Minister spraw zagranicznych Danii Lars Løkke Rasmussen i minister spraw zagranicznych Grenlandii Vivian Motzfeldt gościli w środę w Białym Domu, gdzie spotkali się z wiceprezydentem USA, J. D. Vancem.

Tego samego dnia prezydent USA, Donald Trump napisał na portalu społecznościowym, że Stany Zjednoczone potrzebują Grenlandii dla swojego bezpieczeństwa narodowego, dodając, że NATO nie będzie skutecznym środkiem odstraszającym bez potęgi Ameryki. Cokolwiek innego jest niedopuszczalne, podsumował Trump. „Wciąż mamy zasadnicze rozbieżności” – powiedział z kolei w czasie konferencji prasowej szef duńskiej dyplomacji, zacytowany przez BBC.

Rasmussen opisał dzisiejsze spotkanie w Waszyngtonie jako „szczere, ale konstruktywne”. Zapowiedział utworzenie dwustronnej grupy roboczej „wysokiego szczebla”, która ma zająć się poszukiwaniem kompromisu między Kopenhagą i Waszyngtonem. Podkreślił on jednak, że plan przejęcia Grenlandii przez USA jest “absolutnie nieporzebny”. Rasmussen zapowiedział zwiększenie obecności militarnej swojego kraju na arktycznej wyspie. Kopenhaga właśnie ogłosiła wysłanie na wyspę dodatkowych żołnierzy i sprzętu.

Zarazem utrzymywał, że nie ma „bezpośredniego zagrożenia” ze strony Chin i Rosji, któremu Dania i Grenlandia „nie mogłyby sprostać”. Podkreślił, że ​​obecnie na Grenlandii nie ma chińskich żołnierzy i odrzucił obawy, że „za 10 lub 20 lat sytuacja się zmieni”.

Rasmussen zadeklarował: „Dania jest zdecydowanie po właściwej stronie historii”.

Rasmussen twierdzi, że Trump ewidentnie pragnie „podbić” Grenlandię, ale uznał zarazem, że ​​spotkanie „zmieniło stanowisko Ameryki”. „Wyraźnie daliśmy do zrozumienia, że ​​nie leży to w interesie Grenlandii” – powiedział szef duńskiej dyplomacji.

Reprezentantka samych Grenlandczyków, które swoje wystąpienie zaczęła w języku rdzennych mieszkańcow wyspy, by następnie przejść na angielski, zaznaczyła – „Niełatwo jest myśleć innowacyjnie o rozwiązaniach, gdy budzimy się każdego ranka w obliczu różnych gróźb”. Wezwała jednak do dalszych negocjacji, by sprawdzić czy możliwe jest rozwiązanie „niektórych problemów, przy jednoczesnym poszanowaniu integralności terytorium królestwa duńskiego i samostanowienia narodu grenlandzkiego”.

Na początku stycznia prezydent USA Donald Trump ponownie zagroził aneksją Grenlandii, wskazując na jej znaczenie z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych.

13 stycznia pojawiły się informacje, że amerykańska delegacja złożona zarówno z senatorów demokratów, jak i republikanów ma wyruszyć do Danii. Cześć senatorów chce przegłosować uchwałę, która ma stworzyć prawne granice dla działań prezydenta USA wobec Danii i jej terytorium zależnego.

Tydzień temu Biały Dom potwierdził, że administracja Donalda Trumpa analizuje scenariusze pozyskania Grenlandii. W oświadczeniu podkreślono, że celem ma być bezpieczeństwo USA w Arktyce, a użycie sił zbrojnych pozostaje jedną z opcji. Rozważany jest też wariant zaoferowania każdemu mieszkańcowi Grenlandii od 10 do nawet 100 tysięcy dolarów w zamian za poparcie niepodległości. Przy najwyższym scenariuszu koszt całego programu sięgnąłby blisko 6 mld dolarów.

Sekretarz stanu Marco Rubio zapewniał, że Stany Zjednoczone nie planują inwazji na Grenlandię, a preferowana droga pozostaje porozumienie polityczne i dyplomatyczne. Wiceprezydent JD Vance ocenił natomiast, że Dania nie podejmuje wystarczających działań na rzecz ochrony bezpieczeństwa wyspy, zapowiadając, że Waszyngton pójdzie tak daleko, jak będzie trzeba, aby zabezpieczyć swoje interesy w regionie Arktyki.

Dania odpowiadając na potencjalne groźby, powołała się na obowiązujące od 1952 roku przepisy nakazujące natychmiastowy kontratak w przypadku ataku na Grenlandie, bez czekania na rozkazy.

Przywódcy wszystkich partii w grenlandzkim parlamencie wystąpili wspólnie przeciwko zewnętrznym naciskom w sprawie przyszłości wyspy. W odpowiedzi na deklaracje Donalda Trumpa podkreślili, że o losie Grenlandii mają decydować wyłącznie jej mieszkańcy.

W obawie przed wpływami USA jeszcze w listopadzie ubiegłego roku grenlandzki parlament przyjął ustawę znacząco ograniczająca możliwość nabywania nieruchomości i użytkowania gruntów przez cudzoziemców. Nowe przepisy obowiązują od początku 2026 roku.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Według portalu Politico politycy państw Unii Europejskiej zaczęli traktować poważnie słowa dobiegające z administracji Donalda Trumpa o woli przejęcia Grenlandii i rozważają środki powstrzymania Amerykanów. Innym ruchem na rzecz zabezpieczenia przynależności Grenlandii do Danii, a więc zarazem do Unii Europejskiej ma być zalanie jej pieniędzmi. Bruksela planuje ponad dwukrotnie zwiększyć wydatki na Grenlandie od 2028 roku w ramach długoterminowych planów budżetowych. Nowy budżet UE przewidywałby 530 milionów euro dla wyspy.

Również w NATO trwają nieformalne prace nad rozwiązaniem kryzysu. Wśród rozważanych scenariuszy pojawia się pomysł uruchomienia wspólnej misji Sojuszu w Arktyce, która miałaby obniżyć napięcia i wzmocnić bezpieczeństwo regionu.

Grenlandia liczy około 57 tysięcy mieszkańców i pozostaje autonomicznym terytorium zależnym Danii. Wyspa nie należy do Unii Europejskiej, gdyż opuściła Europejska Wspólnotę Gospodarczą w 1985 roku po referendum przeprowadzonym w 1982 roku. Kolejne referendum z 2008 roku znacząco rozszerzyło zakres autonomii Grenlandii, a jedynym jeżykiem urzędowym pozostaje grenlandzki.

Zainteresowanie USA Grenlandia ma dłuższa historie. Już w 2019 roku podczas swojej pierwszej kadencji Donald Trump publicznie mówił o możliwości kupienia wyspy przez Stany Zjednoczone, co spotkało się wówczas z jednoznaczna odmowa ze strony Kopenhagi.

bbc.com/kresy.pl

Tagi: , , ,
forma płatności