Po raporcie opublikowanym przez centralę Amnesty International, który oskarżył ukraińskie wojska o narażanie ludności cywilnej, szefowa ukraińskiego biura organizacji Oksana Pokalczuk ogłosiła swoją rezygnację, mówiąc, że wartości jej i przywództwa Amnesty International różnią się od siebie.

Szefowa ukraińskiego biura organizacji pozarządowej Amnesty International  poinformowała w piątek, że w związku z publikacją raportu, który oskarżył ukraińskie wojska o narażanie ludności cywilnej, odchodzi z organizacji.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

5424.39 PLN    (24.65%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

W odniesieniu do najnowszego raportu Amnesty International napisała:

„My ze strony ukraińskiego urzędu stale podkreślaliśmy, że komunikat prasowy, który organizacja opublikowała 4 sierpnia powinien przynajmniej zbadać dwie strony i wziąć pod uwagę stanowisko Ministerstwa Obrony Ukrainy. Jak zauważyliśmy, przedstawiciele Amnesty International w końcu poprosili Ministerstwo Obrony o odpowiedź, ale dali na to bardzo mało czasu. W rezultacie organizacja stworzyła materiał, który brzmiał jak wsparcie dla rosyjskich narracji. Dążąc do ochrony ludności cywilnej, badania te stały się narzędziem rosyjskiej propagandy”.

Według raportu Amnesty International, opublikowanego w czwartek, ukraińskie siły naraziły ludność cywilną na niebezpieczeństwo, zakładając posterunki wojskowe w zaludnionych obszarach mieszkalnych takich jak szkoły i szpitale, a także obsługując w tych miejscach systemy broni.

„Udokumentowaliśmy strategię działania ukraińskich sił wojskowych, która naraża ludność cywilną na ryzyko i narusza Konwencję Genewską” – poinformowała Agnès Callamard, Sekretarz Generalna Amnesty International. „Obrona nie zwalnia ukraińskich wojskowych z przestrzegania międzynarodowego prawa humanitarnego”.

Zobacz też: W sieci pojawiło się nagranie kastrowania ukraińskiego jeńca 

Między kwietniem a lipcem br. zespoły badawcze Amnesty International przeanalizowały rosyjskie ataki w obwodach charkowskim, donbaskim i mikołajowskim. Organizacja przeprowadziła badania na miejscu, wywiady z ocalałymi oraz świadkami i krewnymi ofiar, a także dokonała analizy broni przy wykorzystaniu teledetekcji. W trakcie tych badań badacze natknęli się na dowody, że siły ukraińskie przeprowadzały ataki z zaludnionych obszarów mieszkalnych, jak również stacjonowały w budynkach cywilnych w 19 miastach i wsiach. Crisis Evidence Lab – Laboratorium Amnesty International przeanalizowało zdjęcia satelitarne, aby potwierdzić niektóre z tych incydentów.

Większość obszarów mieszkalnych, w których znajdowali się żołnierze, była oddalona o kilometry od linii frontu. Dostępne były realne alternatywy, które nie zagrażałyby ludności cywilnej – takie jak bazy wojskowe lub gęsto zalesione obszary w pobliżu. Można było również skorzystać z innych struktur znajdujących się poza obszarami mieszkalnymi.

Nie każdy rosyjski atak udokumentowany przez Amnesty International podążał jednak za tym schematem. W niektórych innych lokalizacjach, w których według Amnesty International Rosja dopuściła się zbrodni wojennych (w tym w niektórych obszarach miasta Charkowa), organizacja nie znalazła dowodów na to, że siły ukraińskie znajdowały się na obszarach cywilnych.

Zobacz też: Założyciel „Azowa” ogłosił „polowanie” na winnych śmierci ukraińskich jeńców w Ołeniwce

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak zareagował na raport zarzucając organizacji powielanie rosyjskiej propagandy. „Jedyne, co stwarza zagrożenie dla życia Ukraińców to armia katów i gwałcicieli, która przyszła na Ukrainę dokonywać ludobójstwa. Nasi obrońcy stają w obronie narodu i swoich rodzin. Życie ludzkie jest dla Ukrainy bezwarunkowym priorytetem, dlatego ewakuujemy mieszkańców przyfrontowych miast” – czytamy.

„Rosja podejmuje maksymalne wysiłki, żeby zdyskredytować Siły Zbrojne Ukrainy w oczach zachodnich społeczeństw i przerwać dostawy broni, wykorzystując do tego sieć swoich agentów wpływu. Szkoda, że taka organizacja jak Amnesty International bierze udział w tej kampanii dezinformacji i propagandzie” – dodał.

Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz