Władze Lwowa uczciły pamięć Romana Szuchewycza. Wicemer: on i Bandera to majestatyczne postacie [+FOTO]

Wicemer Lwowa Andrij Moskalenko w przemówieniu pod pomnikiem Romana Szuchewycza mówił m.in., że takie „majestatyczne postacie” i „moralne autorytety” jak głównodowodzący UPA czy Stepan Bandera są dla Ukraińców inspiracją do działania.

We wtorek 5 marca władze miasta Lwowa uroczyście upamiętniły rocznicę śmierci Romana Szuchewycza, głównodowodzącego UPA.

Ukraińskie media poinformowały, za służbą prasową Lwowskiej Rady Miejskiej, że przedstawiciele władz i społeczeństwa złożyli kwiaty pod pomnikiem Szuchewycza w Biłohorszczu na obrzeżach Lwowa, gdzie zginął z rąk NKWD. Odbyły się też wspólne modły z udziałem duchowieństwa, szczególnie grekokatolickiego.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W uroczystościach brał udział wicemer Lwowa ds. rozwoju, Andrij Moskalenko. Podczas swojego przemówienia mówił m.in., że w historii każdego kraju i narodu są trudne momenty i wyzwania, których nie sposób uniknąć, które często tworzą kraje i wielkie narody. Według niego, obecnie w takim momencie znajduje się, w obliczu rosyjskiej agresji, Ukraina.

– Ale właśnie szczególnie w takich momentach, jest bardzo ważne, jakie są moralne autorytety, jaka jest nasza historia. A nasza historia jest bohaterska. I gdy patrzymy, kto za nami stoi – Roman Szuchewycz, Stepan Bandera, to właśnie takie majestatyczne postacie i taka wspaniała historia zmuszają i pchają do tego, by iść naprzód. (…) Chwała ludziom, którzy tworzyli nasz kraj i tym, którzy dalej go tworzą – mówił Moskalenko.

Według zdjęć opublikowanych przez Lwowską Radę Miejską, Moskalenko złożył kwiaty pod pomnikiem Szuchewycza m.in. w towarzystwie członków – weteranów zbrodniczej UPA, a także Jurija Szuchewycza, syna głównodowodzącego tej organizacji. Obecni byli także przedstawiciele neobanderowskiej Swobody, a wśród zebranych licznie powiewały czerwono-czarne flagi.

Przypomnijmy, że wicemer Moskalenko brał udział w uroczystym odsłonięciu tablicy upamiętniającej Andreja Szeptyckiego, zwierzchnika Kościoła Greckokatolickiego w latach 1900-1944 i hitlerowskiego kolaboranta na Uniwersytecie Wrocławskim. Z kolei ponad rok temu z aprobatą komentował przyjęcie przez radę miasta Lwowa uchwały, zgodnie z którą sprzedawca nie może odezwać się do klienta w innym języku niż ukraiński. „Lwów zawsze był, jest i będzie twierdzą ukraińskich narodowych wartości, dlatego jakość obsługi jest dla nas ważna” – powiedział Moskalenko. Później w imieniu władz miasta deklarował gotowość do rozpoczęcia prac nad budowie pomnika mającego upamiętnić ukraińskie ofiary deportacji XX wieku, w tym także operacji „Wisła”.

Roman Szuchewycz był głównodowodzącym Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zginął w 1950 roku pod Lwowem zastrzelony przez żołnierzy Armii Czerwonej/NKWD.

City-adm.lviv.ua / zaxid.net / galinfo.com.ua / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    jwu :

    Jeżeli ludobójcy typu Szuchewycz ,mają być dla ludzi z za rzeki moralnymi autorytetami i inspiracją do działania,to przyznam ,że czytając powyższy artykuł niepokój mnie ogarnął ,mając w podświadomości ilość wiadomych pracowników przebywających w Polsce.Jednocześnie pocieszam się ,że przecież nie wszyscy są banderowcami,ale mimo wszystko obawa w głowie pozostaje ? A tak na marginesie spytam,co dalej z tablicą Szeptyckiego we Wrocławiu ?Jest już usunięta ,czy nie ? Bo jakoś cicho się zrobiło?