Baza sił powietrznych USA w Incirlik w Turcji została odcięta przez tureckie władze i pozbawiona dostępu energii elektrycznej. Zamknięto nad nią przestrzeń powietrzną. Według niepotwierdzonych informacji z miejscowych źródeł, w rejonie bazy słychać było eksplozje i strzały – zostały one zdementowane.
Amerykańska baza powietrzna w Incirlik w Turcji znajduje się obecnie w najwyższym stopniu gotowości do obrony. Wcześniej tureckie władze odcięły bazie prąd i zamknęły nad nią przestrzeń powietrzną. Według przedstawicieli tureckich władz, samoloty z tej bazy brały udział w nieudanym puczu. Latające cysterny miała m.in. tankować w powietrzu myśliwce sił, które dołączyły do puczu. W bazie stacjonuje 1,5 tys. amerykańskich żołnierzy i członków personelu; składych jest tam również kilkadziesiąt taktycznych głowic nuklearnych.
Przeczytaj: Turecki minister: za puczem stoją Stany Zjednoczone
Rzecznik Pentagonu poinformował, że baza funkcjonuje dzięki własnym źródłom energii. Potwierdzono, że zamknięcie bazy spowodowało wstrzymanie operacji powietrznych przeciwko ISIS, prowadzonych z tego miejsca.
Według ostatnich doniesień miejscowych źródeł, w rejonie bazy ma dochodzić do eskalacji napięcia. Pojawiły się doniesienia o 4 rzekomych eksplozjach i wymianie ognia w obrębie bazy. Nie zostały one jednak jak na razie oficjalnie potwierdzone, podobnie jak informacja o tym, że samolot F-16 zrzucił bombę w rejonie bazy. Doniesienia te zostały jednak zdementowane. Na oficjalnym profilu bazy na Facebooku napisano, że nie ma żadnych doniesień o eksplozjach w jej obrębie ani w jej pobliżu,
Abcnews.go.com / twitter.com / facebook.com / Kresy.pl






























