USA ogłosiły listę chińskich produktów o wartości importu sięgającej 200 mld dol., które z końcem wakacji mają zostać obłożone dodatkowym 10-proc. cłem. Kilka godzina później „zszokowani” Chińczycy zapowiedzieli bliżej niesprecyzowaną odpowiedź.

We wtorek Amerykanie ogłosili listę ponad 6 tys. chińskich produktów o wartości importu sięgającej 200 mld dol., które mają zostać obłożone dodatkowym 10-proc. cłem. Poinformował o tym przedstawiciel USA ds. handlu Robert Lighthizer. Decyzję w tej sprawie podjął prezydent Donald Trump. Nowe cła mają wejść w życie z końcem sierpnia lub na początku września br., po debacie w tej sprawie i ostatecznej akceptacji. Lighthizer zasygnalizował, że jest gotów do rozmów.



Stany Zjednoczone zareagowały w ten sposób na działania Pekinu i ich sankcje, a także na nieuczciwe zdaniem Amerykanów praktyki handlowe Państwa Środka. Według USA, chińska polityka przemysłowa „doprowadziła do przeniesienia i kradzieży własności intelektualnej i technologii ze szkodą dla gospodarki USA i przyszłości amerykańskich pracowników i przedsiębiorstw”. W miniony piątek Chiny nałożyły 25-proc. cło na amerykańskiej towary z importu wartości 34 mld dol.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Do tej pory Biały Dom starał się nie nakładać ceł na produkty konsumpcyjne, zdając sobie sprawę, że niewątpliwie odczują to również amerykańscy obywatele. Jednak w tym przypadku, gdy chodzi o blisko 20 proc. importu z Chin, jest to już raczej niemożliwe.

Lista produktów objętych sankcjami liczy 195 stron. Znalazły się na niej m.in. urządzenia bezprzewodowe, podzespoły komputerowe, elementy monitorów i telewizorów i części samochodowe, jak również metale ziem rzadkich, produkty metalowe, rowery, jedzenie i napoje. Liczne są też meble i przedmioty codziennego użytku, jak np. lampy, odkurzacze, tkaniny, a nawet rękawice baseballowe i ponadstuletnie antyki.

Władze w Pekinie kilka godzin później zapowiedziały retorsje. Chińskie ministerstwo handlu w oficjalnym komunikacie uznało postępowanie strony amerykańskiej za „całkowicie niedopuszczalne”.

Przeczytaj także: Chińczycy nakładają kolejne cła odwetowe na amerykańskie towary

– Chiny są zszokowane działaniami USA (…), chiński rząd jak zwykle będzie zmuszony zastosować środki odwetowe – napisano w oświadczeniu. Nie sprecyzowano jednak, o jakie środki chodzi. Pekin ostrzega również, że działania Trumpa grożą zniszczeniem wzajemnej wymiany handlowej.

Wiadomo, że analogiczne działania nie będą miały tej skali, gdyż całkowita wartość importu z USA to 150 mld dol. rocznie. Z drugiej strony, Chiny najpewniej zareagują, gdyż nowe taryfy uderzają w ich sektor wytwórczy, w którym pracuje bardzo wielu Chińczyków. Stąd przypuszcza się, że Pekin może np. objąć mniejszą grupę amerykańskich produktów wyższymi taryfami, przykładowo nakładając 40-proc. cło na import z USA o wartości 50 mld dol. Chiny mogą również zdecydować się na utrudnianie działalności amerykańskich przedsiębiorstw na swoim terytorium lub wstrzymać eksport za ocean takich istotnych towarów, jak metale ziem rzadkich.

Zdaniem Shi Yinhong, profesora stosunków międzynarodowych z Uniwersytetu Renmin w Pekinie, chińskie kontrsankcje mogą uderzyć także w Państwo Środka, ale „Chiny muszą odpowiedzieć ciosem”. Jego zdaniem, nie ma dziś nadziei na zakończenie wojny handlowej.

Przeczytaj: Chiny ostrzegają USA przed konsekwencjami wojny handlowej

Amerykańskie stany z największym udziałem eksportu do Chin to Nowy Meksyk (27,8%), Alaska (26,8%), Waszyngton (23,5%),  Południowa Karolina (19,4%), Oregon (18%), a także Alabama (16,4%), Luizjana (13,6%) i Hawaje (13,1%).

Istnieją obawy, że konflikt handlowy może przenieść się na obszar walutowy, przy czym zdaniem komentatorów Chińczycy raczej nie dopuszczą do gwałtownego osłabienia swojej waluty, juana. Z jednej strony pomogłoby to poszkodowanym eksporterom, ale zarazem mogłoby doprowadzić do masowej ucieczki kapitału.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Chińskie media informują, że według lokalnych mediów z miasta Suzhou na wschodzie Chin, w kwietniu br. ówczesny minister handlu ostrzegał lokalnych przedsiębiorców, by zaczęli rozglądać się za innymi rynkami i przestali skupiać się na Ameryce.

Na zaostrzenie konfliktu na linii USA-Chiny nerwowo zareagowali inwestorzy. Ceny miedzi spadły o ponad 3 proc., a juan słabł momentami do 6,67 za dolara, zbliżając się do psychologicznej bariery 6,70 za dolara. Najważniejsze chińskie indeksy straciły po blisko 2 proc., a handel na innych azjatyckich giełdach, m.in. w Japonii czy Korei Płd., zakończył się na minusie.

Bankier.pl / PAP / scmp.com / Kresy.pl

Reklama

Tagi: , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz