Prezydent USA Donald Trump zapowiedział możliwość przejęcia kontroli nad Kubą „w jakiejś formie”. Wypowiedzi padają w czasie rozmów między Waszyngtonem a Hawaną oraz pogłębiającego się kryzysu gospodarczego na wyspie.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zaostrzył w poniedziałek retorykę wobec Kuby, zapowiadając możliwość przejęcia kontroli nad wyspą „w jakiejś formie”. Wypowiedzi te padły mimo trwających rozmów między Waszyngtonem a Hawaną, które mają na celu poprawę napiętych relacji między państwami.
Trump odniósł się do Kuby podczas spotkania z dziennikarzami, stwierdzając: „Wierzę, że będę miał zaszczyt przejąć Kubę. To wielki zaszczyt. Przejąć Kubę w jakiejś formie”.
Prezydent dodał również: „Mam na myśli, czy ją wyzwolę, czy przejmę. Myślę, że mogę zrobić z nią, co chcę. Chcecie znać prawdę”.
Zobacz też: Kuba: demonstranci zaatakowali siedzibę partii komunistycznej
Zobacz też: Trump: „Kuba też upadnie. To tylko kwestia czasu”
Wypowiedzi te pojawiły się w czasie jednego z najpoważniejszych kryzysów gospodarczych na Kubie od dziesięcioleci. Sytuacja na wyspie pogorszyła się m.in. w wyniku ograniczenia dostaw ropy, po tym jak Stany Zjednoczone wstrzymały transport surowca z Wenezueli.
Według informacji przekazanych przez media Kuba nie otrzymała dostaw ropy od trzech miesięcy, co doprowadziło do poważnych ograniczeń w dostawach energii. W poniedziałek doszło do załamania krajowej sieci elektroenergetycznej, w wyniku czego bez prądu pozostało około 10 mln mieszkańców.
Jak podał dziennik „New York Times”, powołując się na źródła zaznajomione z rozmowami, jednym z celów Stanów Zjednoczonych w negocjacjach ma być odsunięcie od władzy prezydenta Kuby Miguela Díaza-Canela. Według tych informacji strona amerykańska miała przekazać, że jego odejście jest warunkiem dalszych ustaleń, pozostawiając jednak sposób realizacji tej kwestii stronie kubańskiej.
Władze w Hawanie tradycyjnie sprzeciwiają się jakiejkolwiek ingerencji w sprawy wewnętrzne państwa i traktują takie postulaty jako nieakceptowalne.
Prezydent Kuby Miguel Díaz-Canel, który objął urząd w 2018 roku, oświadczył w piątek, że rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi powinny odbywać się „na zasadach równości i szacunku dla systemów politycznych obu krajów, suwerenności i samostanowienia”.
Jednocześnie administracja Trumpa zwiększa presję gospodarczą na Kubę. Oprócz wstrzymania dostaw ropy z Wenezueli Waszyngton zapowiedział możliwość nałożenia ceł na państwa sprzedające surowce energetyczne Hawanie.
W niedzielę Trump stwierdził, że priorytetem pozostają obecnie działania wobec Iranu. „Rozmawiamy z Kubą, ale najpierw zajmiemy się Iranem” – powiedział dziennikarzom na pokładzie Air Force One.
Dotychczas kolejne administracje amerykańskie, mimo krytyki władz Kuby, przestrzegały zobowiązania do niepodejmowania działań zbrojnych wobec wyspy. Wynika ono z porozumienia zawartego ze Związkiem Sowieckim po kryzysie kubańskim w 1962 roku.
Biały Dom nie przedstawił dotąd podstaw prawnych ewentualnych działań wobec Kuby.
Kresy.pl/Reuters































