W izraelskim nalocie na stolicę Libanu – Bejrut zginął szef sztabu zbrojnego skrzydła organizcji libańskich szyitów. To kolejny prominentny jej działacz, jaki zginął w ostatnich tygodniach.
Hezbollah potwierdził, że jego najwyższy dowódca wojskowy, Hajtam Ali Tabatabaj, zginął w izraelskim niedzielnym nalocie na stolicę Libanu. Izraelski pocisk uderzył w blok mieszkalny w bejruckiej dzielnicy Dahija, będącej bastionem szyitów w mieście. Wraz z Tabatajem w eksplozji zgineły jeszcze cztery osoby. Jeszcze tego samego dnia Hezbollah potwierdził śmierć dowódcy.
Informująca o ataku Al Jazeera określiła Tabataja “najwyższym rangą dowódcą” organizacji, który zginął w izraelskich ataku po zawarciu rozejmu w listopadzie zeszłego roku.
Izraelskie wojsko również poinformowało, że „zlikwidowało” Tabatabaja. Biuro premiera Izraela Benjamina Netanjahu wcześniej podało, że to on był celem ataku. Izraelskie media twierdzą, że wojsko i służby Tel Awiwu dwukrotnie podejmowały wcześniej ataki w celu jego zabicia.
Wysoki rangą przedstawiciel Hezbollahu, Mahmud Kmati, powiedział wcześniej, że izraelski atak przekroczył „czerwoną linię” i że kierownictwo ugrupowania rozważa możliwość reakcji. „Dzisiejszy atak na południowe przedmieście otwiera drogę do eskalacji ataków w całym Libanie” – powiedział.
Tabatabaj urodził się w 1968 roku w Bejrucie. Jego matką jest Libanka, a ojcem Irańczyk. Dorastał w południowym Libanie i podobno dołączył do Hezbollahu w latach 80. XX wieku.
Libańskie Ministerstwo Zdrowia Publicznego poinformowało, że w izraelskim ataku rannych zostało również 28 osób.
To kolejny prominentny członek organizacji libańskich szyitów, który został zabity w ostatnich tygodniach przez Izrael. O śmierci jednego z komendantów informowaliśmy 10 listopada.
Liban i Izrael formalnie nadal znajdują się w stanie wojny, ale wszystkie konflikty zbrojne z Izraelem po 1967 r. były prowadzone przez Hezbollah, a nie przez armię państwową, która jednakże także bywa zagrożona działaniami izraelskich sił zbrojnych, podobnie jak kontyngent wojsk rozjemczych ONZ – UNIFIL. Obecnie USA wywierają naciski na władze arabskiego państwa, by to dokonało całkowitego rozbrojenia organizacji polityczno-militarnej libańskich szyitów.
Zawieszenie broni zostało zawarte w listopadzie zeszłego, które zakończyło eskalację zbrojną między Izraelem a izraelskimi szyitami, którzy włączyli się w wojnę tego pierwszego z palestyńskim Hamasem w Strefie Gazy. We wrześniu 2024 roku Izrael zabił wieloletniego przywódcę tej grupy, Hassana Nasrallaha, a w trakcie wojny zabił wielu innych wysoko postawionych przywódców w ramach wyrafinowanej operacji specjalnej obejmującej dotarczenie i detonację pagerów i krótkofalówek.
Jednak mimo zawarcia rozejmu Izraelczycy wykonywali punktowe uderzenia na terytorium sąsiedniego państwa. Do tej pory okupują też pięć punktów na terenie Libanu. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy Izraelczycy zdecydowanie nasili swoje działania zbrojne wobec Libańczyków.
Prezydent Libanu Joseph Aoun skrytykował Izrael za zintensyfikowanie ataków, ale też oświadczył, że jest otwarty na rozmowy z Izraelem. Libański rząd nakazał armii opracowanie planu rozbrojenia Hezbollahu, ale w zeszłym tygodniu minister obrony Izraela Israel Kac oskarżył Aouna o „ociąganie się”. „Zobowiązanie rządu libańskiego do rozbrojenia Hezbollahu i usunięcia go z południowego Libanu musi zostać zrealizowane. Będziemy kontynuować, a nawet nasilać, maksymalne egzekwowanie prawa – nie pozwolimy na żadne zagrożenie dla mieszkańców północy” – powiedział Kac.
aljazeera.com/kresy.pl
































