Ambasada Holandii w Gruzji tymczasowo zawiesiła program MATRA, który oficjalnie poświęcony jest wspieraniu praworządności. Odpowiedzialnością za swoję decyzję Holendrzy obciążyli rząd Gruzji.
W oświadczeniu opublikowanym na stronie ambasady na portalach społecznościowych napisano, że była to “trudna decyzja”. Jak wytłumacozno “w procesie wzmacniania praworządności Królestwo Niderlandów zawsze wspierało i pozostaje partnerem Gruzji”, ale nie będzie dalej prowadzić w kaukaskim państwie proramu MATRA ze względu na “pogarszającą się sytuację w kraju spowodowaną działaniami rządu gruzińskiego”, zacytował portal Georgia Today.
Program MATRA został uruchomiony przez Holandię w 1993 roku. Został zaprojektowany w celu wspierania demokratyzacji w Europie Środkowo-Wschodniej, której państwa dokonywały wówczas transformacji swoich systemów politycznych i prawnych od realnego socjalizmu do ligeralnej demokracji. Jego operatorem było niderlandzkie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Georgia Today przypomina informację, że na przestrzeni lat w ramach programu jego operator i organizacje pozarządowe przeszkoliły blisko 200 gruzińskich urzędników i funkcjonariuszy publicznych, w tym członków Wysokiej Rady Sprawiedliwości. Jak dodało przedstawicielstwo dyplomatyczne – “uczestnicy z Gruzji odegrali ważną rolę w podniesieniu jakości programu szkoleniowego. Absolwenci programu MATRA stanowią ważną część sieci kontaktów naszej ambasady”.
Ruch ten odzwierciedla pogarszania się relacji Gruzji, pod władzą partii “Gruzińskie Marzenie” a Unią Europejską. Bruksela, ale też Waszyngton kontestują uchwalenie w zeszłym roku przez gruziński parlament ustawy o wzmożeniu kontroli nad organizacjami korzystającymi z zagranicznego finansowania, jak i ustawy ograniczającej ekspozycję agendy LGBT.
Wynik październikowych wyborów w Gruzji, w których rządzące dotychczas „Gruzińskie Marzenie” uzyskało 54 proc. głosów był przegraną czterech partii i koalicji o prozachodniej orientacji. Partia rządząca przejęła 88 mandatów w jednoizbowym parlamencie liczącym 150 miejsc.
Prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili oświadczyła dzień po elekcji, że nie uznaje wyników wyborów. Wezwała też obywateli do wyjścia na ulice w ramach protestu. Partie opozycji już wcześniej ogłosiły, że nie uznają wyników wyborów.
Mimo bojkotu ze strony opozycji nowy parlament odbył 26 listopada pierwsze posiedzenie i wybrał przewodniczącego. 30 listopada Zurabiszwili ogłosiła, że nie odda władzy mimo zbliżającego się końca kadencji przypadającego na 16 grudnia, twierdząc, iż w kraju nie ma legalnego parlamentu. Parlament wybrał nowego prezydenta 14 grudnia.
Jeszcze 29 listopada „Gruzińskie Marzenie” zarzuciło Unii Europejskiej próbę „szantażu” poprzez uzależnianie rozmów akcesyjnych od zmian politycznych w kraju. W efekcie obóz ten zadecydował o zamrożeniu negocjacji do 2028 r.
W grudniu faktyczny lider obozu rządzącego Bidzina Iwaniszwili stał się celem amerykańskich sankcji. Na szerszą skalę sankcje zastosowały wobec władz Gruzji państwa Unii Europejskiej.
W czerwcu Rząd Gruzji ogłosił zamknięcie swojego centrum informacyjnego o NATO i Unii Europejskiej.
georgiatoday.ge/kresy.pl































