Dr Andrzej Zapałowski, historyk, wykładowca akademicki i ekspert ds. bezpieczeństwa skomentował w wywiadzie dla “Naszego Dziennika” sprawę umorzenia śledztwa ws. ukraińskich studentów, którzy eksponowali w Przemyślu symbolikę OUN-UPA.
Dr Zapałowski zwrócił uwagę, że policja w swojej decyzji kierowała się kuriozalną ekspertyzą ukraińskiego publicysty Bogdana Huka, a odrzuciła ekspertyzy prof. Bogumiła Grotta, prof. Ryszarda Szawłowskiego, prof. Czesława Partacza czy Ewy Siemaszko. Policja zignorowała też opinię instytucji publicznej jaką jest Instytut Pamięci Narodowej.
Przeczytaj także: Policja i prokuratura wzajemnie obwiniają się ws. zdjęcia ukraińskich studentów na tle flagi OUN-UPA
– Opinia IPN jest jednoznaczna i wskazuje, że eksponowana przez młodych Ukraińców flaga jest elementem symboliki OUN-UPA, formacji, której oddziały dokonały ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, a gesty wykonywane przez studentów były jednoznacznie faszyzujące. Zresztą jest wiele opracowań naukowych, które mówią wyraźnie, że symbolika banderowska jest odmianą symboliki faszystowskiej, do której w wielu elementach zarówno symbolicznie, jak i historycznie nawiązuje– przypomina Zapałowski.
Ekspert zwraca uwagę, że w tym samym czasie toczą się inne postępowania ws. propagowania nienawiści. Na szczególne traktowanie mogą jednak liczyć tylko Ukraińcy.
– Ta sama prokuratura w tym samym czasie skierowała do sądu sprawę o sianie nienawiści, kiedy internauta na jednym z portali wyraził się bardzo ostro w stosunku do muzułmańskich uchodźców, którzy mieli przyjechać do Polski, natomiast w przypadku ukraińskich studentów w Przemyślu, gdzie sprawa jest jeszcze bardziej niebudząca wątpliwości, postępowanie jest umarzane. Czy to nie dziwne, kiedy prokuratura przykłada do przejawów siania nienawiści na tle narodowościowym zupełnie inną miarę? To pokazuje, że w przypadku studentów ukraińskich musiał być bardzo jednoznaczny nacisk polityczny na policję, aby nieważne jak, sprawa została umorzona– powiedział Zapałowski “Naszemu Dziennikowi”.
Zdaniem eksperta takie działania polskich instytucji mogą doprowadzić do bardzo negatywnych konsekwencji.
– Mamy tu do czynienia z działaniami na szkodę państwa polskiego. Jeżeli bowiem – nawet poprzez zaniechania czy zwyczajnie poprzez głupotę – wspieramy formacje, które mordowały Polaków, których spadkobiercy w obecnej chwili na terytorium Ukrainy stanowią zagrożenie formacji, o których po zamachu w Mukaczewie prezydent Poroszenko powiedział, że są to terroryści, to trzeba stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że polskie władze w sposób pośredni wspierają ideologię nacjonalistyczną, która sieje terror. To niepojęte, że wobec tak istotnych i groźnych antypolskich zachowań można być tak pobłażliwym i nieodpowiedzialnym– kończy dr Zapałowski.
“Nasz Dziennik”/KRESY.PL






























