W Siemianowicach Śląskich uruchomiono nowoczesną walcownię Grupy Cognor. Inwestycja o wartości ponad 830 mln zł obejmuje zakład o rocznej zdolności produkcyjnej 450 tys. ton, zatrudniający 150 wysoko wykwalifikowanych pracowników. To jedno z najbardziej zautomatyzowanych przedsięwzięć tego typu w Europie. Nowa walcownia zastępuje starszą linię w Zawierciu i stanowi kluczowy element strategii modernizacyjnej polskiego koncernu stalowego.

Proces produkcyjny w ramach Grupy Cognor rozpoczyna się w stalowni w Gliwicach, gdzie z przetworzonego złomu powstają tzw. kęsy – półprodukty o przekroju 160×160 mm i długości 12 m. Trafiają one następnie do walcowni w Siemianowicach Śląskich, gdzie po podgrzaniu do temperatury 1100–1250°C są formowane w gotowe wyroby, m.in. pręty gładkie i kwadratowe, kątowniki, dwuteowniki, ceowniki i pręty płaskie.

„Produkujemy bardzo szeroki asortyment – od klasycznych profili konstrukcyjnych po bardziej specjalistyczne kształtowniki. Wszystko w różnych wymiarach i gatunkach stali, głównie dla budownictwa i konstrukcji stalowych, a także do dalszej obróbki” — powiedział Przemysław Osiewicz, dyrektor walcowni. Cognor planuje osiągnąć portfolio obejmujące około 200 typów wyrobów, co czyni zakład jednym z najbardziej uniwersalnych w regionie.

Nowa walcownia wyróżnia się pełną automatyzacją. Człowiek uczestniczy w procesie jedynie na etapie załadunku i rozładunku. „Pracownicy mają kontakt z półproduktem, kiedy do nas przyjeżdża. Od tego momentu wszystko dzieje się automatycznie. Podgrzewanie wsadu, walcowanie, obróbka, cięcie, paczkowanie, metkowanie oraz załadunek na magazyn” — wyjaśnił Osiewicz.

Zakład zatrudnia około 150 osób, czyli o połowę mniej niż starsze walcownie o podobnej wydajności. Umożliwia to zastosowanie cyfrowo sterowanej 18-klatkowej linii walcowniczej i robota metkującego. „To dobre określenie: przemysł ciężki ze względu na parametry produktowe, ale stosunkowo lekki dla ludzi. Warunki zbliżone do branży automotive czy AGD. Niektóre procesy dawniej trwały kilka godzin, a teraz zajmują kilkadziesiąt minut” — dodał dyrektor.

Może Cię zainteresować: Unijna polityka i tani import uderzają w polski przemysł – ArcelorMittal wygasza wielki piec w Dąbrowie Górniczej

Po osiągnięciu pełnej zdolności produkcyjnej zakład ma wytwarzać do 450 tys. ton wyrobów rocznie. Każdego dnia obsłuży do 150 ciężarówek – zarówno z dostawami kęsów, jak i z wysyłką gotowych produktów. Kluczowym elementem systemu jest magazyn wysokiego składowania, połączony z trzema punktami załadunku. „Nasz system załadunkowy to połączenie automatycznego magazynu z precyzyjnym rozplanowaniem wjazdu i ruchu samochodów. Załadunek odbywa się w zasadzie w ruchu ciągłym, bez oczekiwania. Mamy ekspres kawowy dla kierowców, ale wątpię, czy zdążą wypić kawę” — żartował Osiewicz.

Ważnym aspektem inwestycji są rozwiązania proekologiczne. Nowoczesny piec grzewczy pozwala zmniejszyć zużycie gazu ziemnego o 44 proc., a zużycie energii elektrycznej o 38 proc. na tonę wyrobu. Zakład wspiera również farma fotowoltaiczna o mocy 3 MW. „Piec jest zasilany gazem. Póki co, gaz jest niezastąpiony. Może kiedyś, kiedy realne będą technologie wodorowe, ale na razie to mrzonki. W tej chwili istotne są niskoemisyjne i energooszczędne piece. Fotowoltaika natomiast obsługuje cały szereg maszyn elektrycznych” — wyjaśnił Osiewicz.

Inwestycja powstała w czasie, gdy europejski przemysł stalowy mierzy się z kryzysem. Problemem jest niekontrolowany import taniej stali z Chin, Turcji i coraz częściej z Ukrainy. Producenci spoza Unii Europejskiej nie ponoszą kosztów związanych z polityką klimatyczną, przez co uzyskują nieuczciwą przewagę cenową. „Produkcja w Europie jest obarczona dużymi kosztami. Ci, którzy omijają europejskie zielone obostrzenia, są dużo tańsi. Import spoza Unii jest największym zagrożeniem, bo produkcja stali jest strategiczna także dla branży zbrojeniowej. Powinniśmy dbać o niezależność i samowystarczalność” — podkreślił Osiewicz.

Czytaj: Import stali z Ukrainy rośnie – polskie huty apelują o ochronę rynku

Niepokój branży wywołała decyzja Parlamentu Europejskiego o przedłużeniu zwolnienia z ceł na stal z Ukrainy o kolejne trzy lata. Producenci ostrzegają, że może to doprowadzić do zalania rynku tanim materiałem, często omijającym przepisy środowiskowe i celne. Rozwiązaniem ma być mechanizm CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism), czyli system opłat węglowych dla importowanej stali, którego skuteczność zależy jednak od sposobu wdrożenia. „Domagamy się tylko tego, by warunki były dla wszystkich równe. Produkujemy w Polsce, płacimy podatki, spełniamy normy środowiskowe. Bez instrumentów takich jak CBAM nie mamy szans konkurować. Odpowiednie mechanizmy muszą ograniczyć unikanie opłat i omijanie przepisów” — zaznaczył dyrektor walcowni.

Decyzja o budowie nowej walcowni w Polsce wynikała nie tylko z kalkulacji biznesowej, ale i z przekonania o potrzebie wzmacniania krajowego przemysłu. „Bliskość stalowni w Gliwicach oraz zakładów w Krakowie sprzyjała wyborowi lokalizacji. Decyzja ma podłoże biznesowe, ale jest też zakorzeniona w poczuciu odpowiedzialności za rozwój krajowego przemysłu” — powiedział Osiewicz.

Cognor to w pełni polska grupa hutnicza, notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, działająca w modelu gospodarki cyrkularnej. Zajmuje się przetwarzaniem złomu i produkcją wyrobów stalowych dla branży budowlanej, przemysłowej i motoryzacyjnej. Łączna zdolność produkcyjna koncernu, uwzględniająca modernizowaną walcownię w Krakowie, przekracza 1 mln ton rocznie, co zapewnia mu znaczącą pozycję na rynku krajowym oraz możliwości eksportu do Niemiec, Czech i państw ościennych. „Nasza walcownia to nie tylko przykład technologicznego postępu, ale również manifest wiary w polski przemysł. Jeśli warunki rynkowe i regulacyjne pozwolą, inwestycja może okazać się krokiem milowym w odbudowie europejskiej samowystarczalności stalowej” — podsumował Przemysław Osiewicz.

Zobacz również: Minister energii: Napływ stali z Ukrainy jest dewastujący, a zarabiają na tym oligarchowie [+VIDEO]

Kresy.pl/Strefa Biznesu.pl

Tagi: ,
forma płatności