We wtorek odbyły się w Waszyngtonie pierwsze bezpośrednie negocjacje między Bejrutem a Tel Awiwem od ponad dwóch dekad. Liban nie uznaje formalnie Izraela.
Liban stał się celem ciężki bombardowań Izraelczyków i ich operacji lądowych, że względu na to, że czołową siłą polityczno-militarną tego państwa jest Hezbollah. Jednak w zeszłym roku na czele Libanu stanęli politycy liczący na protekcję USA – prezydent Joseph Aoun i premier Nawaf Salam. Moimo, że protekcja ta nie zadziałała po 2024 roku, próbują oni nadal uzyskać pokój od Izraela wbrew organizacji libańskich szyitów.
W waszyngtońskich negocjacjach Liban i Izrael reprezentowali ich ambasadorzy w Waszyngtonie – odpowiednio Nada Moawad i Jechiel Leiter. Ze strony mediatora uczestniczył sekretarz stanu Marco Rubio, ambasador USA przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, Mike Waltz, i doradca Departamentu Stanu Michael Needham, pełniący funkcję głównego asystenta Rubia.
Choć administracja Donalda Trumpa zapowiadała długie rozmowy negocjacje trwały jedynie dwie godziny i głównym ich wynikiem jest, by kontynuować bezpośrednią komunikację między Bejrutem i Tel Awiwem, choć nie podano na razie żadnych szczegółów co kolejnego spotkania.
W oświadczeniu ambasador Libanu w USA stwierdziła, że rozmowy z jej izraelskim odpowiednikiem i sekretarzem stanu USA Marco Rubio we wtorek były „konstruktywne”. Ambasador powiedziała, że podczas spotkania „apelowała o zawieszenie broni”, a także zażądała umożliwienia przesiedlonym obywatelom Libanu powrotu do swoich domów. Podkreśliła również „pełną suwerenność państwa” nad całym terytorium Libanu, jak podał portal Deutsche Welle.
Oświadczenie to uwidacznia, że Izrael nie zamierza przerywać walk, ale zarazem poszukiwania przez rząd Nawafa gwarancji bezpieczeństwa dla Libanu poza procesem negocjacyjnym i ewentualnym porozumieniem między USA a Iranem.
Ambasador Izraela stwierdził natomiast – „Odkryliśmy dzisiaj, że jesteśmy po tej samej stronie równania. To najbardziej pozytywny wynik, jaki mogliśmy osiągnąć”. Leiter powiedział, że obie strony chcą zniszczenia Hezbollahu. „Rząd libański jasno dał do zrozumienia, że nie będzie już dłużej okupowany przez Hezbollah” – powiedział Leiter, dodając – „Iran został osłabiony. Hezbollah jest dramatycznie osłabiony. To jest szansa”.
Także amerykańscy gospodarze zainteresowani byli przede wszystkim deklaracjami przedstawicieli Libanu w sprawie Hezbollahu.
Sam Hezbollah zdecydowanie sprzeciwia się z rozmowom w tym formacie, uznając że warunkiem negocjacji powinno być przerwanie ataków przez Izrael. Jego przywódca, Naim Kasim uznał rozmowy z państwem syjonistycznym za “daremne”.
Wojna między Hezbollahem a Izraelem wybuchła w październiku 2023 roku, gdy libańska organizacja ruszyła na pomoc Palestyńczykom. Rozejm z listopada 2024 roku nie wygasił konfliktu. Izraelczycy nadal prowadzili naloty na Liban i okupowali kilka punktów na jego terytorium.
Mimo tego prozachodni prezydent Joseph Aoun oraz premier Salam, którzy doszli do władzy w zeszłym roku, próbowali, pod naciskiem Waszyngtonu, zmierzać do rozbrojenia Hezbollahu, co nie zostało osiągnięte.
Na początku marca rząd Salama ogłosił wszelkie zbrojne działania nielegalnymi, co nie zmieniło kursu wydarzeń, w ramach którego Izraelczycy zabijają także żołnierzy państwowej armii Libanu.
Atak USA i Izraela na Iran rozpalił wojnę do nowego poziomu. Ogłoszony w środę rozejm z Iranem nie objął Libanu. Izraelczycy przeprowadzili tego dnia najbardziej zmasowane bombardowanie północnego sąsiada. W bombardowaniu tym zginęły 254 osoby a rannych zostało co najmniej 837 ludzi.
Czytaj także: Córka Libańczyka zabitego w izraelskim bombardowaniu zginęła w kolejnym ataku na pogrzebie ojca
11 kwietnia Waszyngton i władze w Bejrucie zaapelowały o przerwanie izraelskich uderzeń w Libanie przed planowanymi rozmowami dyplomatycznymi. Izrael sygnalizuje jednak, że nie zamierza wstrzymywać działań. Tego samego dnia Benjamin Netanjahu potwierdził utworzenie strefy okupacji w Libanie o szerokości od 8 do 10 kilometrów.
Izrael okupował już ten region w latach 1978-2000. Minister obrony Izraela ogłosił plan zniszczenia wszystkich domów w przygranicznych wioskach południowego Libanu oraz utworzenia „strefy buforowej”.
Jeszcze w marcu izraelski minister finansów i członek Ministerstwa Obrony, Becalel Smotricz wezwał do zaboru i kolonizacji tej części Libanu.
Od 2 marca w izraelskich atakach na terenie Libanu zginęło co najmniej 2020 osób, a 6436 zostało rannych. Wśród ofiar jest 165 dzieci i prawie 250 kobiet. 1,1 mln mieszkańców tego kraju zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów.
Zobacz: Izraelska prasa wzywa do aneksji i kolonizacji południowego Libanu
middleeasteye.net/dw.com/kresy.pl






























