Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski poinformował podczas szczytu NATO w Hadze, że Rosja przesunęła znaczną część sił z obwodu królewieckiego na inne kierunki operacyjne. Jednostki te są zaangażowane głównie na Ukrainie i w pobliżu granicy z Finlandią.
Rosja wycofała znaczną część swoich wojsk z obwodu kaliningradzkiego – poinformował minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w trakcie szczytu NATO w Hadze. Jak przekazał, decyzja ta wynika z potrzeby zaangażowania tych sił w działania na innych odcinkach, w tym przede wszystkim na Ukrainie.
Sikorski odniósł się również do zaplanowanych na 2025 rok rosyjsko-białoruskich manewrów wojskowych „Zapad-2025”, które mają się odbyć na terytorium Białorusi. Zgodnie z deklaracjami strony rosyjskiej, ćwiczenia zostały przesunięte w głąb kraju, co miałoby rzekomo zmniejszyć napięcia na granicach z państwami sąsiadującymi, w tym z Polską.
Minister wyraził jednak wątpliwości co do wiarygodności tych doniesień. – Nie jesteśmy przekonani, że manewry rzeczywiście zostaną przeniesione dalej od naszej granicy – zaznaczył.
Dodał również, że skala ćwiczeń ma być mniejsza niż we wcześniejszych edycjach, co według niego może być związane z aktualną sytuacją wojskową Rosji. – Najlepsze rosyjskie jednostki są już zaangażowane w wojnę na Ukrainie – wskazał Sikorski.
Szef polskiej dyplomacji zauważył także, że Rosja musi obecnie formować nowe oddziały wzdłuż granicy z Finlandią, co dodatkowo rozciąga jej siły zbrojne. W jego ocenie to pokazuje, że rosyjska armia znajduje się pod dużą presją i jest zmuszona do redystrybucji swoich zasobów w różnych częściach regionu.
Pod koniec II wojny światowej tereny północnych Prus Wschodnich zostały zajęte przez Armię Czerwoną. Po trwającym ponad dwa miesiące oblężeniu, 9 kwietnia 1945 roku, padł Królewiec – stolica tej niemieckiej prowincji.
„To, że w ogóle ta rosyjska enklawa powstała nad Bałtykiem, jest zasługą przede wszystkim mocarstw zachodnich, które zgodziły się Stalinowi ją oddać, a także litewskich komunistów, którzy nie chcieli od niego przyjąć jej w darze” – pisał na naszych łamach Marek A. Koprowski.
Sprawa początkowo nie była zapisana w dokumentach i nie wiadomo było, jak przebiegać będzie granica polsko-sowiecka.
Czytaj też: Enklawy mogłoby nie być
Wiosną 1945 roku duża część tego regionu znajdowała się tymczasowo pod administracją polską. Jednak już wkrótce granica została przesunięta na korzyść ZSRR.
Ostatecznie decyzją podjętą podczas konferencji poczdamskiej latem 1945 roku Prusy Wschodnie zostały zlikwidowane, a ich obszar podzielono pomiędzy Polskę i ZSRR. Związek Radziecki przejął około jednej trzeciej terytorium, w tym właśnie Królewiec i przyległe ziemie.
W marcu 1946 roku Stalin zaproponował litewskim komunistom przyłączenie resztówki Prus do litewskiej SRR, ale ta nie zgodziła się.
7 kwietnia 1946 roku oficjalnie utworzono „obwód królewiecki” w granicach Rosyjskiej Federacyjnej SRR. Kilka miesięcy później, 4 lipca, Królewiec przemianowano na Kaliningrad, a sam obwód przyjął nazwę kaliningradzki – na cześć radzieckiego działacza Michaiła Kalinina.
Czytaj też: Kreml reaguje na „Królewiec”
W kolejnych latach doszło do niemal całkowitej wymiany ludności – Niemcy zostali wysiedleni, a na ich miejsce sprowadzono osadników z różnych części ZSRR, głównie z Rosji oraz republik zachodnich.
Dziś obwód kaliningradzki jest rosyjską eksklawą, oddzieloną od reszty Rosji przez Polskę i Litwę. Pomimo izolowanego położenia, region ten pozostaje strategicznie istotny dla Rosji zarówno pod względem wojskowym, jak i politycznym.
Kresy.pl/slawa.tv






























