W roku szkolny 2025/2026 szkoły z polskim językiem nauczania na Litwie powitały mniej pierwszaków niż w poprzednich latach. Odzwierciedla to jednak ogólną zapaść demograficzną kraju.
Jak powiedziała naszemu portalowi przezes Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polski na Litwie “Macierz Szkolna” Krystyna Dzierżyńska w tym roku w pierwszych klasach w służących polskiej mniejszości placówkach naukę rozpoczęło około 800 dzieci. To mniej niż w poprzednich latach. Działaczka podkreśliła, że jest to odzwierciedlenie szerszej tendencji demograficznej. Do szkół ruszyło właśnie pokolenie dzieci urodzonych w latach 2017-2018 r., kiedy to na Litwie odnotowano szczególnie wyraźne kurczenie się populacji. Dlatego Dzierżyńska przewidują podobną proporcję pierwszaków w polskich szkołach wobec ogółu uczniów na Litwie do zeszłorocznej, choć jeszcze nie dysponuje szczegółowymi danymi.
W nowym roku szkolnym działają 64 szkoły z polskim językiem nauczania lub takimi pionami klas oraz zamiejscowe filie takich placówek. Samodzielnych szkół jest o jedną mniej niż w roku poprzednim. Od 1 września formalnie nie działa już Szkoła Podstawowa im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach. Miejscowa społeczność polska długo walczyła o tę placówkę. Po decyzji samorządu rejonu trockiego rodzice uczniów uczęszczajacych do niej zaskarżyli ją, ale litewskie sądy w kolejnych instancjach podtrzymały likwidację.
Dyrektor dotychczasowej szkoły Romuald Grzybkowski otrzymał wypowiedzenie 29 sierpnia. Pracował w placówce przez 29 lat.
W rejonie trockim w sądach walczą jeszcze rodzice uczniów Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu, wobec której władze rejonu trockiego także wydały decyzję likwidacyjną. Na razie dwie najstarsze klasy funkcjonują formalnie w ramach struktury Gimnazjum z polskim językiem nauczania im. Henryka Sienkiewicza w Landwarowie.
Nauczanie po polsku nadal będzie prowadzone w Starych Trokach, lecz już na zasadzie funkcjonowania filii polskiego Gimnazjum w Trokach. Miejscowa społeczność obawia się jednak, że jest to wstęp do zamknięcia jakiegokolwiek nauczania w języku ojczystym Polaków. W przeszłości bowiem bywało już tak, iż degradacja szkoły do roli filii pociągała następnie za sobą całkowitą likwidację. Dzierżyńska podkreśla, że w rejonie trockim kilka lat temu zlikwidowano już całkowicie nauczanie po polsku w Rudziszkach.
Prezes “Macierzy Szkolnej” ocenia, że pozostałe polskie placówki oświatowe nie są na ten moment zagrożone. Wszyskie gimnazja – w nomenklaturze litewskiej pełne szkoły prowadzące naukę od pierwszej klasy do egzaminu maturalnego – zdołały skompletować po dwie najstarsze klasy. Przepisy litewskie nakładają obecnie konieczność zgromadzenia co najmniej 12 uczniów w klasie XI i XII.
Dzierżyńska sugeruje, że ze wzgledu na specyfikę edukacji mniejszości narodowych pułap ten powinien być obniżony dla klas w szkołach służących takim społecznościom.
Postulat taki postawiła w czasie negocjacji o utworzeniu nowej koalicji rządzącej krajem Akcja Wyborcza Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin. Jak powiedział naszemu portalowi przewodniczący partii – Waldemar Tomaszewski uzgodniono, że pułap liczby uczniów dla kompletowania klas w szkołach z językami nauczania mniejszości zostanie obniżony. Nie ma jeszcze konkretnej liczby, ale Tomaszewski chciałby ustanowienia go na poziomie 6-8 uczniów.
Polityk wyraził generalne przekonanie, że wszelkie takie pułapy są niepotrzebne. W przypadku, gdy samorząd jest gotowy do łożenia środków finansowych na utrzymanie szkoły nie powinno się jej likwidować.
Problemem pozostaje brak polskojęzycznych podręczników. Tomaszewski zwrócił uwagę na problematyczność funkcjonwania polskich szkół w sytuacji, gdy muszą się posługiwać podręcznikami litewskojęzycznymi, bo miejscowy monopolista od dawna nie wydaje nowych nakładów po polsku.
Polityk ujawnił, że w rejonach wileńskim i solecznickim, gdzie AWPL-ZChR posiada większość w ramach samorządowych, zadecydowano o zbiórkach pieniądzy właśnie z myślą o wydrukowaniu podręczników w języku polskim. Tomaszewski przypomniał, że wcześniej władze zablokowały inicjatywę “Macierzy Szkolnej”, która chciała przeprowadzić druk na swój koszt.
Prezes tej organizacji twierdzi, że minister edukacji Raminta Popovienė, która pozostała w rządzie po rekonstrukcji, deklaruje wolę rozwiązania tego problemu, choć żadne praktyczne kroki nie zostały jeszcze wykonane. Dzierżyńska widzi jednak szanse na porozumienie.
Działaczka oświatowa podkreśla, że resort Popovienė wstrzymał się z planami zwiększenia liczby godzin języka litewskiego w szkołach służących mniejszościom narodowym, głównie na skutek oporu Ministerstwa Zdrowia, które nie zgadza się na zwiększenie tygodniowej normy ogólnej liczby lekcji. Z kolei rodzice uczniów polskich szkół zdecydowanie sprzeciwiają się, wedłu prezes “Macierzy Szkolnej, uszczuplaniu tygodniowej liczby innych przedmiotów, szczególnie lekcji języka ojczystego na rzecz języka litewskiego.
Opcję taką nadal forsuje samorząd miasta Wilna, lecz ugieły się jednie niektóre szkoły rosyjskojęzyczne. Szkoły polskie nie zwiększyły liczby lekcji litewskiego. Według Dzierżyńskiej ich dyrektorzy i nauczyciele oczekują raczej na lepsze przygotowanie metodyczne lituanistów i pomoce dydaktyczne, w tym podręczniki, które przystosowałyby nauczanie języka państwowego Litwy do potrzeb dzieci, które nie wynoszą jego znajomości z rodziny.
Czytaj także: Prezes Stowarzyszenia Szkół Polskich na Litwie: “Działania są podobne bardziej do asymilacji” [NASZ WYWIAD]
Kresy.pl
































