Wielki Strajk Chłopski z sierpnia 1937 roku był największym protestem społecznym II Rzeczypospolitej i symbolicznym wyrazem gniewu wsi wobec rządów sanacji. Kulminacja przemocy miała miejsce 25 sierpnia 1937.
Protest rozpoczął się 16 sierpnia, dzień po jego oficjalnej proklamacji przez Stronnictwo Ludowe podczas wiecu w Jarosławiu. W akcji wzięło udział kilka milionów chłopów – głównie z Małopolski i wschodnich województw, ale także z Lubelszczyzny, Mazowsza czy Pomorza.
Uczestniczyli w niej Polacy, Ukraińcy i Białorusini, których łączyła wspólna bieda. Protest przybrał formę blokad dróg, zatrzymania dostaw żywności do miast, bojkotów targów i wieców politycznych. Sparaliżowano życie w dwunastu województwach.
Bezpośrednią przyczyną wystąpień była dramatyczna sytuacja gospodarcza polskiej wsi. W wyniku wielkiego kryzysu ceny artykułów rolnych spadły średnio o 65 proc. w stosunku do roku 1928, a zadłużenie chłopów osiągnęło astronomiczną sumę 4,3 mld złotych. Produkcja rolna stawała się nieopłacalna, a wieś ubożała – brakowało podstawowych artykułów, szerzyły się choroby, a życie codzienne przypominało XIX-wieczną nędzę. Na tym tle rodziła się frustracja wobec rządów sanacyjnych, które odmawiały reform i ignorowały postulaty Stronnictwa Ludowego.
Czytaj też: Wincenty Witos uniewinniony po 91 latach
Strajk miał także wymiar polityczny – domagano się demokratyzacji ustroju, wolnych wyborów, zakończenia „dyktatury pułkowników” i poprawy obronności państwa. Na czele akcji stanął Stanisław Mikołajczyk, zastępując przebywającego na emigracji Wincentego Witosa.
Władze początkowo lekceważyły ruch, lecz szybko sięgnęły po represje. Do pierwszych starć doszło już 17 sierpnia w powiecie jarosławskim. W kolejnych dniach w wielu miejscowościach policja użyła broni przeciw manifestantom. Tragiczny bilans to 44 zabitych chłopów, kilkuset rannych i około 5 tysięcy aresztowanych.
Kulminacja rozlewu krwi nastąpiła 25 sierpnia 1937 roku w Majdanie Sieniawskim. Kiedy chłopi licznie zgromadzili się tam, aby wystosować petycję do władz państwowych, policja granatowa użyła broni wobec protestujących. Zginęło wtedy 15 osób, w tym kilkuletnie dziecko. Ten dzień uznaje się za symboliczny koniec strajku, choć represje i procesy sądowe trwały jeszcze długo.
Mimo masowości i znaczącego zaangażowania kilku milionów chłopów oraz solidarności robotników, strajk nie wywarł większego wpływu na politykę rządu, który kontynuował rządy twardej ręki, stosując represje wobec uczestników protestu. Spacyfikowano 700 gospodarstw. Strajk umocnił jednak pozycję Stronnictwa Ludowego. Był to jeden z najważniejszych momentów samoorganizacji chłopstwa w XX-wiecznej Polsce.
Kresy.pl / PAP / Wielkopolska Izba Rolnicza
Czytaj też: Sanacja traktowała go jak wroga. Pogrzeb Korfantego zmienił się w manifestację









