Według doniesień brytyjskich mediów ewentualne wysłanie lotniskowca HMS Prince of Wales na Bliski Wschód może wymagać wsparcia okrętów sojuszniczych. Powodem jest ograniczona liczba dostępnych jednostek Royal Navy.

Brytyjski lotniskowiec HMS Prince of Wales został postawiony w stan podwyższonej gotowości i ma być zdolny do wypłynięcia w ciągu pięciu dni. Jak informował w niedzielę „The Telegraph”, jego ewentualne wysłanie na Bliski Wschód mogłoby jednak wymagać eskorty ze strony sojuszników z NATO, ponieważ wiele okrętów Royal Navy jest obecnie niedostępnych.

Według gazety standardowa grupa eskortowa lotniskowca powinna obejmować dwa lub trzy niszczyciele lub fregaty oraz okręt podwodny. Tymczasem w Royal Navy tylko niewielka liczba takich jednostek jest obecnie gotowa do działań.

Z sześciu brytyjskich niszczycieli jedynie HMS Dragon ma być w pełni zdolny do operacji. Okręt ma wkrótce wyruszyć na wschodnie Morze Śródziemne, aby chronić brytyjskie bazy Akrotiri i Dhekelia na Cyprze.

Podobna sytuacja dotyczy fregat. Z siedmiu jednostek tej klasy dostępne mają być jedynie HMS Somerset i HMS St Albans. Pozostałe przechodzą prace serwisowe lub borykają się z problemami technicznymi.

Według „The Telegraph” ograniczona jest także liczba dostępnych okrętów podwodnych. Z sześciu jednostek tylko HMS Anson pozostaje w aktywnej służbie, a obecnie jest rozmieszczony w Australii.

W tej sytuacji w przypadku wysłania HMS Prince of Wales jego ochronę mogłyby zapewnić okręty sojusznicze, m.in. z Francji, Stanów Zjednoczonych lub innych państw europejskich.

Na Morzu Śródziemnym znajduje się już francuski lotniskowiec Charles de Gaulle wraz z grupą eskortową. Jednostka dysponuje myśliwcami Rafale oraz samolotami wczesnego ostrzegania Hawkeye, które mogłyby zapewnić osłonę powietrzną również brytyjskiemu okrętowi.

Francja skierowała też fregatę Languedoc na Cypr, a Hiszpania zapowiedziała wysłanie fregaty Cristóbal Colón do eskorty francuskiej grupy lotniskowcowej. W regionie pojawiły się także inne jednostki europejskie – niemiecka fregata FGS Nordrhein-Westfalen zawinęła w niedzielę do portu Limassol na Cyprze, a Włochy zapowiedziały wysłanie fregaty Federico Martinego.

Grecja skierowała do regionu dwie fregaty oraz cztery myśliwce F-16, natomiast Turcja planuje rozmieszczenie sześciu samolotów F-16.

Amerykański lotniskowiec USS Gerald R Ford, który wcześniej operował na wschodnim Morzu Śródziemnym i wspierał działania USA i Izraela przeciwko Iranowi, przepłynął przez Kanał Sueski i skierował się na Morze Czerwone.

Były oficer Royal Navy Tom Sharpe ocenił w rozmowie z „The Telegraph”, że wysłanie brytyjskiego lotniskowca do regionu po odejściu amerykańskiej jednostki może budzić obawy. „Brak ochronnego parasola, jaki zapewnia USS Ford, sprawia, że mniej komfortowo czuję się z pomysłem wysłania tam Prince of Wales” – powiedział.

Dodał jednak, że mimo to taki krok może być konieczny.

Na ograniczoną liczebność brytyjskiej floty zwracają uwagę także inni eksperci. Były dowódca Royal Navy powiedział w rozmowie z gazetą: „To absurdalne, jak mało mamy okrętów. Przez lata ograniczano wydatki na obronność i teraz widać tego skutki”.

Brytyjskie ministerstwo obrony nie skomentowało szczegółowo kwestii ewentualnej eskorty lotniskowca. Rzecznik resortu podkreślił jedynie, że HMS Prince of Wales od dawna pozostaje w bardzo wysokiej gotowości operacyjnej.

„HMS Prince of Wales zawsze pozostawał w bardzo wysokiej gotowości, a obecnie zwiększamy poziom przygotowania lotniskowca, skracając czas potrzebny do jego ewentualnego wypłynięcia na misję” – przekazał przedstawiciel resortu.

Zobacz: Trump twierdzi, że „już wygrał wojnę” i nie potrzebuje wsparcia Wielkiej Brytanii

telegraph.co.uk / Kresy.pl
Tagi: , ,
forma płatności