Zdaniem Donalda Tuska „nastąpił rozdział Kościoła od społeczeństwa” i należy oddzielić Kościół, jako „ogół wierzących”, od Kościoła jako instytucji. Zapowiedział, że jak jego partia wygra wybory, nastąpi „jednoznaczne” i natychmiastowe „oddzielenia Kościoła od państwa ze wszystkimi tego skutkami”.

Podczas piątkowego spotkania z mieszkańcami Stargardu, lidera PO i byłego szefa Rady Europejskiej, Donalda Tuska, zapytano, kiedy nastąpi rozdział Kościoła od państwa.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6754 PLN    (30.7%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

– Nie ma innej drogi niż jednoznaczne, natychmiast po wygranych wyborach przeprowadzenie tego procesu oddzielenia Kościoła od państwa ze wszystkimi tego skutkami – odpowiedział były premier. Jak twierdził, doszliśmy do momentu, w którym „nastąpił rozdział Kościoła od społeczeństwa”. Uważa, że to sam Kościół odpowiada za taki stan rzeczy.

 

Nie mam natomiast żadnych wątpliwości, że odpowiedzialność spada na Kościół, a nie na społeczeństwo – powiedział Tusk. – Wierzący są ofiarą, a nie sprawcami tej sytuacji – dodał.

Według aktualnego wciąż szefa Europejskiej Partii Ludowej, czyli tzw. unijnej chadecji, należy oddzielić Kościół, jako „ogół wierzących”, od Kościoła jako instytucji. Zdaniem Tuska, ta ostatnia „w dużej mierze złożona jest dziś z funkcjonariuszy władzy”. – Mówię tutaj o istotnej części kleru, biskupów, nie mówiąc już o takich aparatczykach władzy jak [o. Tadeusz – red.] Rydzyk – powiedział.

Tusk przypomniał też, że do końca maja pozostaje liderem Europejskiej Partii Ludowej, „czyli chrześcijańskiej demokracji”. Zaznaczył, że osobiście nie ma „żadnego powodu do radości, widząc, jak dochodzi do rozdziału Kościoła od społeczeństwa”.

Szef PO zaapelował w tym kontekście do swojego środowiska politycznego, aby nie uznało, że „to jest czas na jakąś wojnę kulturową”.

Uważam, że dzisiaj Polska nie potrzebuje radykalnych rewolucji, w których jedni drugich nienawidzą albo chcą poniżyć, czy upokorzyć – oświadczył.

Przypomnijmy, że 3 maja 2019 roku Donald Tusk, wówczas jeszcze szef Rady Europejskiej, wygłosił wykład na Uniwersytecie Warszawskim. Przed nim wystąpił szef „Liberté”, Leszek Jażdżewski, który ostro zaatakował polski Kościół.

Ten kto szuka transcendentu Absolutu w Kościele będzie zawiedziony, ten kto szuka moralności w Kościele nie znajdzie jej. Ten kto szuka strawy duchowej w Kościele wyjdzie głodny. Polski Kościół zaparł się Ewangelii, zaparł się Chrystusa i gdyby dzisiaj Chrystus był ponownie ukrzyżowany, to prawdopodobnie przez tych, którzy używają krzyża jako pałki do tego, aby zaganiać pokorne owieczki do zagrody – mówił Jażdżewski. Porównał też katolików i Kościół do „świń taplających się w błocie”.

Episkopat Polski odebrał te słowa jako przejaw nienawiści i piętnowania ludzi wierzących. Część komentatorów zaznaczała, że sam Tusk w żaden sposób nie reagował na słowa Jażdżewskiego, natomiast część publiczności odebrała je pozytywnie. Później były premier bagatelizował słowa Jażdżewskiego i doszukiwał się problemu w zagrożeniu wolności. Na spotkaniu z dziennikarzami w Poznaniu mówił, że choć nie użyłby niektórych słów, to z pewnymi tezami Jażdżewskiego się zgadza.

CZYTAJ TAKŻE: Tusk chce bronić Polski i Europy „przed nienawiścią”

Interia.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz