W poniedziałkowe popołudnie odbyła się kolejne spotkanie Sebastiena Lecornu z prezydentem Francji. Mimo ogłoszenia dymisji przez tego ostatniego Emmanuel Macron nie daje za wygraną.
Macron zaprosił Lecornu do Pałacu Elizejskiego, po tym, gdy ten drugi ogłosił w poniedziałek rezygnację z misji tworzenia nowego rządu Francji. Jednak jej prezydent poprosił w poniedziałek ustępującego premiera o przeprowadzenie do środy wieczorem rozmów ostatniej szansy z partiami politycznymi w celu wyjścia z politycznego impasu, podała France24.
Już po 18 sam Lecornu opublikował na X swoją odpowiedź na apel prezydenta. „W środę wieczorem poinformuję głowę państwa, czy jest to możliwe, czy nie, aby mógł wyciągnąć wszelkie niezbędne wnioski” – wpis sugeruje, że Lecornu postanowił jeszcze przez dwa dni szukać poparcia dla swojego rządu.
W niedzielę Lecornu ogłosił skład swojego rządu. Nie przyniósł on zbyt wiele politycznej świeżości. Do jego gabinetu trafiło aż 11 ministrów z poprzedniego gabinetu Francois Bayrou, którzy mieliby zachować swoje teki. Poza nimi pojawiły się też nazwiska osób wcześniej funkcjonujących w rolach ministrów. To właśnie ten personalny konserwatyzm Lecornu alienował go od potencjalnych partnerów politycznych.
Natychmiast po ogłoszeniu składu gabinetu na Lecornu spadła krytyka ze wszystkich stron francuskiej sceny politycznej. Przeciw niemu wypowiedzieli się nie tylko przedstawiciele radykalnej opozycji ze Zjednoczenia Narodowego (RN) i “Niepokornej Francji” (LFI), ale też centrowych Republikanów (LR) i Partii Socjalistycznej (PS), na których pozyskakanie najbardziej liczył liberalny obóz prezydenta Emmanuela Macrona, jak podała France24.
Obecnie dysponuje on w Zgromadzeniu Narodowym jedynie 211 mandatami na 577.
Lecornu otrzymał nominację zaledwie 9 września. Zastąpił Francoisa Bayrou, który upadł, gdy parlament nie przegłosował wotum zaufania wobec niego. Na stanowisku premiera utrzymał się przez dziewięć miesięcy. Przed nim rząd Michela Barniera upadł po zaledwie dwóch miesiącach. Sam rząd Barniera powołany został przez Macrona po długim politycznym klinczu, po nieudanych dla liberalnego obozu prezydenckiego przedterminowych wyborach.
Lecornu był piątym premierem Francji w ciągu dwóch ostatnich lat. Jest też trzecim szefem rządu, który ogłosił rezygnację w roku bieżącym.
france24.com/kresy.pl






























