Dowódca sił USA i NATO w Europie gen. Alexus Grynkewich ocenił, że obecność dwóch brygad amerykańskich w Polsce ma kluczowe znaczenie dla odstraszania NATO. Amerykański wojskowy nie zalecił zmian w rozmieszczeniu sił USA w Europie i podkreślił znaczenie baz na Starym Kontynencie dla działań także poza Europą. Podczas wysłuchania w Kongresie padły również krytyczne uwagi wobec pomysłu angażowania NATO w działania związane z cieśniną Ormuz.
W środę podczas wysłuchania przed komisją ds. sił zbrojnych Izby Reprezentantów w USA dowódca sił USA i NATO w Europie gen. Alexus Grynkewich ocenił, że obecność dwóch brygad amerykańskich w Polsce pozostaje kluczowa dla zdolności odstraszania Sojuszu.
Odpowiadając na pytanie o znaczenie obecności dwóch pancernych brygad w Polsce, generał podkreślił wagę obecnego rozmieszczenia wojsk. „Te dwie brygady pancerne, które mamy w Europie, są kluczowe dla obecnych funkcji odstraszania. Powiedziałbym też, że one pomagają, by nasi sojusznicy szybciej wzięli na siebie ciężar” — powiedział podczas wysłuchania przed komisją ds. sił zbrojnych Izby Reprezentantów dowódca sił USA i NATO w Europie gen. Alexus Grynkewich.
W tym samym wystąpieniu generał zaznaczył, że zmiana statusu sił w Polsce mogłaby przynieść określone korzyści, ale również obecność rotacyjna ma swoje znaczenie. Dodał przy tym, że obecnie nie rekomenduje żadnych zmian w rozmieszczeniu wojsk USA w Europie.
W trakcie wysłuchania Grynkewich powtórzył wcześniejszą ocenę, że głównym wyzwaniem dla NATO pozostaje przełożenie rosnących wydatków państw członkowskich na rzeczywiste zdolności wojskowe. Jednocześnie zastrzegł, że Europa nie będzie w stanie w pełni przejąć odpowiedzialności za konwencjonalną obronę kontynentu do 2035 r.
W tym samym kontekście amerykański dowódca wskazał, że system baz i instalacji USA w Europie pozostaje potrzebny dla bieżących operacji wojskowych. Według jego oceny bez tej infrastruktury Stany Zjednoczone nie byłyby w stanie prowadzić projekcji siły ani w Europie, ani na Bliskim Wschodzie. Dodał również, że sojusznicy z NATO udzielają USA wsparcia w tych działaniach, choć nie rozwinął tej wypowiedzi.
Obok generała podczas wysłuchania występował asystent sekretarza wojny ds. bezpieczeństwa międzynarodowego Daniel Zimmerman, który pozytywnie ocenił rolę Polski w Sojuszu. „Polska jest wzorowym sojusznikiem” — powiedział.
W odpowiedzi na pytanie o to, czy mimo ostrej krytyki NATO ze strony prezydenta Donalda Trumpa Stany Zjednoczone nadal podtrzymują zobowiązania wobec Sojuszu, Zimmerman odpowiedział twierdząco. Odwołał się przy tym do wcześniejszych wypowiedzi Trumpa, w których prezydent USA wskazywał na swoje sukcesy w czynieniu NATO silniejszym niż kiedykolwiek.
Podczas tego samego środowego wysłuchania członkowie obu partii krytykowali część działań administracji i niektóre wypowiedzi prezydenta. Szef komisji republikanin Mike Rogers negatywnie ocenił wycofanie amerykańskiej brygady piechoty z Rumunii bez konsultacji z Kongresem, jednocześnie chwaląc Rumunię za wzorową postawę sojuszniczą.
Szczególnie ostre słowa padły ze strony wiceszefa komisji, demokraty Adama Smitha, który odniósł się do żądań, by europejscy sojusznicy pomogli w odblokowaniu cieśniny Ormuz. „Nie ma żadnego planu jak otworzyć Ormuz i NATO nie zamierza się na to zgodzić […] Oczekujemy chyba, żeby oni wysłali tam swoje okręty i mieli nadzieję, że jakoś to będzie” — stwierdził podczas wysłuchania. „W zasadzie prosimy naszych partnerów z NATO, żeby się podpalili i skoczyli z klifu” — dodał polityk.
USA mogą zredukować obecność w Europie
W lutym, według relacji agencji informacyjnej Bloomberga, przewodniczący Komitetu Wojskowego Sojuszu, admirał Giuseppe Cavo Dragon powiedział, że Stany Zjednoczone prawdopodobnie wycofają część swoich wojsk z Europy.
Dragone mówił dosłownie o „wycofaniu części ze 100 tys. żołnierzy stacjonujących w Europie” w związku z „pewnymi zobowiązaniami, jakie Stany Zjednoczone mają daleko stąd, w regionie Indo-Pacyfiku”.
W głośnym wystąpieniu z lutego na spotkaniu ministrów państw NATO, sekretarz obrony USA Pete Hegseth stwierdził, że utrzymanie bezpieczeństwa w Europie powinno być odpowiedzialnością europejskich członków NATO i że powinni oni zapewnić Ukrainie zdecydowaną większość śmiercionośnej i nieśmiercionośnej pomocy. Dodał – „Europa nie powinna zakładać, że amerykańska obecność wojskowa na kontynencie będzie trwała wiecznie“.
W październiku 2025 roku Stany Zjednoczone poinformowały o redukcji swojej obecności wojskowej w Rumunii poprzez wycofanie jednego batalionu z rotacyjnej brygady NATO odpowiedzialnej za południowo-wschodnią flankę. Jednocześnie zapowiedziano pozostawienie w kraju około 1 tysiąca amerykańskich żołnierzy. Rumunia pozostaje również miejscem stacjonowania licznych kontyngentów europejskich państw sojuszniczych. Po decyzji Waszyngtonu łączna liczba żołnierzy amerykańskich i europejskich przebywających w Rumunii wynosi około 3,5 tysiąca.
W styczniu tego roku Stany Zjednoczone wysłały do Rumunii pododdział wojsk lądowych wyposażony w czołgi M1A2 Abrams w ramach rotacyjnej obecności NATO na południowo-wschodniej flance.
Kresy.pl/Interia
































