
MAEA ostrzega przed nowym wyścigiem nuklearnym. Coraz więcej państw rozważa broń atomową
/0 Komentarze/w Ameryka, Azja-Pacyfik, bezpieczeństwo i obrona, Europa Środkowa, Europa Zachodnia, Rosja, Wydarzenia /Przez Mateusz PławskiSzef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej ostrzega, że rosnąca liczba państw zaczyna publicznie debatować nad posiadaniem broni jądrowej. W tle jest erozja systemu kontroli zbrojeń i rosnące napięcia geopolityczne.
Dyrektor generalny MAEA Rafael Grossi w poniedziałkowej rozmowie z „The Telegraph” wskazał, że coraz więcej krajów rozważa zmianę dotychczasowej polityki. Jak podkreślił, „ważne państwa w Europie, w Azji Mniejszej i na Dalekim Wschodzie” prowadzą dziś publiczne dyskusje o budowie broni nuklearnej, mimo wcześniejszych zobowiązań do jej nieposiadania.
Według artykułu system międzynarodowych zabezpieczeń przed proliferacją broni jądrowej ulega stopniowemu osłabieniu. W ostatnich latach wygasły lub zostały zerwane kluczowe porozumienia rozbrojeniowe między Stanami Zjednoczonymi a Rosją. Po rozpoczęciu wojny na Ukrainie w 2022 roku prezydent Władimir Putin zawiesił także mechanizmy „stabilności strategicznej”, które wcześniej umożliwiały wymianę informacji o ćwiczeniach wojskowych i rozmieszczeniu rakiet.
Autorzy tekstu zwracają uwagę, że stopniowe zanikanie mechanizmów ograniczających ryzyko nuklearne zbiega się z rosnącym zainteresowaniem posiadaniem broni jądrowej przez kolejne państwa. W przeszłości podobne obawy pojawiały się już w czasie zimnej wojny. W 1963 roku prezydent USA John F. Kennedy przewidywał, że w kolejnych dekadach liczba państw nuklearnych może sięgnąć nawet 25.
Przeczytaj: Broń atomowa. Tusk mówi o autonomicznych zdolnościach i działaniach
Zobacz: Helsinki zmieniają prawo. Broń atomowa nie będzie już zakazana
Prognoza ta nie spełniła się, głównie dzięki traktatowi o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT), który zobowiązał niemal 190 państw do rezygnacji z jej rozwoju. Do dziś tylko jedno państwo-sygnatariusz – Korea Północna – zdecydowało się na budowę arsenału po wycofaniu się z porozumienia.
Obecna sytuacja jest jednak inna niż w przeszłości. Jak wskazuje „The Telegraph”, największe ryzyko nie pochodzi już wyłącznie od państw izolowanych, lecz od stabilnych krajów w Europie i Azji, które czują się zagrożone.
W Europie źródłem napięć jest wojna prowadzona na Ukrainie, natomiast w Azji rosnące obawy budzi dynamiczna rozbudowa arsenału nuklearnego przez Chiny pod przywództwem Xi Jinping. Według przytoczonych danych liczba chińskich głowic wzrosła z około 300 w 2020 roku do co najmniej 600 w 2025 roku i może sięgnąć około 900 do 2035 roku.
W ocenie ekspertów cytowanych w artykule rosnące napięcia i osłabienie systemu kontroli zbrojeń mogą doprowadzić do nowej fazy wyścigu nuklearnego.
Czytaj także: Francuski generał o parasolu nuklearnym: „Nie składajmy obietnic, których nie dotrzymamy”
telegraph.co.uk / Kresy.pl





























