ponieważ może nie tylko transportować LNG, ale również przeprowadzać regazyfikację, czyli zamianę skroplonego gazu z powrotem w postać gazową.

Według danych przywołanych przez śledczych dziennikarzy od sierpnia ubiegłego roku statek wykonywał regularne rejsy między Bolszoj Borem a Królewcem. Trasa przebiega wzdłuż wybrzeży Estonii, Łotwy i Litwy. Z punktu widzenia Rosji ma ona znaczenie strategiczne, ponieważ służy zaopatrywaniu silnie zmilitaryzowanego obwodu królewieckiego, położonego między Polską a Litwą.

Dziennikarze ustalili również, że na pokładzie gazowca pojawiali się pasażerowie związani wcześniej z rosyjskimi strukturami siłowymi. OCCRP podaje, że od sierpnia 2025 roku na listach pasażerów figurowało 50 osób, z których 22 miały przeszłość w rosyjskich formacjach wojskowych, w tym w FSB. Follow the Money pisze z kolei o 24 takich osobach.

Eksperci cytowani przez media wskazują na kilka możliwych powodów uzbrojenia statku. Część z nich ocenia, że broń mogła zostać zamontowana w obawie przed atakiem ukraińskich dronów morskich lub powietrznych. Inni zwracają uwagę, że chodzi również o sygnał wysyłany państwom zachodnim, które w ostatnich miesiącach kontrolowały i czasowo zatrzymywały statki przewożące rosyjską ropę.

„To element wywierania presji na państwa NATO” — powiedział Patrick Bolder, ekspert ds. obronności z haskiego think tanku HCSS.

Jeden z oficerów wywiadu państwa regionu Morza Bałtyckiego ocenił, że obecność ciężkiej broni całkowicie zmienia ocenę ryzyka ewentualnej próby wejścia na pokład. „Prawdopodobieństwo abordażu wynosi wtedy zero” — stwierdził.

Zdaniem analityków uzbrojenie ma odstraszać służby, które mogłyby rozważać wejście na statek.

Estoński dowódca marynarki wojennej komandor Ivo Värk zwrócił uwagę, że gazowiec zaopatruje obwód królewiecki, ważny nie tylko dla ludności cywilnej, ale także dla rosyjskich sił zbrojnych stacjonujących w regionie. Według niego może to tłumaczyć decyzję o jego uzbrojeniu.

Gazprom nie odpowiedział mediom na prośby o komentarz. Rosja nie ogłaszała publicznie rozmieszczenia ciężkich karabinów maszynowych na cywilnym gazowcu.

Zobacz: AP: Drony uderzyły w tankowce „floty cieni” na Morzu Czarnym

Czytaj: Rosyjska „flota cieni” zmienia trasy. Tankowce omijają Szwecję

balticflank.substack.com / occrp.org / Kresy.pl

Tagi: , , , ,
forma płatności