Pułkownik Wałentyn Manko, szef Dowództwa Wojsk Szturmowych Ukrainy, został skrytykowany po opublikowaniu w mediach społecznościowych zdjęć swojego psa przy mapach wojskowych. Internauci i komentatorzy zarzucili mu, że mógł w ten sposób ujawnić tajne dane dotyczące ukraińskich pozycji.
Pułkownik Wałentyn Manko, dowódca Wojsk Szturmowych Ukrainy, znalazł się w centrum kontrowersji po publikacji zdjęć swojego buldoga francuskiego przy mapach sztabowych. Fotografie, które pojawiły się w mediach społecznościowych, wywołały falę krytyki po tym, jak użytkownicy zauważyli, że w tle mogą znajdować się informacje o charakterze wojskowym.
Zobacz też: Zełenski chce głębszych uderzeń na terytorium Rosji
Zdjęcia zostały zamieszczone na początku tygodnia, a następnie szybko usunięte. Jedno z nich przedstawiało psa siedzącego na biurku obok rozłożonych map, drugie – zwierzę siedzące bezpośrednio na mapie w pomieszczeniu kontrolnym. W sieci pojawiły się komentarze sugerujące, że widoczne na zdjęciach oznaczenia mogą odpowiadać pozycjom ukraińskich sił zbrojnych i planowanym operacjom.
Nie jest jednoznacznie ustalone, gdzie pierwotnie opublikowano fotografie – część ukraińskich mediów wskazuje, że pojawiły się one na kanale Telegram pułkownika, inne sugerują, że zostały umieszczone na TikToku. Po fali krytyki materiały zniknęły z sieci.
Krytycy zarzucili oficerowi narażenie bezpieczeństwa operacyjnego. Znany dostawca sprzętu dronowego Serhij Sternenko napisał na Telegramie, że „publikowanie takich zdjęć może pomóc wrogowi”. Z kolei grupa aktywistów InformNapalm określiła tę sytuację jako „uzależnienie od TikToka wśród urzędników mających dostęp do tajemnic państwowych”, dodając, że „specjaliści przeciwnika zapewne biją brawo z radości”.
Zobacz też: Wiceprezydent USA przyznaje, że Trump ma ograniczone możliwości zakończenia wojny na Ukrainie
Wypowiedzi te wywołały szerszą debatę w mediach i wśród polityków. Część komentatorów wojskowych domaga się zawieszenia Manki w obowiązkach do czasu przeprowadzenia wewnętrznego dochodzenia.
Pułkownik Manko w reakcji na krytykę stwierdził, że w publikacji nie było żadnych tajnych informacji. „Nie było tam nic sekretnego. Dokumenty widoczne na zdjęciach to przestarzałe materiały szkoleniowe” – powiedział, oceniając reakcję opinii publicznej jako „przesadzoną”.
Kresy.pl/Daily Mail































