Mężczyzna podejrzany o zabicie trzech osób w Nicei rozmawiał z rodziną przez internet na kilka godzin przed atakiem, ale nie okazał żadnego znaku, że planuje jakąkolwiek przemoc, przekazała w piątek agencja prasowa Reuters.

Jak poinformowała agencja prasowa Reuters, zamachowiec z Nicei na kilka godzin przez atakiem rozmawiał ze swoją rodziną, miał nie sprawiać wrażenia agresywnego.

Brahim Aouissaoui udał się do kościoła wkrótce po przybyciu do Nicei w czwartek rano, szukając miejsca do spania, powiedziała jego siostra Afef. Pokazał im okolicę i powiedział, że planuje odpocząć w budynku naprzeciwko kościoła. Kiedy zobaczyli reportaż telewizyjny pokazujący następstwa ataku, w którym zginęły trzy osoby, od razu rozpoznali miejsce, w którym był.

Kilku członków rodziny Aouissaoui, rozmawiając z Reutersem na przedmieściach tunezyjskiego miasta Sfax, powiedziało, że byli zszokowani jego zatrzymaniem przez policję i pomysłem, że popełnił tak brutalną zbrodnię.

„Mój brat jest przyjazną osobą i nigdy nie okazywał ekstremizmu” – powiedział starszy brat Brahima, Yassin. „Szanował wszystkich innych ludzi i akceptował ich różnice, nawet odkąd był dzieckiem”.

„Nie mówił, że planuje opuścić Tunezję i byliśmy zaskoczeni, gdy powiedział nam, że dotarł do Włoch” – powiedział Yassin. Opuścił Sfax we wrześniu i przyjechał do Nicei pociągiem w czwartek rano, podała francuska policja.

Zobacz też: Kolejne ataki terrorystyczne przeciw Francuzom

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Sąsiad, który przedstawił się jako Ammar, powiedział, że Aouissaoui był młodym mężczyzną i nie należał do żadnej bojowej grupy religijnej.

Jak poinformowaliśmy wcześniej, podejrzany o przeprowadzenie ataku w Nicei zaledwie miesiąc temu dostał się na włoską wysepkę w pobliżu Sycylii.

Według doniesień włoskie władze poddały go kwarantannie na dwa tygodnie na pokładzie statku Rhapsody. Następnie wypuścili go, każąc mu opuścić Włochy. Zamiast tego udał się do południowego miasta Bari w regionie Apulii, a stamtąd na początku października udał się do Francji.

Matteo Salvini, szef partii Liga, zarzucił rządowi zbytnie liberalne podejście do kontroli imigracji i wezwał do dymisji minister spraw wewnętrznych Luciany Lamorgese.

„Jeśli zostanie potwierdzone, że napastnik wylądował na Lampedusie we wrześniu, a następnie udał się do Bari, a potem uciekł, to poprosimy o rezygnację ministra spraw wewnętrznych” – powiedział Salvini, który był ministrem spraw wewnętrznych i wicepremierem do zeszłego lata, kiedy upadł jego rząd koalicyjny.

Kresy.pl/Reuters

Czytaj kolejny artykuł
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz