Radca prawny Lech Obara został pozwany po wystąpieniach dotyczących działalności spółki powiązanej z ukraińskim oligarchą Tarasem Barszczowskim. Sprawa dotyczy wielomilionowych zobowiązań wobec polskich rolników, przedsiębiorców i instytucji publicznych.

Radca prawny Lech Obara został pozwany przez spółkę zarejestrowaną na Kajmanach, która jest powiązana z ukraińskim oligarchą Tarasem Barszczowskim. Postępowanie dotyczy jego wypowiedzi odnoszących się do działalności firmy z branży przetwórstwa owoców i warzyw na Lubelszczyźnie.

Kluczowe znaczenie dla sprawy miało wystąpienie Obary podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zwalczania Przestępstw Gospodarczych i Lichwy w styczniu 2022 roku. Prawnik mówił wtedy o mechanizmach, które miały utrudniać wierzycielom dochodzenie należności. „Jest to wielka międzynarodowa afera. Skandalem jest, że żaden z podmiotów publicznych w żaden sposób nie zabezpieczył swojego roszczenia. Natomiast majątek wcześniej już zabezpieczyła spółka TB Fruit ustanawiając pozorną – naszym zdaniem – hipotekę na kwotę 50 mln euro (tj. około 220 mln złotych) na rzecz firmy Ancile z Kajmanów. Tym samym zablokowano możliwość dochodzenia wcześniejszych, a niezabezpieczonych roszczeń na kwotę 90 mln złotych – i tych prywatnych i tych publicznych. Dlatego chcemy, aby wszelkie tego typu działania zostały rozliczone”.

Polskie organy ścigania od lat prowadzą postępowania dotyczące osób związanych z tymi podmiotami. Poszukiwani są m.in. byli prezesi spółek powiązanych z tym biznesem – Oleg Mochaliuk oraz Dmytro Danyleychenko.

Do postępowania przeciwko Obarze odniosła się prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Jolanta Hajdasz. „Suma niezaspokojonych długów spółki należącej do ukraińskiego oligarchy sięga ponad 300 mln zł, z czego 10 mln zł dotyczy samych polskich rolników. Cała sprawa ma charakter przestępczy. Za właścicielem spółki i jego współpracownikami wydano listy gończe” – zaznaczyła.

Hajdasz oceniła też, że pozew może mieć charakter nacisku na osobę nagłaśniającą sprawę. „Proces ten w mojej ocenie ma go po prostu uciszyć” – stwierdziła.

W marcowych materiałach SDP sprawa została przedstawiona jako przykład działań typu SLAPP, czyli pozwów, które mają zniechęcać do publicznego zabierania głosu. „W ten sposób każdego można uwikłać w żmudną i kosztowną procedurę sądową i zmusić każdego do regularnego stawiania się na rozprawach, składania zeznań i opłacania pełnomocników prawnych” – wskazała Hajdasz.

W tle pozostaje również wcześniejsze medialne opisywanie działalności Tarasa Barszczowskiego i spółek z nim łączonych, w tym roszczeń polskich sadowników oraz informacji o postępowaniach prowadzonych przez organy ścigania.

Na portalu Kresy.pl wielokrotnie opisywaliśmy sprawę Tarasa Barszczowskiego. Zwracaliśmy uwagę, że kierownictwo firmy pozostaje bezkarne, a firma wciąż działa na Ukrainie. Ponadto, dalej zarabia w Polsce wielkie pieniądze.

W ukraińskich mediach Barszczowski, którego majątek wyceniany jest na 100 mln dolarów, kreuje się na patriotę. Twierdzi, że tuż przed wybuchem wojny rosyjsko-ukraińskiej znalazł się w gronie kilkudziesięciu milionerów, których prezydent Wołodymyr Zełenski osobiście poprosił o pozostanie w kraju. Uważa, że prowadząc swój biznes, pomaga krajowi w prowadzeniu wojny. W wywiadach zapowiada też, że po wejściu do Unii Europejskiej ukraińskie firmy zaczną podbijać tamtejsze rynki.

Nazwisko Tarasa Barszczowskiego pojawiło się w polskich mediach w maju 2020 roku. Portal DoRzeczy.pl napisał wówczas, że ukraiński biznesmen otrzymał w polskim banku kredyt na budowę zakładu w Polsce, choć jego przeszłość budziła poważne zastrzeżenia. Według portalu miał na Ukrainie długi, mające wynikać z unikania przez niego spłaty zaciągniętych kredytów. Był też podejrzewany o doprowadzenie do upadku ukraińskiego Delta Baku.

Zobacz: Taras Barszczowski w Polsce jest ścigany listem gończym. Na Ukrainie spotyka się z ministrem

radiomaryja.pl / lubuski.sdp.pl / Kresy.pl

Tagi: , , , ,
forma płatności