Było to decydujące starcie wojny Rzeczypospolitej z powstańcami kozackimi i ich tatarskimi sojusznikami w czasie powstania Chmielnickiego. Trwająca aż do 10 lipca, bitwa przeszła do historii nie tylko ze względu na skalę, lecz także z powodu wielkiego polskiego zwycięstwa.
Beresteczko zakończyło serię klęsk wojsk polskich. Dowodził król Jan Kazimierz, którego wspomagali: hetman wielki koronny Mikołaj Potocki, hetman polny koronny Marcin Kalinowski, książę Jeremi Wiśniowiecki, Aleksander Koniecpolski, Jerzy Sebastian Lubomirski oraz Stefan Czarniecki.
Do konfrontacji doszło na Wołyniu, nieopodal miejscowości Beresteczko. Wybór miejsca był przemyślany – decyzję podjęto m.in. dzięki sugestii Stefana Czarnieckiego, a król osobiście poparł plan stoczenia bitwy właśnie w tym rejonie.
Czytaj też: Richelieu więził Jana Kazimierza przez 21 miesięcy
Już dzień wcześniej, 27 czerwca, siły kozackie rozpoczęły pierwsze działania zaczepne, a 28 czerwca wybuchły regularne walki.
Wojska koronno-litewskie, liczące niemal 75–80 tysięcy ludzi wspartych przez pospolite ruszenie, piechotę cudzoziemską i potężną artylerię (ok. 95 dział), były dobrze przygotowane do walki. Król, pamiętając doświadczenia kampanii zborowskiej, zadbał o umocnienia i staranne rozlokowanie wojsk.
Po stronie przeciwnika Bohdan Chmielnicki i chan Islam III Girej zgromadzili równie potężne siły: od 80 do nawet 100 tysięcy Kozaków, czerni i Tatarów, dysponujących około 145 działami. Wydawało się, że przewaga liczebna leży po stronie powstańców, jednak ich organizacja i uzbrojenie pozostawiały wiele do życzenia – szczególnie wśród Tatarów, uzbrojonych głównie w łuki i lekką broń.
W pierwszych dniach bitwy przewagę mieli Kozacy i Tatarzy. Polskie oddziały jazdy poniosły kilka porażek, a wojska Chmielnickiego i Tuhaj-beja otoczyły królewski obóz. Sytuacja zmieniła się 30 czerwca, gdy Jan Kazimierz, mimo ostrzeżeń hetmanów, postanowił przejść do ofensywy i rozpocząć walą bitwę. Wprowadził – za radą generała Krzysztofa Houwaldta – nowatorską na owe czasy taktykę szachownicową: naprzemienne ustawienie piechoty i jazdy, a centrum ugrupowania wzmocnił ogniem artylerii i muszkietów. Król trwał na polu bitwy i zagrzewał wojsko: „Albo razem z wami zwycięzcą z pola powrócę, albo razem z wami zginę!”.
Przełomowym momentem było uderzenie jazdy pod osobistym dowództwem Jaremy Wiśniowieckiego, które rozbiło szyki przeciwnika. Chan Islam III Girej i Chmielnicki zbiegli z pola walki, co wywołało panikę wśród ich wojsk. Pod Beresteczkiem miał natomiast zginąć Tuhaj-bej.
Czytaj też: Gdzie jest serce Jana Kazimierza?
Walki trwały jeszcze do 10 lipca. W tym czasie polskie wojska zdobyły kozacki tabor, a pozostałości armii powstańczej zostały rozbite na bagnach nad rzeką Płaszówką. Resztki Kozaków wyprowadził z okrążenia Iwan Bohun.
Choć bitwa pod Beresteczkiem nie zakończyła wojny, jej znaczenie było ogromne. Polskie zwycięstwo nie tylko przełamało dotychczasową passę klęsk, ale również zahamowało dalsze plany militarne Moskwy, która przyglądała się konfliktowi z nadzieją na osłabienie Rzeczypospolitej. Musiała jeszcze poczekać.
Zwycięstwo otworzyło Polakom drogę na Ukrainę – już 4 sierpnia hetman polny litewski Janusz Radziwiłł wkroczył do Kijowa. Wiktorii nie udało się jednak odpowiednio wykorzystać. Szlachta z pospolitego ruszenia, obłowiona łupami, rozjechała się do domów. 28 września 1651 roku zawarto nietrwały rozejm w Białej Cerkwi, który nie przetrwał nawet roku.
Kresy.pl / Ciekawostki Historyczne / MuzHP











