Rzecznik administracji prezydenta Rosji, Dmitrija Pieskowa został zapytany o stosunek do amerykańskiej dyplomacji po tym, gdy USA rozpoczęły wojną z Iranem.
„Mamy własne interesy, o które musimy zadbać. I w naszym interesie leży kontynuowanie tych negocjacji. Z pewnością pozostajemy otwarci na te negocjacje” – Pieskow odpowiedział na pytanie o stosunek do USA. Dodał jednak – “ufamy sobie i to my bronimy własnych interesów. I to będzie nas prowadzić w przyszłości” – portal RTVI zacytował jego wypowiedź.
Mówiąc o rozmowach USA-Iran, prowadzonych za pośrednictwem Omanu, Pieskow wyraził „głębokie rozczarowanie” późniejszymi wydarzeniami. Stwierdził, że pomimo doniesień o znacznym postępie w procesie negocjacyjnym, „sytuacja pogorszyła się do tego stopnia, że doszło do jawnej agresji”.
Pieskow mówił również o „trudnych dniach” związanych z atakami na terytorium Iranu. Zaznaczył, że Rosja pozostaje w stałym kontakcie z przywódcami Iranu i innych państw dotkniętych konfliktem, w tym monarchiami Zatoki Perskiej.
Jak wskazał Pieskow, Rosja podtrzymuje stanowisko, że preferowaną metodą rozwiązania konfliktu rosyjsko-ukraińskiego jest rozwiązanie polityczne i dyplomatyczne, wskazywał jednak na rosyjskiej interesy jakie muszą zostać spełnione.
Doprecyzował, że negocjacje z USA w sprawie współpracy gospodarczej przebiegają „jak zwykle”, a ze strony rosyjskiej prowadzi je Kirył Dmitrijew, specjalny przedstawiciel prezydenta Rosji ds. inwestycji i współpracy gospodarczej z zagranicą.
„Oczywiście analizujemy sytuację [wokół Iranu] i wyciągamy odpowiednie wnioski, ale nadal działamy w naszym interesie” – podkreślił rzecznik prasowy rosyjskiego prezydenta.
Komentując oświadczenie szefa biura prezydenta Ukrainy Kiryła Budanowa, że Rosja zgodziła się na amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, Pieskow powiedział, że temat pozostaje w porządku obrad, ale Moskwa nie zamierza dalej publicznie omawiać treści negocjacji. Co więcej, rzecznik Kremla wymienił kwestię terytorialną jako jeden z głównych tematów negocjacji.
W sobotę rano USA i Izrael rozpoczęły zbrojny atak na Iran. Fala bombardowań jest znacząco większa niż w czasie pierwszego dnia wojny dwunastodniowej z czerwca zeszłego roku. Atak został przeprowadzony także na bazę proirańskiej milicji w Iraku.
Wśród kilku członków irańskiego przywództwa polityczno-wojskowego, w bombardowaniach poległ sam najwyższy przywódca Ali Chamanei. Giną też irańscy cywile, w tym dzieci.
Iran wyłonił już Tymczasową Radę Przywódczą jako przejściową władzę zwierzchnią kraju. Jeden z jej członków wezwał w poniedziałek do kontynuowania oporu.
Poważniejsza jest także odpowiedź Iranu, który wystrzelił rakiety nie tylko na Izrael, ale na bazy amerykańskie i inne obiekty w Omanie, Jordanii, Katarze, Kuwejcie, Iraku, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Celem ataku była też brytyjska baza wojskowa na Cyprze.
Wśród kilku członków irańskiego przywództwa polityczno-wojskowego, w bombardowaniach poległ sam najwyższy przywódca Ali Chamanei. Giną też irańscy cywile, w tym dzieci.
Łącznie, w ciagu pierwszych dwóch dni USA i Izrael miały przeprowadzić na Iran ponad 2 tys. uderzeń.
Iran wyłonił już Tymczasową Radę Przywódczą jako przejściową władzę zwierzchnią kraju. Jeden z jej członków wezwał w poniedziałek do kontynuowania oporu.
Poważniejsza jest także odpowiedź Iranu, który wystrzelił rakiety nie tylko na Izrael, ale na bazy amerykańskie i inne obiekty w Omanie, Jordanii, Katarze, Kuwejcie, Iraku, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Celem ataku była też brytyjska baza wojskowa na Cyprze.
rtvi.com/kresy.pl
































