Administracja Donalda Trumpa analizuje scenariusze finansowe, które miałyby skłonić Grenlandię do secesji od Danii. Wśród rozważanych opcji pojawiają się bezpośrednie wypłaty dla mieszkańców.
W Białym Domu rozważany jest wariant zaoferowania każdemu mieszkańcowi Grenlandii od 10 do nawet 100 tys. dolarów w zamian za poparcie niepodległości. Przy najwyższym scenariuszu koszt całego programu sięgnąłby blisko 6 mld dolarów.
Jednym z analizowanych rozwiązań jest zawarcie tzw. Układu o Wolnym Stowarzyszeniu, znanego jako Compact of Free Association. Na jego mocy Stany Zjednoczone zapewniałyby Grenlandii ochronę militarną, jednocześnie uzyskując swobodny dostęp wojskowy do terytorium wyspy oraz możliwość prowadzenia handlu bez ceł. Taki model funkcjonuje już w relacjach USA z wybranymi państwami regionu Pacyfiku.
Na wyspie działa obecnie jedna amerykańska instalacja wojskowa, Pituffik Space Base, wcześniej znana jako Thule Air Base. Baza odgrywa kluczową rolę w systemie wczesnego ostrzegania przed atakami rakietowymi oraz w nadzorze satelitarnym. Jak przypomina Donald Trump wielokrotnie argumentował, że pełna kontrola nad Grenlandią jest istotna dla bezpieczeństwa narodowego USA, zwłaszcza w kontekście rosnącej aktywności Rosji i Chin w Arktyce.
Sekretarz stanu Marco Rubio zapewniał, że Stany Zjednoczone nie planują inwazji na Grenlandię, a preferowaną drogą pozostaje porozumienie polityczne i dyplomatyczne. Wiceprezydent J.D. Vance ocenił natomiast, że Dania nie podejmuje wystarczających działań na rzecz ochrony bezpieczeństwa wyspy, zapowiadając, że Waszyngton „pójdzie tak daleko, jak będzie trzeba”, aby zabezpieczyć swoje interesy w regionie Arktyki.
Dania odpowiadając na potencjalne groźby powołała się na obowiązujące od 1952 r. przepisy, nakazujące natychmiastowy kontratak w przypadku ataku na Grenlandię, bez czekania na rozkazy.
W obawie przed wpływami USA, jeszcze w listopadzie ubiegłego roku grenlandzki parlament przyjął ustawę znacząco ograniczającą możliwość nabywania nieruchomości i użytkowania gruntów przez cudzoziemców. Nowe przepisy obowiązują od początku 2026 roku.
Według portalu Politico, politycy państw Unii Europejskiej zaczęli traktować poważnie słowa dobiegające z administracji Donald Trumpa o woli przejęcia Grenlandii i rozważają środki powstrzymania Amerykanów. Inny ruchem na rzecz zabezpieczenia przynależności Grenlandii do Danii, a więc zarazem do Unii Europejskiej, ma być zalanie ją pieniędzmi. Bruksela planuje ponad dwukrotnie zwiększyć wydatki na Grenlandię od 2028 roku w ramach długoterminowych planów budżetowych. Nowy budżet UE przewidywałby 530 milionów euro dla wyspy.
Również w NATO trwają nieformalne prace nad rozwiązaniem kryzysu. Wśród rozważanych scenariuszy pojawia się pomysł uruchomienia wspólnej misji Sojuszu w Arktyce, która miałaby obniżyć napięcia i wzmocnić bezpieczeństwo regionu.
Grenlandia liczy około 57 tys. mieszkańców i pozostaje autonomicznym terytorium zależnym Danii. Wyspa nie należy do Unii Europejskiej, gdyż opuściła Europejską Wspólnotę Gospodarczą w 1985 roku po referendum przeprowadzonym w 1982 roku. Kolejne referendum z 2008 roku znacząco rozszerzyło zakres autonomii Grenlandii, a jedynym językiem urzędowym pozostaje grenlandzki.
Zainteresowanie USA Grenlandią ma dłuższą historię. Już w 2019 roku, podczas swojej pierwszej kadencji, Donald Trump publicznie mówił o możliwości kupienia wyspy przez Stany Zjednoczone, co spotkało się wówczas z jednoznaczną odmową ze strony Kopenhagi.
Kresy.pl/Reuters
































