W Bagdadzie doszło do serii eksplozji i ataków z użyciem dronów. Jednym z celów była ambasada Stanów Zjednoczonych, a w nalocie na obiekt powiązany z Iranem zginęły co najmniej cztery osoby.
We wtorek nad ranem w Bagdadzie doszło do serii eksplozji oraz ataków z użyciem dronów. Zdarzenia objęły m.in. rejon ambasady Stanów Zjednoczonych w tzw. Zielonej Strefie oraz dzielnicę Dżadrija. Według relacji świadków i źródeł bezpieczeństwa w jednym z nalotów zginęły co najmniej cztery osoby.
Pierwsze wybuchy odnotowano w pobliżu kompleksu ambasady USA. Nagrania wideo i zdjęcia pokazują ogień oraz dym unoszący się nad tym obszarem. Widać również działanie systemów obrony powietrznej, które przechwytywały nadlatujące drony.
Według agencji Reutera system obrony C-RAM zestrzelił co najmniej dwa bezzałogowe statki powietrzne, natomiast trzeci uderzył na terenie kompleksu dyplomatycznego. Świadkowie przekazali, że ogień widoczny w okolicy pochodził z wnętrza obiektu.
Ambasada Stanów Zjednoczonych nie odniosła się dotąd do tych doniesień.
Zobacz też: Atak na bazę w Irbilu. Zginął francuski żołnierz
Równolegle przeprowadzono nalot na budynek wykorzystywany przez Siły Mobilizacji Ludowej, znane jako Haszd asz-Szaabi. Według dostępnych informacji obiekt ten pełnił funkcję siedziby jednej z formacji powiązanych z Iranem. W wyniku ataku zginęły co najmniej cztery osoby.
Formacja Haszd asz-Szaabi została utworzona w 2014 roku w celu walki z organizacją Państwo Islamskie i później została włączona do struktur bezpieczeństwa Iraku. Część jej oddziałów utrzymuje związki z Iranem.
Wcześniej tego samego dnia dron uderzył w hotel Al Raszid położony w pobliżu ambasady USA. Jak poinformowało irackie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, atak nie spowodował ofiar, lecz doprowadził do niewielkiego pożaru. Według relacji dziennikarskich dron trafił w dach budynku.
Hotel znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie placówek dyplomatycznych i jest wykorzystywany przez zagraniczne misje, w tym przedstawicielstwa Unii Europejskiej oraz Arabii Saudyjskiej, a także przez pracowników firm działających w sektorze naftowym.
Po zdarzeniach w rejonie Zielonej Strefy rozmieszczono dodatkowe siły bezpieczeństwa. Dostęp do tego obszaru został ograniczony, a drogi zamknięto przy użyciu pojazdów opancerzonych i barykad.
Według informacji przekazywanych przez media, ataki nastąpiły po wcześniejszym uderzeniu na posterunek sił w Al-Kaim w prowincji Anbar, w pobliżu granicy z Syrią. W wyniku tego ataku zginęło co najmniej ośmiu żołnierzy, a siedem osób zostało rannych.
Iracka armia określiła ten atak jako „zdradziecki i tchórzliwy”.
Kresy.pl/Al Jazeera































