W nocy z 29 na 30 marca 1944 roku oddział Ukraińskiej Powstańczej Armii zaatakował polskich mieszkańców Wołczkowa w powiecie stanisławowskim, dokonując masowej zbrodni, w której zginęło od 74 do nawet 140 osób.
Wołczków był niewielką wsią zamieszkaną głównie przez Polaków. Z 380 gospodarstw tej wsi jedynie 12 należało do Ukraińców. Od 1943 roku mieszkańcy przygotowywali się na możliwy atak – organizowano warty, kopano ziemianki i schrony, a część ludności nocowała poza domami lub opuszczała wieś.
Czytaj też: Ludobójstwo, czy „zbrodnia o znamionach ludobójstwa”?
Narastająca fala przemocy w regionie miała wcześniejsze przykłady. Jak przypominała prokurator Lilianna Ciepłoch, prowadząca śledztwo IPN w sprawie zbrodni nacjonalistów ukraińskich w byłym powiecie stanisławowskim, pierwszą ofiarą nacjonalistów ukraińskich w tamtym rejonie był ks. Marcin Bosak z Mariampola, który został uprowadzony z domu i zabity na pobliskim polu już w lipcu 1941 roku. W kolejnych latach dochodziło do zabójstw w innych miejscowościach powiatu.
W marcu 1944 roku sytuacja uległa dalszemu zaostrzeniu. Wycofywanie się wojsk niemieckich przed ofensywą sowiecką umożliwiło oddziałom UPA swobodniejsze działania. Atak na Wołczków rozpoczął się około godziny 2–3 w nocy. Napastnicy nadciągnęli od strony Tumierza, rozwijając się w tyralierę; sygnałem do rozpoczęcia był wystrzał z rakietnicy.
Oddział UPA rozpoczął podpalanie zabudowań oraz systematyczne mordowanie mieszkańców. Ofiary zabijano bez względu na wiek i płeć, używając broni palnej, a także siekier i noży; odnotowano przypadki tortur. Część ludzi zginęła w płonących domach. Mieszkańcy próbowali ratować się ucieczką do lasów, jarów i przygotowanych schronów, jednak napastnicy przeszukiwali teren, a do wykrytych kryjówek wrzucali granaty. Najwięcej ofiar zginęło m.in. w jarze na Korpanówce oraz w schronach.
Po spaleniu wsi oddział UPA wycofał się w kierunku Tumierza. Ocalali mieszkańcy schronili się głównie w pobliskim Mariampolu. Wkrótce pojawiły się pogłoski o planowanym ataku także na to miasteczko, jednak do niego nie doszło – nad ranem 1 kwietnia wkroczył tam oddział partyzantki sowieckiej.
Przesłuchani świadkowie zeznali, że po napadzie w Wołczkowie przez około dwa tygodnie w okolicy przebywali sowieccy partyzanci, co powstrzymało kolejną agresję ze strony ukraińskich nacjonalistów. Sytuacja uległa zmianie w grudniu 1944 roku – już po zajęciu tych terenów przez wojska radzieckie – gdy z rąk nacjonalistów ukraińskich zginęło jeszcze 13 mieszkańców wsi. Sprawców napadu nie ustalono ani nie schwytano.
Zamordowanych pochowano w zbiorowej mogile na cmentarzu w Mariampolu. Wydarzenia w Wołczkowie stanowią część ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich w latach 1943–1944.
Czytaj też: Naukowcy przeprowadzą badania genetyczne w celu identyfikacji ofiar zbrodni wołyńskiej w Puźnikach
Kresy.pl / Dzieje.pl











