Rosyjskie myśliwce naruszyły 18 września estońską przestrzeń powietrzną, a Tallin wniósł o konsultacje na podstawie art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego. Donald Trump zapowiedział, że czeka na raport współpracowników, informując, że dotąd nie został poinformowany o naruszeniu przestrzeni powietrznej.

W piątek rano trzy rosyjskie myśliwce MiG-31 wleciały nagle w estońską przestrzeń powietrzną w rejonie wyspy Vaindloo nad Zatoką Fińską i przebywały tam łącznie 12 minut. O incydencie poinformował rząd Estonii, a także estoński nadawca ERR, który przekazał, że samoloty nie posiadały planów lotu, miały wyłączone transpondery i po wtargnięciu nie utrzymywały łączności radiowej z estońską kontrolą ruchu lotniczego. Estońskie ministerstwo obrony udostępniło mapę pokazującą trasę rosyjskich MiG-31, potwierdzając wlot.

Tego samego dnia prezydent USA Donald Trump odmówił skomentowania incydentu, zapowiadając, że wkrótce otrzyma oficjalny raport od współpracowników. Dopytywany przez dziennikarzy przyznał, że „nie podoba mu się to” i że może to oznaczać „duże kłopoty”. W sobotę wieczorem oświadczył, że nie otrzymał jeszcze informacji na temat naruszenia 18 września. Pytany o to, czy został wtajemniczony w incydent oraz jak na niego odpowie, powiedział, że „nie został jeszcze na ten temat poinformowany”. Prezydent rozmawiał z dziennikarzami przed wylotem na prywatną kolację w byłej posiadłości George’a Washingtona, Mount Vernon.

W sobotę amerykańska misja dyplomatyczna przy NATO potępiła rosyjskie wtargnięcie w estońską przestrzeń powietrzną. We wpisie na portalu X podkreślono: „Mocno potępiamy naruszenie przez Rosję przestrzeni powietrznej Estonii. Stoimy twardo po stronie naszych estońskich sojuszników i będziemy zdecydowanie bronić całego terytorium NATO”.

Państwa NATO zareagowały wkrótce po informacjach podanych przez władze Estonii. Jeszcze w piątek z premierem Estonii Kristenem Michalem rozmawiał sekretarz generalny NATO. Estonia zdecydowała się złożyć wniosek o uruchomienie konsultacji na podstawie art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego. W przyszłym tygodniu ma zebrać się Rada Północnoatlantycka.

Premier Szwecji Ulf Kristersson określił incydent jako „bardzo alarmujący”. Dodał: „Gotowość nasza oraz NATO jest stale wystawiana na próbę”. Zdaniem ministra obrony Finlandii Anttiego Hakkanena ostatnie działania Rosji mają odwrócić uwagę Zachodu od spraw związanych z Ukrainą i skłonić do większego skupienia na własnej obronie, a nie na ciągłym wspieraniu Ukrainy.

Francuskie ministerstwo spraw zagranicznych oświadczyło, że Paryż „potępia z całą mocą tę niebezpieczną i nieodpowiedzialną ingerencję w przestrzeń powietrzną państwa członkowskiego Unii Europejskiej i sojusznika NATO”, podkreślając, że działania Kremla naruszają prawo międzynarodowe. Prezydent Czech Petr Pavel stwierdził z kolei, że na naruszanie przestrzeni powietrznej państw NATO przez Rosję należy odpowiednio reagować, łącznie z „ewentualnym” zestrzeleniem rosyjskich maszyn.

W dniu incydentu w Estonii poinformowano, że dwa rosyjskie myśliwce wykonały niski przelot nad platformą Petrobalticu na Morzu Bałtyckim. Naruszona została strefa bezpieczeństwa platformy.

Do wcześniejszych incydentów naruszenia przestrzeni powietrznej NATO doszło po wtargnięciu rosyjskich dronów w przestrzeń powietrzną Polski i Rumunii na początku września. Jak pisaliśmy, w nocy 10 września polską przestrzeń powietrzną miało naruszyć ponad 20 obiektów, z których część zestrzelono przy udziale holenderskich F-35. Premier Donald Tusk poinformował w Sejmie o 19 potwierdzonych przypadkach, podkreślając, że operacja trwała całą noc.

Może Cię zainteresować: USA ograniczają wsparcie wojskowe dla wschodniej flanki NATO

Kresy.pl/Kyiv Post

Tagi: , ,
forma płatności