We wsi Przystawka w województwie podlaskim doszło do ataku wilków na mężczyznę spacerującego z psem. Sprawę bada policja. Mieszkańcy obawiają się kolejnych incydentów i apelują o reakcję.
Do niebezpiecznego incydentu z udziałem dzikich zwierząt doszło ponad tydzień temu we wsi Przystawka. Mieszkaniec miejscowości został zaatakowany przez dwa wilki podczas spaceru z psem nad stawem, około 200 metrów od swojego domu. O sprawie poinformował Kurier Poranny.
Według relacji, jeden z drapieżników poszarpał poszkodowanego za ubranie, a drugi ugryzł go w udo. Po ataku zwierzęta oddaliły się.
Zobacz też: Niedźwiedzie wdarły się na kolejną posesję na Podkarpaciu. “Żona z synem zostali uwięzieni w aucie”
– Jak wróciłam z pracy, to się przeraziłam. Wszędzie była krew, zastygnięte skrzepy. Mąż sam sobie opatrzył rany, ale widok był przerażający – powiedziała dla Kuriera Porannego pani Mariola, żona poszkodowanego.
Stan mężczyzny jest określany jako dobry, przebywa obecnie w domu i nie chce kontaktować się z mediami. Postępowanie w tej sprawie prowadzi sokólska policja.
Mieszkańcy wsi wyrażają niepokój i wskazują na coraz częstsze pojawianie się wilków w pobliżu gospodarstw. – Jeden człowiek, który na kolonii mieszka, to mówił, że wilki nawet do wody podchodzą. Jednemu to tak zaatakowały i zjadły psa, że tylko łańcuch został. A sołtys z innej wsi mówił, że gdzieś na kolonii naliczyli watahę liczącą aż 44 wilki. To nie są żarty – powiedziała Kurierowi Porannemu Jadwiga Bućko, sołtys wsi Przystawka.
Dr Paweł Mędrek, powiatowy lekarz weterynarii w Sokółce, potwierdza, że zjawisko może być niepokojące. – To jest bardzo niepokojące. Ale faktem jest, że te mięsożerne drapieżniki podchodzą coraz bliżej siedzib ludzkich i przejawiają coraz mniejszy lęk – zaznaczył w rozmowie z gazetą.
Kresy.pl/Kurier Poranny
































