W ukraińskim klubie Kaif na warszawskiej Woli dochodzi do brutalnych incydentów z udziałem ochroniarzy, informuje Gazeta Wyborcza. Goście relacjonują, że są wyciągani z lokalu, bici i traktowani gazem. Ochrona ma również pobierać nieoficjalne opłaty za wstęp.
Jak informuje Gazeta Wyborcza, w warszawskim klubie Kaif przy ulicy Kolejowej, prowadzonym przez Ukraińców i popularnym wśród ukraińskiej społeczności, od miesięcy dochodzi do incydentów z udziałem ochroniarzy, których działania opisują goście lokalu. Wielu z nich mówi o brutalnym traktowaniu, wymuszaniu opłat oraz używaniu gazu pieprzowego bez wyraźnego powodu.
Jedna z uczestniczek zrelacjonowała dla Gazety Wyborczej, że została wyciągnięta spod baru przez ochroniarza, wyrzucona z klubu i potraktowana gazem, gdy próbowała odzyskać kurtkę. Inny gość klubu powiedział, że przed wejściem do klubu wraz z kolegami zapłacili 400 zł ochronie i kolejne 60 zł przy kasie. Gdy głośno wyraził sprzeciw wobec podwójnej opłaty, został wypchnięty z klubu i zaatakowany.
Z kolei jeden gość klubu Kalif mimo opaski uprawniającej do ponownego wejścia, ochroniarze zażądali od niego 200 zł. Po odmowie został potraktowany gazem. Według relacji gości, ochrona regularnie żąda nieudokumentowanych opłat za wstęp.
Jak informuje Gazeta Wyborcza policja przyznaje, że odnotowano interwencje dotyczące personelu klubu w zeszłym roku. Brak formalnych zgłoszeń w tym roku tłumaczony jest obawami gości, szczególnie obywateli Ukrainy, przed ewentualnymi konsekwencjami.Jednakże jak poinformował dziennikarza Gazety Wyborczej funkcjonariusz policji Ukraińcy nie informują o przestępstwach, ponieważ jest to społeczność, która jest hermetyczna.
Ukraińcy boją się o swoich bliskich, którzy zostali w kraju. Wielu gości jest przekonanych, że jeśli ochroniarze mają powiązania ze światem przestępczym to mogą zemścić się na rodzinach pokrzywdzonych na Ukrainie. Policjant zauważył również, że Ukraińcy żyją “w osobnym świcie”, mają swoich między innymi lekarzy, prawników.
Czytaj także: Ukraińscy biznesmeni mają masowo ściągać do Polski imigrantów z Afryki i Azji
Na terenie klubu obowiązuje wyłącznie płatność gotówką lub BLIK-iem, a ceny są wysokie, informuje Gazeta Wyborcza. Z informacji uzyskanych od Urzędu Dzielnicy Warszawa-Wola przez gazetę wynika, że lokal nie posiada zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Urzędnicy podkreślają,, że nie mają informacji o organizowaniu tam zamkniętych wydarzeń, na które mogłyby być wydawane jednorazowe licencje – ograniczone czasowo i związane z konkretnym wydarzeniem.
Właścicielem lokalu jest firma działająca w branży cateringowej. Według urzędu, posiada ona jedynie zezwolenia uprawniające do podawania alkoholu w ramach obsługi przyjęć, odbywających się w czasie i miejscu wskazanym w umowie z klientem. Tego typu zezwolenia nie obejmują stałej sprzedaży alkoholu w lokalu stacjonarnym.
Czytaj: Budanow: Ukraińcy nie broniący ojczyzny nie są jej obywatelami
warszawa.wyborcza.pl/Kresy.pl































