Szef węgierskiej dyplomacji Péter Szijjártó miał regularnie kontaktować się z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem w trakcie spotkań unijnych i przekazywać mu bieżące informacje – wynika z ustaleń The Washington Post.

Jak podał w sobotę dziennik, Szijjártó miał dzwonić do Rosji w przerwach między posiedzeniami na forum Unii Europejskiej i relacjonować ich przebieg „na żywo”. Według jednego z europejskich urzędników ds. bezpieczeństwa oznaczało to, że „każde spotkanie UE od lat odbywa się praktycznie z Moskwą przy stole”.

The Washington Post wskazuje, że od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku Szijjártó odbył łącznie 16 wizyt w Rosji, w tym ostatnią na początku marca, kiedy spotkał się z Władimirem Putinem.

Doniesienia amerykańskiego dziennika wywołały reakcje w Polsce. Premier Donald Tusk napisał w niedzielę na platformie X, że „wiadomość, że ludzie Orbana informują Moskwę o posiedzeniach Rady UE ze szczegółami, nie powinna nikogo dziwić”. Następnie zasugerował, że takie podejrzenia istnieją od dawna.

Zobacz: WaPo: Rosyjskie służby miały proponować sfingowany zamach na Orbána

Do sprawy odniósł się także minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który napisał: „To by wiele wyjaśniło, Peter”.

Szijjártó odrzucił te zarzuty. W odpowiedzi na wpisy polskich polityków napisał: „Fake news, jak zawsze. Kłamiecie, żeby wesprzeć partię TISZA […] i stworzyć na Węgrzech marionetkowy rząd prowojenny. Nie uda wam się!”. W innym wpisie zwrócił się bezpośrednio do Tuska: „Zamiast szerzyć kłamstwa i fake newsy, przyjedź do Budapesztu wesprzeć opozycję! Ostatnio pomogło… nam”.

washingtonpost.com / Kresy.pl

Tagi: , , , , , ,
forma płatności