Minister Maciej Berek, pytany o problemy w onkologii, stwierdził, że łączenie braków w systemie z pomocą dla Ukrainy to „prorosyjska propaganda”.

W przestrzeni publicznej narasta dyskusja o trudnej sytuacji pacjentów onkologicznych i o tym, czy leczenie jest odkładane z powodu niedoborów środków. Gdy w poniedziałkowej rozmowie z Tok FM pojawiły się pytania, czy wynika to m.in. z dużych wydatków na pomoc dla Ukrainy, minister nadzorujący wdrażanie polityki rządu, Maciej Berek, odrzucił tę tezę.

Zapytany o problem, odpowiedział: „Mówienie »daj na leczenie, zamiast wysłać wsparcie Ukrainie« (…) próba budowania takiego przekazu, że zabraknie na ochronę zdrowia dlatego, że wspieramy Ukrainę, to jest narracja prorosyjska”.

Minister kontynuował, przekonując, że zarzuty wynikają z „fałszywej narracji”. „To jest opowiadanie o tym, że przez wojnę w Ukrainie, w której stajemy po stronie Ukrainy (…), można podstawić dowolną drugą część tego zdania: zabraknie na zdrowie, zabraknie na edukację, zabraknie na odśnieżanie ulic” – stwierdził, nazywając takie opinie „prorosyjską propagandą”.

Przeczytaj: Lekarze mówią o ukraińskiej „turystyce medycznej” do Polski

Zobacz: Miliardy złotych na opiekę zdrowotną dla Ukraińców w Polsce. Resort zdrowia ujawnił dane

Polityk powołał się jedynie na zapewnienia minister zdrowia, jakoby „nie mieliśmy takiego przypadku” odsyłania pacjentów onkologicznych, choć Naczelna Izba Lekarska sugerowała coś innego.

Gdy dopytano go o zmiany terminów leczenia, odpowiedział: „Nie wiem, niewykluczone, ale nie weryfikowałem tego”.

Czytaj: Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej: Setki lekarzy mogą nie znać polskiego

Zobacz także: NFZ twierdzi, że „zarabia” na leczeniu Ukraińców, choć system zdrowia traci miliardy

youtube.com / Kresy.pl

Tagi: , , , , ,
forma płatności