Viktor Orban wciągnięty na listę „wrogów Ukrainy”

Kontrowersyjny ukraiński portal Myrotworec posądzany o związki z ukraińskim MSW, zajmujący się tropieniem domniemanych „wrogów Ukrainy”, wciągnął na swoją „czarną listę” premiera Węgier Viktora Orbana.

Wpisanie Viktora Orbana do internetowego rejestru Myrotworca odnotował w poniedziałek portal Hungary Today. Węgierskie medium zauważyło, że lista „wrogów Ukrainy” na stronie Myrotworca zawiera już dziesiątki tysięcy nazwisk. Hungary Today zasugerowało związki ukraińskiego portalu z władzami zauważając, że dysponuje on danymi osobowymi i paszportowymi, które są dostępne tylko dla ukraińskich służb bezpieczeństwa.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1836.62 PLN    (8.34%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Hungary News wytknęło też Myrotworcowi, że w ostatnich latach „utrudnił życie” mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu.

Na stronie internetowej Myrotworca Viktora Orbana nazwano „wspólnikiem rosyjskich zbrodniarzy wojennych” i „współsprawcą rosyjskich zbrodni” na Ukrainie. Premierowi Węgier przypisano „udział w aktach agresji humanitarnej na Ukrainę” i prowadzenie „antyukraińskiej propagandy”. Z zamieszczonych na stronie linków wynika, że taka ocena Orbana wynika z niechęci Węgier angażowania się w konflikt na Ukrainie (w tym odmowy dostarczania Ukrainie broni), ostrożności w ocenie wydarzeń w Buczy czy występowania przeciwko niektórym sankcjom wobec Rosji. Myrotworec zasugerował też, że Kreml posiada na Orbana kompromitujące materiały, dzięki czemu wpływa na prowadzoną przez niego politykę.

Przypomnijmy, że na liście Myrotworca są już minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto, węgierska europosłanka Andrea Bocskor i szef Stowarzyszenia Kulturalnego Węgrów Zakarpacia László Brenzovics.

Kontrowersyjny portal

O Myrotworcu zrobiło się głośno wiosną 2015 roku, gdy wyszło na jaw, że na liście „wrogów Ukrainy” opublikowano tam szczegółowe dane znanego opozycyjnego dziennikarza Ołesia Buzyny, a także polityka byłej Partii Regionów i krytyka EuroMajdanu, Olega Kałasznikowa. Obaj zostali zamordowani wkrótce po tym, jak ich zdjęcia, numery telefonów i adresy pojawiły się w sieci.

W maju 2016 roku Myrotworec opublikował dane ponad 4 tys. dziennikarzy z całego świata, którzy otrzymali akredytacje nieuznawanej Donieckiej Republiki Ludowej. Dziennikarzy takich stacji i agencji jak CNN, BBC, TASS, Reuters czy Al-Jazeera oskarżono o „współpracę z terrorystami”. Akcja ta wywołała skandal i oburzenie w środowisku dziennikarskim.

W 2018 roku do bazy Myrotworca trafiła nawet białoruska noblistka Swietłana Aleksijewicz, ponieważ portal uznał, że sieje ona „propagandę ukierunkowaną na rozniecanie waśni narodowościowych”. Chodziło o wypowiedź noblistki z czerwca 2016 roku na spotkaniu z czytelnikami w Nowym Jorku, w której uznała ona Ukraińców za jedynych sprawców Holokaustu na ziemiach białoruskich. Wciągnięcie Aleksijewicz na „czarną listę” skutkowało odwołaniem imprezy z jej udziałem w Odessie, pod wpływem pogróżek ukraińskich nacjonalistów. Po wybuchu skandalu Myrotworec usunął dane Aleksijewicz ze swojej bazy.

Portal został założony przez grupę wolontariuszy na czele z Heorhijem Tuką, późniejszym gubernatorem obwodu ługańskiego, a także wiceministrem w rządzie Wołodymyra Hrojsmana ds. okupowanych terytoriów Donbasu. Myrotworec był od początku szczególnie aktywnie wspierany przez doradcę szefa ukraińskiego MSW Antona Heraszczenkę, a także Borysa Fiłatowa i Jurija Butusowa. Z jego pomocy miały aktywnie korzystać m.in. ukraińskie służby specjalne (w tym wywiad, SBU czy służby graniczne).

W grudniu ub. roku ukraińska policja, po 7 latach jego nieskrępowanej działalności, wszczęła dochodzenie wobec Myrotworca. Powodem zainteresowania śledczych było ujawnienie przez portal danych osobowych 13-letniej dziewczyny. Zawiadomienie w tej sprawie złożyła ukraińska rzecznik praw człowieka Ludmiła Denysowa. „Strona nie należy do żadnej agencji rządowej, ale narusza prawa nie tylko tego dziecka, ale i innych. Zobaczyliśmy, że nie jest tam sama, więc dzisiaj właśnie dyskutowaliśmy, jak połączyć siły, aby w końcu taka strona już nie działała, ponieważ naprawdę wyrządza wiele szkód nie tylko dzieciom, ale także innym obywatelom” – powiedziała wówczas Denysowa.

CZYTAJ TAKŻE: Węgierskie MSZ: na Ukrainie sporządza się „listy śmierci” Węgrów

Kresy.pl / hungarytoday.hu

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz