Naprzeciwko Bundestagu w Berlinie stanął symboliczny monument upamiętniający ofiary niemieckiej okupacji Polski w latach 1939–1945. Monument ten – ważący blisko 30 ton głaz narzutowy – jest prowizorycznym pomnikiem, który ma przypominać o milionach Polaków zamordowanych, prześladowanych i represjonowanych w czasie II wojny światowej.
Kamień został przywieziony do stolicy Niemiec w środę, 9 kwietnia, specjalnym transportem. Dźwig umieścił go na przygotowanym wcześniej miejscu naprzeciwko niemieckiego parlamentu – w bezpośrednim sąsiedztwie Urzędu Kanclerskiego i nieopodal Bramy Brandenburskiej. W kolejnych tygodniach trwać będą prace wykończeniowe, by “Kamień Pamięci dla Polski 1939–1945” był gotowy na 80. rocznicę zakończenia II wojny światowej, która przypada 8 maja.
Wybór lokalizacji ma wymiar symboliczny. To właśnie w tym miejscu, gdzie dziś stoi głaz, znajdowała się niegdyś Opera Krolla – budynek, w którym 1 września 1939 roku Niemcy ogłosili rozpoczęcie inwazji na Polskę.
O budowie w Berlinie pomnika poświęconego polskim ofiarom wojny mówi się od lat. W 2017 roku niemieccy intelektualiści, politycy i działacze społeczni wystosowali apel o powstanie takiego miejsca pamięci. Po długich konsultacjach uzgodniono, że celem będzie nie tylko budowa pomnika, ale także powołanie Domu Polsko-Niemieckiego – instytucji edukacyjnej, kulturalnej i dialogu historycznego.
Projekt ten jednak nadal znajduje się w fazie koncepcyjnej i nie ma ustalonego terminu jego realizacji. – Chcieliśmy mieć taki znak już teraz, bo proces polityczno-administracyjny toczy się w Niemczech od ośmiu lat – mówi prof. Peter Oliver Loew, dyrektor Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich, który sprawuje pieczę nad inicjatywą.
Tymczasowy pomnik ma pozostać w obecnym miejscu przez pięć lat. Ma nie tylko upamiętniać polskie ofiary, ale też przypominać o wciąż niezrealizowanej potrzebie stworzenia trwałego miejsca refleksji i edukacji. – To dobrze, że ten krok zostaje teraz zrobiony. Polska jest ważna dla Niemców, a Niemcy są ważne dla Polski. Taki pomnik jest kluczowy, by się wzajemnie zrozumieć – podkreśla prof. Loew.
Kresy.pl / interia.pl






























