W poniedziałek w południowym Libanie zginął dowódca Hezbollahu Samir Ali Faqih. Według libańskich źródeł został on śmiertelnie trafiony w izraelskim ataku dronem.
Jak podała agencja prasowa Xinhua, na trasie Sarafand–Bajsarija w południowym Libanie doszło do izraelskiego uderzenia, w wyniku którego śmierć poniósł dowódca Hezbollahu Samir Ali Faqih. Informacje te przekazały libańskie służby bezpieczeństwa oraz tamtejsze źródła oficjalne.
Jak podało źródło w libańskim wywiadzie wojskowym, Faqih został zidentyfikowany jako osoba trafiona w wyniku ataku. Źródło to nie ujawniło dodatkowych szczegółów dotyczących przebiegu zdarzenia. Z kolei Narodowa Agencja Informacyjna Libanu poinformowała, że do śmierci dowódcy doszło w wyniku izraelskiego ataku dronem wymierzonego w pojazd, którym się poruszał.
Według libańskich danych w tym samym dniu izraelskie lotnictwo przeprowadziło około dwudziestu nalotów na pozycje Hezbollahu w południowej i wschodniej części kraju. W trakcie działań bojowych miało zostać odpalonych około czterdziestu pocisków powietrze–ziemia.
Wzmożona aktywność izraelskich sił zbrojnych następuje w momencie, gdy w przestrzeni publicznej pojawiają się nasilone apele o rozbrojenie Hezbollahu. Organizacja konsekwentnie odrzuca te postulaty.
W poniedziałkowym oświadczeniu Mahmoud Qomati, wiceprzewodniczący Rady Politycznej Hezbollahu, podkreślił, że ugrupowanie nie zamierza oddawać uzbrojenia. Jak stwierdził, posiadane przez organizację środki bojowe stanowią „gwarancję istnienia i siły Libanu” oraz mają powstrzymywać „izraelską agresję”.
Liban i Izrael formalnie nadal znajdują się w stanie wojny, ale wszystkie konflikty zbrojne z Izraelem po 1967 r. były prowadzone przez Hezbollah, a nie przez armię państwową, która jednakże także bywa zagrożona działaniami izraelskich sił zbrojnych, podobnie jak kontyngent wojsk rozjemczych ONZ – UNIFIL. Obecnie USA wywierają naciski na władze arabskiego państwa, by to dokonało całkowitego rozbrojenia organizacji polityczno-militarnej libańskich szyitów.
Zawieszenie broni zostało zawarte w listopadzie zeszłego, które zakończyło eskalację zbrojną między Izraelem a izraelskimi szyitami, którzy włączyli się w wojnę tego pierwszego z palestyńskim Hamasem w Strefie Gazy. We wrześniu 2024 roku Izrael zabił wieloletniego przywódcę tej grupy, Hassana Nasrallaha, a w trakcie wojny zabił wielu innych wysoko postawionych przywódców w ramach wyrafinowanej operacji specjalnej obejmującej dotarczenie i detonację pagerów i krótkofalówek.
Jednak mimo zawarcia rozejmu Izraelczycy wykonywali punktowe uderzenia na terytorium sąsiedniego państwa. Do tej pory okupują też pięć punktów na terenie Libanu. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy Izraelczycy zdecydowanie nasili swoje działania zbrojne wobec Libańczyków
Prezydent Libanu Joseph Aoun skrytykował Izrael za zintensyfikowanie ataków, ale też oświadczył, że jest otwarty na rozmowy z Izraelem. Libański rząd nakazał armii opracowanie planu rozbrojenia Hezbollahu, ale w zeszłym tygodniu minister obrony Izraela Israel Kac oskarżył Aouna o „ociąganie się”. „Zobowiązanie rządu libańskiego do rozbrojenia Hezbollahu i usunięcia go z południowego Libanu musi zostać zrealizowane. Będziemy kontynuować, a nawet nasilać, maksymalne egzekwowanie prawa – nie pozwolimy na żadne zagrożenie dla mieszkańców północy” – powiedział Kac.
Kresy.pl/Xinhua































